Koniec pięknej historii
Kamil Grosicki przeciwko Mołdawii wystąpi jako snajper, ale przede wszystkim jako kapitan reprezentacji.
Kamil Grosicki (z prawej) zagra na swojej wymarzonej pozycji. Fot. PAP / Michał Meissner
REPREZENTACJA
Piątkowy mecz Polski z Mołdawią Kamil Grosicki rozpocznie od pierwszej minuty. Dla 36-latka będzie to ostatni mecz w reprezentacji w karierze. Na Stadionie Śląskim pożegna się z kibicami Biało-czerwonych, mając na ramieniu opaskę kapitana. Po zejściu z boiska przekaże ją Piotrowi Zielińskiemu, który jest najbardziej doświadczonym – pod względem liczby spotkań – piłkarzem reprezentacji pod nieobecność Roberta Lewandowskiego. – W imieniu wszystkich selekcjonerów, którzy prowadzili „Grosika” w reprezentacji, chciałbym podziękować mu za grę. Na pewno każdy miał z niego wielki pożytek. Pamiętam naszą dawną rozmowę – Kamil chciał być napastnikiem, a ja mu cały czas mówiłem, że jest skrzydłowym. Teraz, po 15 latach, zakończy karierę w reprezentacji na tej pozycji, na której zawsze chciał grać. Jutro będzie wolnym zawodnikiem na boisku oraz kapitanem – przekazał Michał Probierz, który jako trener klubowy prowadził Grosickiego w Jagiellonii w latach 2009-11.
Historia nie do zapomnienia
Choć oficjalnie Grosicki zostanie pożegnany dzisiaj, już miał okazję do wygłoszenia pożegnalnego przemówienia. – Każde zgrupowanie i każdy mecz były dla mnie wielkim wyróżnieniem. Pożegnalne spotkanie na pewno zapamiętam do końca życia. Było dużo pięknych momentów: awanse, wielkie turnieje, mistrzostwa świata i Europy. Szczególnie wspominam ćwierćfinał Euro 2016 z Portugalią, gdy byliśmy blisko awansu do półfinału. To była piękna historia i na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Przede wszystkim chciałem podziękować kibicom i pożegnać się z nimi, bo zawsze czułem ich wsparcie – podkreślił skrzydłowy, który w piątek rozegra 95. mecz w narodowych barwach. W kadrze zadebiutował w 2008 roku w meczu z Finlandią, gdy selekcjonerem był Leo Beenhakker. Zagrał jedno spotkanie (z Czechami w październiku 2009 roku), gdy opiekunem reprezentacji na moment, na zaledwie dwa spotkania, został Stefan Majewski. Później grał u Franciszka Smudy, Waldemara Fornalika, Adama Nawałki, Jerzego Brzęczka, Paulo Sousy, Czesława Michniewcza, Fernando Santosa oraz Michała Probierza. Każdy z selekcjonerów, który pracował w PZPN-ie od 2008 roku, korzystał z jego usług w mniejszym lub większym stopniu. Dotychczas ostatni mecz w kadrze rozegrał 21 czerwca 2024 roku, podczas mistrzostw Europy z Austrią (1:3). – Decyzja o zakończeniu kariery była przemyślana. Najpierw poinformowałem o niej Michała Probierza. Wszystko się kiedyś kończy, a trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Ja zszedłem po Euro. W tym sezonie ciężko trenowałem, żeby móc pokazać się z dobrej strony w pożegnalnym meczu. Moja piękna historia się zakończyła, ale liczę, że w piątek pokażę kibicom coś fajnego – dodał Grosicki.
Zmiana w bramce
Skrzydłowy, który wystąpi na pozycji snajpera, nie jest jedynym pewniakiem do gry w starciu z Mołdawią. Selekcjoner odkrył karty, przedstawiając, kto wystąpi między słupkami. – W bramce wystąpi Marcin Bułka i zakładamy, że będzie bronił cały mecz. Nie chcemy tracić zmian. Mamy ich sześć (takie są ustalenia obu reprezentacji – przyp. red.), a jedna z nich będzie wykorzystana na zejście z boiska Kamila Grosickiego – przedstawił sytuację Michał Probierz. W marcu selekcjoner wskazał na Łukasza Skorupskiego, mówiąc, że to on rozpocznie eliminacje do mundialu jako pierwszy bramkarz. 34-letni golkiper Bolonii zagrał w pierwszych dwóch spotkaniach o punkty z Litwą i Maltą. Teraz Bułka wraca do gry po tym, jak grał zamiennie ze Skorupskim w Lidze Narodów jesienią 2024 roku.
Wciąż to samo ustawienie
Przypomnijmy, że dwa lata temu Polacy dwukrotnie tracili punkty z Mołdawianami w eliminacjach do Euro 2024. Najpierw przegrali 2:3 na wyjeździe, gdy selekcjonerem był Fernando Santos. Następnie zremisowali u siebie 1:1 już za kadencji Michała Probierza. Selekcjoner wspomniał tamto spotkanie. – Od tamtego czasu na pewno nie zmieniło się nasze ustawienie, bo jak nie mieliśmy skrzydłowych, tak wciąż ich nie mamy. Na pewno mamy dużo deficytów, co było widać w starciach z topowymi zespołami, ale cały czas nad tym pracujemy. I wierzę, że piłkarze będą coraz mocniejsi. Skład jednak mocno się zmienił. Żałuję, że kariera Patryka Pedy, który wtedy zagrał, tak się potoczyła (przez większość sezonu był rezerwowym na poziomie Serie B, pod koniec sezonu zaczął regularnie grać na wypożyczeniu w Juve Stabia – przyp. red.). Mam nadzieję, że po najbliższych mistrzostwach Europy U-21 będzie wyglądać inaczej. Wojtek Szczęsny (także grał z Mołdawią – przyp. red.) już nie gra w kadrze, Arek Milik leczy kontuzję… Wielu z tych piłkarzy nie ma w reprezentacji i w piątek zobaczymy zupełnie inny zespół – stwierdził opiekun polskich piłkarzy.
Kacper Janoszka
