Sport

Klątwa zdjęta

Aż 12 lat przyszło czekać sosnowiczanom na wyjazdowe zwycięstwo w pierwszym meczu sezonu. Punkty w Kleczewie zagwarantowali debiutanci.

Lepszego przywitania z sosnowieckim klubem Linus Ronnberg nie mógł sobie wymarzyć. Fot. Zagłębie Sosnowiec

Na inauguracyjną wygraną fani Zagłębia czekali od sezonu 2002/04, kiedy ich ulubieńcy pokonali w Katowicach Rozwój 2:0. Na nieistniejącym już stadionie przy Zgody bramki zdobyli Konrad Koźmiński oraz Marcin Lachowski. Następnie w 9 otwierających sezon meczach wyjazdowych ekipa z Sosnowca 3 razy zremisowała i 6 razy przegrała. Dziesiąty mecz zakończył się powodzeniem, choć początek spotkania w Kleczewie tego nie zapowiadał...

Zagłębie rozpoczęło z sześcioma debiutantami. Całkiem nowa była linia defensywa, a do Jakuba Pawłowskiego, Mateusza Matrasa, Adriana Gryszkiewicza i Dawida Szota dołączyli Patryk Mucha i Patryk Gogół, a z ławki weszli Linus Ronnberg i Igor Dziedzic. Sosnowiczanie odważnie weszli w mecz, zaatakowali, ale to miejscowi wyszli na prowadzenie. Po niezbyt mocnym strzale Aleksandra Kubackiego nie popisał się Kacper Siuta, który odbił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Dawid Retlewski i - uprzedzając Szota - wpakował do siatki. Podrażnieni przyjezdni ruszyli do odrabiania strat, ale swego dopięli dopiero w końcówce premierowej odsłony. Wcześniej na przeszkodzie kilka razy stawał im Sebastian Szabłowski. Sposób na bramkarza Sokoła znalazł Szot, popisując się uderzeniem z około 20 metrów. Asystę przy wyrównującym trafieniu zaliczył Bartosz Snopczyński, który sprytnie wystawił mu futbolówkę.

Od początku drugiej połowy goście zastosowali wysoki pressing, dążąc do zdobycia zwycięskiej bramki. Stwarzali groźne sytuacje, ale mieli kłopoty z ich finalizowaniem. Motorem napędowym Zagłębia był Emmanuel Agbor. W 84 minucie Mucha dograł do Ronnberga. Fin miał sporo miejsca w polu karnym, więc przyjął piłkę, ustawił ją sobie i huknął pod poprzeczkę. Ambitnie grający gospodarze nie zamierzali łatwo oddać punktów, ale na dobrych chęciach się skończyło.


GŁOS TRENERÓW

Marek GOŁĘBIEWSKI: - Pierwszy mecz sezonu, zwłaszcza gdy jest tyle zmian, to niewiadoma. Pamiętajmy, że do zespołu dołączyło 10 zawodników. W tej sytuacji najważniejszy był wynik, a ten jest satysfakcjonujący. Trwa proces budowy zespołu i mam nadzieję, że za około dwa miesiące wszystko „zatrybi”.

Tomasz POZORSKI: - Dla nas to porażka z gatunku tych, po których nie możemy zwieszać głów. Przegraliśmy z rywalem stojącym bardzo wysokim poziomie. Pierwszą połowę toczyliśmy na własnych warunkach, w drugiej było już inaczej. Szkoda punktów, bo były w naszym zasięgu.

Krzysztof Polaczkiewicz

OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐

◼  Sokół Kleczew - Zagłębie Sosnowiec 1:2 (1:1)

1:0 - Retlewski, 19 min, 1:1 - Szot, 42 min, 1:2 - Ronnberg, 84 min

SOKÓŁ: Szabłowski - Smoliński, Bartosiak, Kaptur, Kargul-Grobla - Stachowicz (68. Kubiak), Laskowski, Wawrzynowicz (70. Paczyński), Sopoćko, Kubacki - Retlewski. Trener Tomasz POZORSKI.

ZAGŁĘBIE: Siuta - Pawłowski, Matras, Gryszkiewicz, Szot - Agbor (86. Paszczela), Mucha, Gogół, Zawojski (79. Wasiluk), Rakels (61. Dziedzic) - Snopczyński (46. Ronnberg). Trener Marek GOŁĘBIEWSKI.

Sędziował Piotr Pazdecki (Koszalin). Widzów 900.

Żółte kartki: Sopoćko, Zimmer, Mędrala (rezerwowy) - Gogół, Wasiluk, Mucha.