Kolejny tytuł słoweńskiego dominatora
Tadej Pogačar po raz czwarty triumfował w Tour de France i objął prowadzenie w pojedynku z godnym siebie rywalem Jonasem Vingegaardem.
Lider pod Łukiem Triumfalnym. Oczywiście na czele. Fot. PAP / EPA
Kiedy Słoweniec w 2020 po raz pierwszy wygrał Wielką Pętlę, o dwa lata starszy od niego Duńczyk był jednym z wielu dobrych zawodników. Przełomowym okazał się dla niego następny rok, kiedy przegrał Wielką Pętlę tylko z najlepszym obecnie kolarzem na świecie. W dwóch następnych edycjach to już jednak Vingegaard zwyciężał, pokonując Pogačara, a ten rok temu doprowadził do remisu w tej rywalizacji.
Tym razem mistrz świata niemal od początku zdominował najbardziej prestiżową kolarską imprezę. Już na drugim etapie był drugi, wygrał czwarty, żeby po piątym – jeździe indywidualnej na czas, w której zajął drugie miejsce – objąć prowadzenie w klasyfikacji generalnej. A przecież prawdziwe góry, w których tak świetnie się spisuje, zaczynały się dopiero za półmetkiem! Potem Słoweniec dwukrotnie ze względów taktycznych oddał żółtą koszulkę, ale nie było żadnych wątpliwości, że ją odzyska. Wygrał jeszcze w Bretanii i dwa razy w Pirenejach, żeby w Prowansji i w Alpach w pełni kontrolować sytuację, choć przez większość wyścigu nie wspierał go główny pomocnik Portugalczyk Joao Almeida, który wycofał się po kraksie. Ostatecznie lider UAE Team Emirates-XRG wyprzedził Duńczyka z Visma-Lease a Bike o blisko cztery i pół minuty.
– Niesamowite emocje! Walczyliśmy z Jonasem od początku, po pierwszej wygranej wiedziałem, że mam mocne nogi. Kluczowy był drugi tydzień, kiedy uzyskałem nad nim jeszcze większą przewagę – relacjonował Słoweniec. – Teraz czas na świętowanie. Chcę spędzić spokojny tydzień w domu – w słońcu, a nie w deszczu – dodał.
– Tadej był po prostu najsilniejszy i zasłużył na zwycięstwo. Czasami takie rzeczy trzeba zaakceptować – przyznał Vingegaard, który teraz tylko raz w bezpośrednim pojedynku pokonał Pogačara. Duńczyk, który miał dwa słabsze dni – pierwsza „czasówka” i etap do Hautacam w Pirenejach, stracił na nich do zwycięzcy w sumie ponad trzy minuty – pogodził się z porażką już dwa dni przed końcem, ale nie mógł przeboleć, że nie wygrał żadnego etapu, co zdarzyło mu się pierwszy raz od 2021 roku.
Tak jak w poprzednich czterech latach -tylko ci dwaj wielcy liczyli się w walce o zwycięstwo, nikt inny nie dołączył do tej rywalizacji. Tym razem trzecim w rankingu okazał się niespełna 25-letni Florian Lipowitz, który stracił do zwycięzcy 11 minut. Niemiec, który przy słabszej dyspozycji utytułowanego Słoweńca Primoža Roglicia stał się liderem grupy Red Bull-BORA-hansgrohe, na podium wspiął się w Pirenejach i obronił je Alpach, choć atakował go młodszy o dwa lata Brytyjczyk Oscar Onley (Picnic PostNL). Tym samym Lipowitz wygrał klasyfikację młodzieżową. Zwycięzcą górskiej, niejako przy okazji, został się Pogačar, choć dzielnie o białą koszulkę w czerwone grochy walczył młody Francuz Lenny Martinez (Bahrain-Victorious). Punktową wygrał zaś potężny włoski sprinter Jonathan Milan (Lidl-Trek), który wygrał dwa etapy i dwa razy był drugi, zbierając punkty nie tylko na metach, ale i na lotnych finiszach, a drużynową Visma-Lease a Bike. Natomiast najaktywniejszym kolarzem wybrano Irlandczyka Bena Healy'ego (EF Education-EasyPost), zwycięzcę jednego etapu i dwudniowego lidera. Rozpatrywano także Holendra Thymena Arensmana (INEOS Grenadiers), który wygrał dwa górskie etapy. Tę nagrodę z pewnością zgarnąłby jego rodak Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck), tyle że z powodu choroby musiał się wycofać.
