Koniec wieńczy dzieło
Biało-czerwoni zaprezentowali w Chicago różne oblicza, ale sięgnęli po dwa cenne zwycięstwa.
Jakub Nowak, do niedawna pierwszoligowiec, przebojem wdarł się do reprezentacji. Fot. wolleyballworld
LIGA NARODÓW
Polscy siatkarze po przegranej w tie-breaku z Włochami przed kolejnymi potyczkami w Lidze Narodów w Chicago byli niezwykle ostrożni w wypowiedziach. Wprawdzie Kanada oraz USA w tegorocznych rozgrywkach spisują się nieco słabiej, ale trzeba było się mieć na baczności. I okazało, że Biało-czerwoni z Kanadą musieli stoczyć 125-minutową batalię, by zakończyć ją kolejnym tie-breakiem. Zwycięstwo nad gospodarzami przyszło znacznie łatwiej i obyło bez horroru. Wszystko skończyło się w trzech setach.
Zirytowany trener
Trener Nikola Grbić nie ustaje w eksperymentach personalnych i w każdym meczu zmienia wyjściowy skład. Tak też było w obu potyczkach. Serbski szkoleniowiec z reguły zachowuje olimpijski spokój, ale w 2. secie przy wysokiej przewadze Kanadyjczyków (19:11) wziął czas i mocno poirytowany zrugał ile wlezie swoich podopiecznych. Oczywiście, w tym momencie niewiele to pomogło, bo tę partię trzeba było zapisać na straty. Reprymenda podziałała dopiero w kolejnych odsłonach.
Kanadyjczycy zdawali sobie sprawę, że nie mają nic do stracenia i pojawili się na parkiecie z myślą walki o każdy punkt. I tak właśnie było w 1. secie - ani jedna, ani druga drużyna nie była w stanie odskoczyć więcej niż na 2 punkty. Wszystko skończyło grą na przewagi. Nasi siatkarze mieli 4 piłki setowe w górze, ale ostatecznie rywale po asie serwisowym Fynniana McCarthy'ego wygrali seta. O wspomnianej drugiej odsłonie trzeba było jak najszybciej zapomnieć, bo nasi zawodnicy tak kiepsko już dawno się nie prezentowali.
Mocna zagrywka
Dwa przegrane sety mocno ich jednak zmobilizowały. Tym razem postawili na mocną zagrywkę, która wcześniej strasznie kulała. Po dwóch asach serwisowych Kamila Semeniuka odskoczyliśmy na 9:5 i stale powiększaliśmy przewagę. Przy stanie 22:14 pozwoliliśmy sobie na moment dekoncentracji, ale kolejna punktowa zagrywka Kewina Sasaka oraz blok Mateusza Poręby zakończył tego seta. To była iskierka nadziei na doprowadzenie do remisu i tak też się stało! Nasi siatkarze utrzymali dobry poziom. Marcin Komenda umiejętnie kierował grą - wykorzystywał atuty swoich skrzydłowych i nie zapominał o środkowych. Prowadziliśmy 14:9 i 17:12, ale rywale nie dawali za wygraną. Zmniejszyli straty do 2 „oczek” (17:15), lecz druga część tej odsłony należała do naszych siatkarzy.
Tie-break rozpoczął się udanie dla Biało-czerwonych (2:0), ale potem - do stanu 11:11 - trwał niesłychanie twardy bój o każdą piłkę. Po udanej akcji Komendy było 13:11, lecz Brodie Hofer doprowadził do remisu. Bohaterem ostatnich dwóch akcji był Poręba. Najpierw udanie zaatakował, a za chwilę zablokował Kanadyjczyków. Trener Grbić nabrał powietrza i odetchnął z ulgą.
- Rywale zaprezentowali swoją najlepszą grę, a my nie mogliśmy wskoczyć na swój pułap - tłumaczył nasz najlepszy zawodnik, Kamil Semeniuk. - Wszystko im wychodziło i stąd objęli prowadzenie 2:0. Z tej trudnej sytuacji potrafiliśmy jednak wyjść obronną ręką. Od trzeciego seta złapaliśmy odpowiedni rytm i potrafiliśmy wygrać. Liczy się wynik.
Bez horroru
Trener Grbić znów zmienił wyjściowy skład i tym razem w roli przyjmujących pojawili się Aleksander Śliwka oraz Michał Gierżot. Ten drugi, jak się później okazało, był najskuteczniejszym zawodnikiem, choć nie ustrzegł się błędów w obronie. Na środku siatki zagrali Szymon Jakubiszak oraz Jakub Nowak i również spisywali się bez zarzutu. Tym razem wszystko przebiegało pod naszą kontrolą. Komenda rządził i dzielił, a jego koledzy potrafili seryjnie zdobywać punkty. Owszem, były fragmenty gdy Amerykanie potrafili zbliżyć się na odległość dwóch punktów, ale nasi siatkarze trzymali „twardy” kurs i nie pozwalali na więcej.
- Potrzebowaliśmy tak pewnego zwycięstwa, po dwóch emocjonujących meczach zakończonych tie-breakami – mówił zadowolony atakujący Kewin Sasak, który powoli staje się ważnym ogniwem reprezentacji, o czym świadczy 54% skuteczności. - Wbrew pozorom wcale nie było to łatwe spotkanie, ale do końca potrafiliśmy utrzymać koncentrację oraz poziom gry. Ponadto dobrze zagrywaliśmy, czego a początku meczu z Kanadyjczykami brakowało.
