Królewskie przyjęcie urodzinowe
W Realu trwa oczekiwanie na przybycie do Madrytu Franco Mastantuono, argentyńskiego gwiazdora.
Franco Mastantuono spełnia marzenia i przenosi się do Realu. Fot. Cal Sport Media/SIPA USA/PressFocus
HISZPANIA
Za dwa tygodnie Franco Mastantuono skończy 18 lat i oficjalnie dołączy do Realu Madryt. Królewscy wydali na transfer Argentyńczyka z włoskim paszportem ponad 60 milionów euro, wliczając wszystkie opłaty. 45 milionów euro trafiło na konto River Plate, w którym wychował się piłkarz. Jego sytuacja jest bardzo podobna do sytuacji Endricka, brazylijskiego gwiazdora, który do Los Blancos dołączył rok temu. Real znacznie wcześniej zapłacił Palmeiras za jego transfer, ale musiał czekać do 21 lipca 2024 roku, aż ten osiągnie pełnoletniość, żeby oficjalnie przedstawić go jako swojego piłkarza. Wynika to z przepisów międzynarodowych, które tylko w wyjątkowych przypadkach pozwalają na transfery nieletnich obcokrajowców.
Realowi się nie odmawia
Za co Real zapłacił grube miliony euro? W Argentynie mówią, że Mastantuono jest ogromnym talentem. Porównują go do Messiego i niewielu uważa to za przesadę. Pomimo młodego wieku zdążył już zadebiutować w pierwszej reprezentacji Albicelestes – w czerwcu zagrał w eliminacjach do mundialu w starciu przeciwko Chile, stając się najmłodszym w historii reprezentantem Argentyny w meczu o stawkę. Mastantuono wyróżniał się na tle innych piłkarzy w lidze argentyńskiej. Wzbudzał ogromne zainteresowanie klubów z Europy. Interesowały się nim same największe marki, aż w końcu zgłosił się Real Madryt. Santiago Solari, dyrektor ds. futbolu w Realu, miał zakochać się w jego talencie. To on miał przekonać prezydenta klubu Florentino Pereza i trenera Xabiego Alonso do tego, że Mastantuono trzeba sprowadzić do stolicy Hiszpanii w trybie natychmiastowym. 17-latek i jego otoczenie wyszło z założenia, że jeżeli zgłasza się po ciebie Real Madryt, nie można mu odmówić. Tym bardziej że to właśnie gra w madryckim klubie była jego marzeniem.
Kreatywność
Real mógł przypatrzeć się Mastantuono podczas Klubowych Mistrzostw Świata, gdy były już pewne, że za niedługo przeniesie się do Madrytu. Podczas turnieju zagrał we wszystkich spotkaniach w barwach River Plate, które ostatecznie nie wyszło z grupy. Jego gra podczas klubowego mundialu nie miała jednak żadnego znaczenia, bo Real miał go doskonale prześwietlonego. Wiedział, z kim ma do czynienia, bo Mastantuono przez nieco ponad rok podbił serca argentyńskich kibiców. Zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w swojej ojczyźnie w styczniu 2024 roku. Wkrótce zdobył pierwszego gola, stając się najmłodszym strzelcem w historii River Plate. Prawda jest jednak taka, że goli nie nastrzelał bardzo dużo. To jednak w jego przypadku nie jest najważniejsze. Real Madryt zapłacił przede wszystkim za zawodnika, który ma niebanalne umiejętności techniczne. Z piłką wyczynia cuda. Potrafi uderzyć, potrafi podać, potrafi dryblować. Jest kreatywny, odważny i potrafi podejmować dobre, ale też zaskakujące decyzje na boisku. To wszystko prezentował jednak na argentyńskich boiskach. Teraz, a dokładniej za dwa tygodnie, Mastantuono rozpocznie przygotowywanie się do rywalizacji w jednej z najlepszych lig w Europie. Ponadto dołącza do klubu, który ma aspiracje , żeby wygrać Ligę Mistrzów. Będzie piłkarzem największego klubu na świecie i to właśnie w nim musi udowodnić, że nie jest pierwszym lepszym południowoamerykańskim talentem, a piłkarzem, który może w najbliższym czasie stać się jednym z najlepszych na świecie.
Plejada gwiazd
Xabi Alonso będzie miał do dyspozycji zatrzęsienie świetnych ofensywnych piłkarzy. Mastantuono jest zawodnikiem, który może grać na prawym skrzydle, ale może też występować za plecami obrońców. W Realu jednak już niejednemu piłkarzowi zmieniono pozycję, więc na razie pewne jest to, że Argentyńczyk będzie grał w formacji ofensywnej. Z kim będzie więc rywalizował? Cóż, lista jest długa: Kylian Mbappe, Endrick, Brahim Diaz, Rodrygo, Vinicius, Ard Gueler, Jude Bellingham i rewelacja ostatnich Klubowych Mistrzostw Świata Gonzalo Garcia. Dużo pojawia się informacji na temat tego, że w najbliższym czasie Rodrygo może opuścić Real, ale jego ewentualne przenosiny tylko nieznacznie pomniejszają liczbę konkurentów do miejsca w pierwszym składzie. Mastantuono czeka więc mnóstwo ciężkiej pracy, żeby odnaleźć się w królewskim trykocie.
Cierpliwość
A może Xabi Alonso już ma na niego gotowy plan? Real ma przede wszystkim doświadczenie w radzeniu sobie z młodymi piłkarzami z Ameryki Południowej. W ostatnich latach do Realu jako 18-latkowie dołączali Vinicius oraz Rodrygo, a teraz są jednymi z najlepszych skrzydłowych na świecie (pierwszy z nich ma aktualnie 25 lat, a drugi 24). Wspomniany wcześniej Endrick wciąż czeka na prawdziwą okazję do zaprezentowania się w Madrycie. Wcześniej od Carlo Ancelottiego dostawał mało szans, głównie wchodził z ławki. Nikt nie ma zamiaru go jednak skreślać. Po pierwsze dlatego, że w Madrycie wiedzą, że w przypadku młodych piłkarzy potrzeba czasu i cierpliwości, żeby piłkarz mógł się rozwinąć. Po drugie, bo nie po to zapłacono za niego Palmeiras 47,5 miliona euro, żeby po roku zrezygnować z jego usług. Zapewne podobnie będzie z Mastantuono. Dostanie czas, żeby się zaaklimatyzować, a następnie powoli będzie wykonywał pierwsze kroki w La Lidze. Jeśli potwierdzi swój talent, Real zyska fenomenalnego zawodnika na lata, tak jak to jest w przypadku Viniciusa i Rodrygo, którzy poprowadzili Królewskich do zdobycia dwóch pucharów za zwycięstwo w Lidze Mistrzów.
Kacper Janoszka
LEWY STRZELA
Robert Lewandowski strzelił gola dla Barcelony w wygranym 7:3 meczu z FC Seul podczas azjatyckiego tournee. W przerwie polski napastnik został zmieniony przez Ferrana Torresa. W drugiej połowie w bramce gości wystąpił Wojciech Szczęsny.
Lewandowski otworzył wynik już 8 minucie, a dwie kolejne bramki dla Barcelony zdobył Lamine Yamal. W drugiej połowie dwa gole dla „Dumy Katalonii” strzelił Ferran Torres, a po jednym Duńczyk Andreas Christensen i Gavi.