Dwa ostatnie odcinki niewiele zmieniły. Sobotni, deszczowy, prowadzący przez pagórkowatą Jurę, wygrał Kaden Groves (Alpecin-Deceuninck). Australijski sprinter tym razem postanowił nie czekać do końca i samotnie zaatakował kilkanaście kilometrów przed metą. – Po wygranych etapach w Giro i na Vuelcie często pytano mnie, czy jestem wystarczająco dobry, żeby wygrać także w Tourze. Teraz to pokazałem – cieszył się Groves, który jako 114. zawodnik skompletował kolarskiego hat tricka.
Kończący imprezę odcinek od lat określano jako etap przyjaźni. Tym razem tak jednak nie było, bo do tradycyjnych rund na paryskich Polach Elizejskich dodano pokonywany trzykrotnie podjazd na Montmantre, który doskonale sprawdził się rok temu podczas igrzysk olimpijskich. Zamiast sprinterów o zwycięstwo ścigali się więc klasykowcy. – Mam nadzieję, że Pogačar nie będzie mi przeszkadzał – uśmiechał się Wout van Aert (Visma-Lease a Bike), który liczył, że po trzech latach przerwy wygra etap TdF. Tyle że wyluzowany Słoweniec, który już około 50 km przed metą wiedział, że wygrał (z powodu deszczu i niebezpieczeństwa z tym związanego zatrzymano czas), zamierzał przypieczętować czwarty triumf i w ulewie po bruku wśród tłumów kibiców szalał na wzgórzu artystów, co sprawiło, że z przodu zostało tylko sześciu kolarzy. Ostatnie słowo należało jednak do Belga, który podczas ostatniej wspinaczki udanie skontrował lidera. – Tadej to najlepszy kolarz na świecie, więc cieszę się, że dzisiaj go pokonałem – podkreślał van Aert.
43,4 km/h z taką średnią prędkością przejechał 3298,6 km Pogačar w tegorocznej edycji. To rekord Wielkiej Pętli – poprzedni (42,1) – należał do Vingegaarda (2022).
Grzegorz Kaczmarzyk
WYNIKI
20. etap, Nantua – Pontarlier (184,2 km):
1. Kaden Groves (Australia, Alpecin-Deceuninck) 4:06.092. Frank van den Broek (Holandia, Picnic PostNL) strata 54 s
3. Pascal Eenkhoorn (Holandia, Soudal Quick-Step) 59 ... 127. Kamil Gradek (Bahrain-Victorious) 28.49
21. etap, Mantes-la-Ville – Paryż (132,3 km):
1. Wout van Aert (Belgia, Visma-Lease a Bike) 3:07.302. Davide Ballerini (Włochy, XDS Astana)
3. Matej Mohorič (Bahrain-Victorious) obaj 19 ... 155. Gradek 14.28
Klasyfikacja końcowa 112. edycji Tour de France:
1. Tadej Pogačar (Słowenia, UAE Team Emirates-XRG) 76:00.322. Jonas Vingegaard (Dania, Visma-Lease a Bike) 4.24
3. Florian Lipowitz (Niemcy, Red Bull-BORA-hansgrohe) 11.00
4. Oscar Onley (W. Brytania, Picnic PostNL) 12.12
5. Felix Gall (Austria, Decathlon AG2R La Mondiale) 17.12
6. Tobias Johannessen (Norwegia, Uno-X Mobility) 20.14
7. Kevin Vauquelin (Francja, Arkea-B&B Hotels) 22.35
8. Primož Roglič (Słowenia, Red Bull-BORA-hansgrohe) 25.30
9. Ben Healy (Irlandia, EF Education-EasyPost) 28.02
10. Jordan Jegat (Francja, TotalEnergies) 32.42 ... 155. Gradek 5:43.51