Koleje losu
Jedni odbierają nagrody, inni rozglądają się za nową pracą.
Spencer Carbery był zaskoczony, ale teraz ma okazję do świętowania i satysfakcji. Fot. NHL
NHL
Sezon ligowy na finiszu - pozostała zaledwie jedna zagadka: komu przypadnie Puchar Stanleya, a tymczasem w kuluarach różnie układają się losy szkoleniowców. Jedni zdobywają laury, zaś inni tracą posady, a wszystko to w cieniu pasjonującego finału Edmonton – Florida (w serii 1-1).
Spencer Carbery, 43-letni trener Washington Capitals, został zaproszony do studia telewizyjnego gdzie, jak sądził, miał udzielić wywiadu. Oniemiał jednak z wrażenia, gdy jego żona, Casey, w towarzystwie dzieci Vivian i Hudsona, wręczyła mu nagrodę Jacka Adamsa dla najlepszego trenera sezonu według wyboru Stowarzyszenia Nadawców NHL. Kanadyjczyk był wyraźnie zaskoczony i nieco skrępowany, bo chyba nie przypuszczał, że dostąpi takiego zaszczytu. To dla niego nobilitacja, wszak Stołecznych prowadzi drugi sezon. W mijającym doprowadził drużynę do zwycięstwa w Konferencji Wschodniej, gromadząc 111 pkt, wygrywając 51 meczów, przegrywając 31. W 1. rundzie play offu Washington uporał się z Montrealem w serii 4-1, ale w kolejnej nie sprostał Carolinie 1-4. Fani zespołu może liczyli na więcej, ale eksperci ze Stowarzyszenia Nadawców nie mieli wątpliwości i kanadyjski szkoleniowiec w głosowaniu otrzymał 444 pkt, wyprzedzając Scotta Arniela (Winnipeg) – 249 oraz Martina St. Louisa (Montreal) – 66. Carbery jest czwartym trenerem w historii klubu, który otrzymał to wyróżnienie i dołączył do Bryana Murraya (1983/84), Bruce'a Boudreau (2007/08) i Barry'ego Trotza (2015/16).
Gdy Carbery świętował, to niemal w tym samym czasie doszło do spotkania szefów Dallas Stars z trenerem Pete'em DeBoerem, który w najbliższy piątek będzie obchodził 57. urodziny. DeBoer nigdy nie zagrał w NHL, ale występował na jej zapleczu z dobrym skutkiem. Ma bogate CV jako szkoleniowiec, bowiem prowadził Floridę (2008/11), New Jersey (2011/14), San Jose (2015/19), Vegas (2020/22), a trzy lata temu zakotwiczył w Dallas. To był dobry czas, choć zabrakło awansu do finału i zdobycia Pucharu Stanleya. Trzy razy z rzędu ten trener wraz ze swoją drużyną awansował do finału Konferencji Zachodniej, ale raz Gwiazdy przegrały z Vegas i dwa razy z Edmontonem.
Jim Nill, dyrektor generalny Stars, spotkał się z trenerem i zakomunikował o... rozstaniu. To był trudny moment dla panów, wszak są w dobrych relacjach, ale ten pierwszy jest odpowiedzialny za stronę organizacyjną, jak również sportową. DeBoer po siódmym, ostatnim przegranym w Edmontonie meczu, bezpośrednią winę zrzucił na bramkarza Jake'a Oettingera, który na dwa strzały przepuścił dwie bramki i na początku 8 min zjechał z lodu. Wywiązała się publiczna dyskusja, a golkiper nie pozostawał dłużny i również wypowiedział kilka gorzkich słów o trenerze. Wprawdzie później wycofywano się z tych wypowiedzi, ale poszły w eter. Dallas jest bez trenera, a poszukiwania trwają. Natomiast dzień wcześniej szefowie Boston Bruins zakomunikowali, że zespół poprowadzi Niemiec Marco Sturm. 47-letni trener, były gracz Bostonu, jest pierwszym europejskim szkoleniowcem w historii tej drużyny i szóstym w dziejach NHL.
(ws)
