Kto następny?

Z DRUGIEJ STRONY - Kacper Janoszka

Gdy tylko zaczyna się sezon, rozpoczyna się też odliczanie. Pojawia się niepokój, niewiedza. Kto będzie pierwszy? Kto wygra wyścig? Kto będzie pierwszym zwolnionym trenerem?

Nie ma sezonu w ekstraklasie bez zmian na stanowisku trenera. Czasem długofalowa wizja się wyczerpuje, zespół wpada w kryzys i trzeba natychmiastowych zmian. Czasem trener, który został zatrudniony niedawno, nie sprawdził się, więc trzeba poszukiwać kolejnego nowego, licząc na to, że to on będzie tym na lata. Czasem jeden z trenerów wyróżnia się na tyle, że zalicza awans, przechodząc do klubu lepszego. Zazwyczaj jest jednak tak, że gdy jesteśmy już po kilku kolejkach, któraś z drużyn (lub kilka) punktuje poniżej oczekiwań i już wówczas zaczynają się paniczne ruchy, w głowach zarządzających klubem pojawia się chaos i myśli o tym, żeby dokonać zmiany, zanim będzie za późno. W okolicach końcówki sierpnia lub początku września należy oczekiwać pierwszych rotacji na trenerskich stanowiskach.

Szokującym wyjątkiem był start sezonu 2024/25, gdy Kamil Kuzera pożegnał się ze stanowiskiem szkoleniowca Korony już 31 lipca. Co więcej, w tym samym sezonie już 15 sierpnia w Pogoni Szczecin Jensa Gustafssona zastąpił Robert Kolendowicz.

W poprzednim sezonie działacze byli bardziej „powściągliwi” – Widzew Łódź zwolnił Żeljko Sopicia 25 sierpnia, a zastąpił go Patryk Czubak.

W trwających rozgrywkach nasza cierpliwość także nie została wystawiona na próbę, ponieważ na pierwszą zmianę trenera musieliśmy czekać tylko do 22 sierpnia, gdy Kazimierz Moskal opuścił szeregi Wieczystej. To on wygrał tegoroczny wyścig. Za nim poszła mała lawina. W Rakowie nieco ponad tydzień później pożegnano Dawida Kroczka, a na chwilę zastąpił go Dawid Szulczek. Z kolei w najbliższy weekend piłkarze Rakowa zagrają mecz pod wodzą trzeciego opiekuna w ciągu ośmiu kolejek. A jest to o tyle ważne, że zwolnienie Kroczka wywołało zmianę trenera w kolejnym klubie, bo Częstochowianie wykupili Tomasza Kaczmarka z Radomiaka. Kaczmarek przeniósł się pod Jasną Górę, a w Radomiu na awans zasłużył Rafał Grzyb, dotychczasowy asystent.

Tym samym – stan na 10 września – byliśmy świadkami już czterech zmian na stołku trenera w trzech klubach. Wynik z poprzedniego sezonu został pobity, bo rok temu na drugiego po Sopiciu zwolnionego szkoleniowca musieliśmy poczekać do 16 września, gdy z Pogonią pożegnał się Robert Kolendowicz.

Zmiany trenerów są czymś naturalnym. Raz pracę masz, raz jej nie masz. Nieliczni mogą liczyć na ogromne zaufanie, na które pracowali latami. Tylko czterech ekstraklasowych trenerów pracuje w swoich klubach ponad dwa lata. Są nimi Rafał Górak z GKS-u (7 lat i 3 miesiące), Adrian Siemieniec z Jagiellonii (3 lata i 5 miesięcy), Niels Frederiksen z Lecha (2 lata i 2 miesiące) oraz Jacek Zieliński z Korony (2 lata i miesiąc). Ich pozycja jest w miarę stabilna. Większość natomiast musi drżeć o posadę.

Zaryzykuję więc i podam kluby, które – moim zdaniem – zmienią trenera jeszcze przed przerwą zimową. Komora maszyny losującej jest pusta, następuje zwolnienie blokady i rozpoczynamy: Zagłębie Lubin, Widzew Łódź, Motor Lublin, Cracovia, Wisła Płock oraz jeszcze raz Wieczysta Kraków. Myślę, że trafię szóstkę".

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się