Najbardziej wyrównany był trzeci set, ale Polacy zachowywali spokój i w końcowych fragmentach Gierżot, Nowak i Śliwka zdobyli decydujące punkty.
Ta wygrana mocno ich podbudowała i myślami byli przy meczu z Brazylią, który zakończył się po zamknięciu wydania.
◼ Kanada - Polska 2:3 (32:30, 25:14, 17:25, 23:25, 13:15)
KANADA: Elgert (4), Hofer (18), Schnitzer (9), Ketrzynski (20), Heslinga (5), McCarthy (14), Lui (libero) oraz Currie (libero), Varga (6), Sclater, Elser, Herr. Trener Daniel LEWIS.
POLSKA: Komenda (1), Semeniuk (20), Adamczyk (11), Gomułka (6), Gierżot (2), Poręba (11), Czunkiewicz (libero) oraz Szalpuk (18), Śliwka (1), Sasak (8), Kozub, Nowak. Trener Nikola GRBIĆ.
Sędziowali: Nathan Mahaven (USA) i Juan F. Rivera (Portoryko). Widzów 2743. Przebieg meczu
I: 8:10, 15:14 20:19,
II: 10:5, 15:12, 20:12, 25:14.
III: 7:10, 9:15, 11:20, 17:25.
IV: 6:10, 11:15, 17:20, 23:25.
V: 4:5, 9:10, 13:15.
Bohater - Kamil SEMENIUK.
◼ USA - Polska 0:3 (20:25, 21:25, 22:25)
USA: Isaacson, Pasteur (7), McHenry (8), Hobus (7), Ewert (1), Knigge (5), Dagostino (libero) oraz Jendryk (3), Garcia (7), Ma’a (1), Robinson (9), Shoji (libero), Champlin (1). Trener Karch KIRALY.
POLSKA: Komenda (2), Śliwka (9), Jakubiszak (7), Sasak (10), Gierżot (15), Nowak (8), Granieczny (libero) oraz Gomułka (1), Kozub, Semeniuk. Trener Nikola GRBIĆ
Sędziowali: Juan F. Rivera (Portoryko) i Ricardo Ferreira (Portugalia). Widzów 6889.
Przebieg meczu
I: 6:10, 13:15, 15:20, 20:25.
II: 7:10, 10:15, 17:20, 21:25.
III: 7:10, 14:15, 18:20, m22:25.
Bohater - Marcin KOMENDA.
Grupa IV (Burgas, Bułgaria)
◾ Ukraina - Japonia 3:2 (24:26, 25:17, 25:18, 22:25, 15:13)◾ Bułgaria - Słowenia 3:1 (18:25, 25:23, 25:21, 25:22)
◾ Słowenia – Francja 0:3 (23:25, 27:29, 23:25)
◾ Bułgaria – Turcja 0:3 (20:25, 20:25, 21:25)
◾ Słowenia – Japonia 0:3 25:27, 15:25, 16:15)
◾ Turcja – Francja 0:3 (19:25, 81:25, 19:25)
◾ Bułgaria – Ukraina 1:3 25:20, 19:25, 24:26, 22:25)
Grupa V (Chicago, USA)
◾ Włochy - Chiny 3:0 (25:18, 25:15, 25:19)◾ Brazylia – Włochy 3:2 (25:22, 21:25, 33:31, 17:25, 15:13)
Grupa VI (Belgrad, Serbia)
◾ Argentyna - Iran 1:3 (21:25, 25:22, 22:25, 22:25)◾ Holandia - Kuba 1:3 (25:21, 18:25, 21:25, 28:30)
◾ Niemcy – Iran 3:1 (25:22, 23:25, 26:24, 25:22)
◾ Serbia – Argentyna 1:3 (25:18, 18:25, 23:25, 12:25)
◾ Iran – Holandia 3:2 (25:19, 22:25, 21:25, 25:19, 15:8)
◾ Kuba – Argentyna 3:2 (25:23, 23:25, 21:25, 25:21, 15:9)
1. POLSKA |
7 |
6/1 |
18 |
20:7 |
2. Brazylia |
7 |
6/1 |
17 |
20:7 |
3. Japonia |
8 |
5/3 |
15 |
18:11 |
4. Francja |
8 |
5/3 |
15 |
19:12 |
5. Ukraina |
8 |
5/3 |
15 |
19:14 |
6. Włochy |
7 |
5/2 |
14 |
18:12 |
7. Argentyna |
8 |
5/3 |
13 |
17:15 |
8. Kuba |
8 |
4/4 |
13 |
18:17 |
9. Iran |
8 |
4/4 |
12 |
17:18 |
10. Bułgaria |
8 |
4/4 |
11 |
14:15 |
11. Słowenia |
8 |
4/4 |
11 |
13:16 |
12. USA |
7 |
4/3 |
10 |
13:14 |
13. Niemcy |
7 |
3/4 |
12 |
16:15 |
14. Kanada |
7 |
2/5 |
8 |
12:17 |
15. Chiny |
7 |
2/5 |
7 |
8:16 |
16. Turcja |
8 |
2/6 |
6 |
8:18 |
17. Holandia |
8 |
1/7 |
4 |
9:22 |
18. Serbia |
7 |
1/6 |
3 |
6:19 |