Sport

Koniec marzeń

Po dwóch meczach grupowych Polki nie mają już szans na awans do fazy pucharowej.

Ewa Pajor nie miała wielu okazji do zabłyśnięcia w polu karnym rywalek. Fot. PAP/Marcin Bielecki

MISTRZOSTWA EUROPY KOBIET

W porównaniu do przegranego meczu z Niemcami, selekcjonerka Nina Patalon dokonała trzech zmian w wyjściowej jedenastce na starcie ze Szwecją. Wykluczona z gry została defensorka Paulina Dudek, która w pierwszym spotkaniu na Euro doznała kontuzji. Ponadto dość niespodziewanie na ławce usiadły Natalia Padilla-Bidas oraz Ewelina Kamczyk, które zostały zastąpione przez Nadię Krezyman i Dominikę Grabowską. To były dość poważne i niespodziewane roszady, biorąc pod uwagę doświadczenie i jakość zawodniczek, które były nieodłączną częścią kadry Niny Patalon.

Zmiany nie miały jednak dużego wpływu na to, jak wyglądał mecz. Niezależnie od składu osobowego biało-czerwonej reprezentacji, Szwedki i tak dominowałyby na boisku. W ciągu pierwszych kilku minut zdążyły dwukrotnie trafić w poprzeczkę, oddać kilka groźnych strzałów i praktycznie zamknęły Polki na własnej połowie. Gol wisiał w powietrzu i w końcu na listę strzelców wpisała się Stina Blackstenius, napastniczka Arsenalu, która w tegorocznym finale Ligi Mistrzyń zdobyła bramkę, gwarantując londyńskiej drużynie triumf w rozgrywkach. Polki, podobnie jak w meczu z Niemkami, były waleczne, dużo biegały, ale niewiele mogły poradzić na błyskawiczne ataki Szwedek skrzydłami. Gdy rywalki ruszały prawą stroną, dochodziło do bardzo groźnych dośrodkowań. Właśnie po jednej z takich akcji Blackstenius zdobyła gola.

Polkom w pierwszej połowie brakowało spokoju w wyprowadzeniu piłki. Gdy futbolówka była wybijana do ataku, z przodu znajdowała się tylko Ewa Pajor. Dlatego od razu po zmianie stron Nina Patalon zdecydowała się na dokonanie dwóch zmian, wracając do „ustawień fabrycznych”. Grabowską zmieniła Kamczyk, a Krezyman Padilla-Bidas. To sprawiło, że Polki na początku drugiej połowy zaczęły częściej pojawiać się pod bramką Jennifer Falk. Obie zmienniczki były bardzo aktywne, próbowały tworzyć akcje. Cóż jednak z tego, skoro gdy tylko Szwedki przeszły do ataku, Biało-czerwone znów były w opałach. Po niezłych kilku minutach w wykonaniu Polek kadra Petera Gerhardssona znów przeprowadziła atak na prawym skrzydle, znów zakończył się on dośrodkowaniem oraz trafieniem – tym razem piłkę w siatce umieściła Kosovare Asllani.

Kolejny cios zadała Lina Hurtig. Tym razem Szwedki zaskoczyły z rzutu rożnego. Tym samym zdobyły trzy bramki, trzykrotnie oddając strzały głową. Polska defensywa nie miała na tę broń odpowiedzi.

Stało się jasne, że Polki nie będą w stanie wywalczyć chociaż punktu. Szwedki okazały się kolejną po Niemkach przeszkodą nie do przejścia. Mogliśmy się tego spodziewać, biorąc pod uwagę, że reprezentacja Polski debiutowała na Euro, a Szwecja i Niemcy od lat są na europejskich szczycie. Żegnamy się więc z mistrzostwami Europy, choć po meczu z Niemcami mogliśmy mieć nadzieję na cud. Marzenia zostają na razie przełożone na inny termin, na inną okoliczność. Przed Polkami jeszcze jeden mecz w grupie. Na zakończenie zagrają z Dunkami, które także nie mają już szansy na awans do fazy pucharowej.

Kacper Janoszka

◼  Polska – Szwecja 0:3 (0:1)

0:1 – Blackstenius, 28 min, 0:2 – Asllani, 52 min, 3:0 – Hurtig, 77 min

POLSKA: Szemik – Matysik, Szymczak, Woś, Wiankowska (71. Zieniewicz) – Achcińska (78. Kokosz), Pawollek, Grabowska – Krezyman, Pajor, Tomasiak (78. Zawistowska). Trenerka Nina PATALON.

SZWECJA: Falk – Lundkvist, Bjorn, Ilestedt, Nilden (46. Andersson) – Angeldal, Asllani (68. Hurtig), Zigiotti Olme (68. Bennison) – Kaneryd, Blackstenius (85. Wangerheim), Janogy (77. Rolfoe). Trener Peter GERHARDSSON.

Sędziowała Maria Sole Ferrieri Caputi (Włochy). Widzów 14176. Żółte kartki: Asllani – Szymczak.