Sport

Koniec pięknego snu

CO BZYCZY W TRAWIE - Tomasz Mucha

Oliver Tarvet - 733. tenisista świata na korcie centralnym Wimbledonu. Fot. PAP/EPA

Carlos Alcaraz zakończył piękny sen Olivera Tarveta. Historia o tym, jak dopiero 733. na świecie 21-latek z St. Albans stanął do meczu 2. rundy Wimbledonu z mistrzem dwóch poprzednich edycji jest równie bajkowa jak ta z roku 2016, gdy inny Brytyjczyk Marcus Willis, wówczas 772. w rankingu, zmierzył się w 2. rundzie z Rogerem Federerem. Z tym, że Tarvet przeleciał pół świata, nie będąc pewnym, że zagra w kwalifikacjach. Brytyjczyk, który gra w tenisa uniwersyteckiego w San Diego, nie przegrał żadnego z 31 meczów w college'u i rozgrywkach ITF od listopada. Gdy pojawiła się szansa na „dziką kartę” do kwalifikacji Wimbledonu, następnego dnia wskoczył do samolotu. - Ollie oddycha tenisem, smakuje tenis, kocha tenis. Miał tylko sześć dni przygotowań na trawie przed jednym z najważniejszych momentów w swoim życiu. A potem następny dzień był tym najważniejszym, potem kolejny był najważniejszym momentem. Stanął na wysokości zadania, wykorzystując każdą szansę, jaką dostał - stwierdził główny trener uniwersyteckiego tenisa w San Diego Ryan Keckley. Tarvet został pierwszym Brytyjczykiem, który przebił się przez kwalifikacje od 2017 roku, rozgrywał dopiero drugi turniej na trawie, a w 1. rundzie pokonał innego sensacyjnego kwalifikanta, Szwajcara Leandro Riediego (503. ATP). - Tej chwili nigdy nie zapomnę, chwili największego, najbardziej niechlujnego i mokrego uścisku, jaki tylko jest możliwy, a ty po prostu celebrujesz każdą sekundę, ponieważ gość, którego obejmujesz, właśnie wyrobił sobie nazwisko - ekscytował się Keckley.

Alcaraz był już zwyczajnie za silny dla studenta, ale docenił rywala. - Jestem pod wrażeniem. Szczerze mówiąc, uwielbiam jego grę, poziom, na jakim grał w swoim pierwszym meczu na korcie centralnym – wiem, że to naprawdę trudne. Pokazał naprawdę świetny tenis - Carlitos pochwalił bohatera wimbledońskiej publiczności. Alcaraz wróci w piątek; Tarvet wróci w przyszłym roku. Przyszłość młodego Brytyjczyka rysuje się jednak w jasnych barwach.

◼ Fałszywi giganci

W pierwszej rundzie tegorocznego Wimbledonu odpadło aż 23 rozstawionych zawodników i zawodniczek, co jest wyrównaniem rekordu. Klęska Coco Gauff (2.) i Jessiki Peguli (3.) sprawiły, że pierwszy raz w historii Ery Open (od 1968 roku) dwie z trzech najwyżej rozstawionych tenisistek odpadły już po 1. rundzie wielkoszlemowej imprezy. Oprócz Amerykanek z Top 10 kobiet nie ma już także mistrzyni olimpijskiej z Paryża Qinwen Zheng (5) i Pauli Badosy (9), a w rywalizacji mężczyzn fałszywymi gigantami okazali się Alexander Zverev (3), Lorenzo Musetti (7), Holger Rune (8) i Daniił Miedwiediew (9). W środę - w 2. rundzie - do zacnego grona dołączyli m.in. rozstawiona z „czwórką” Jasmine Paolini (5.), Frances Tiafoe (12.), Diana Sznajder (15.), a także triumfatorka z 2023 Marketa Vondrousova czy półfinalistka sprzed roku Donna Vekić (25.) - chorwacką „Bella Donnę” może kosztować to nawet zjazd poza Top 50 rankingu…

◼ Samotny, pusty Alex

Po porażce w 1. rundzie z Arthurem Rinderknechem (72. ATP) szczerym wyznaniem zaskoczył dziennikarzy trzeci na świecie Alexander Zverev. Finalista Australian Open przyznał, że czuje się „całkiem samotny w życiu” i że po raz pierwszy może udać się na terapię. - Czasami czuję się bardzo samotny. Walczę. Psychicznie walczę od czasu Australian Open. Próbuję znaleźć sposoby, aby wydostać się z tej dziury, ale ciągle w nią wpadam. Ogólnie rzecz biorąc, czuję się teraz dość samotny w życiu, co nie jest zbyt przyjemne. Może po raz pierwszy w życiu będę potrzebował terapii psychologa. Przeszedłem przez wiele, w mediach i w życiu ogólnie. Nigdy wcześniej nie czułem się tak pusty - przyznał 28-letni Niemiec, który zmagał się również z krytyką w związku z oskarżeniami o przemoc wobec byłych partnerek.