Sport

Kara musi być dotkliwa

KOMENTARZ „SPORTU" - Kacper Janoszka

Derby Ziemi Lubuskiej zawsze wzbudzają duże emocje. Rywalizacja Falubazu Zielona Góra i Stali Gorzów jest kibicowskim świętem. Niektórzy jednak podchodzą do tych meczów ze zbyt dużym pokładem adrenaliny. Tym razem kibice z Zielonej Góry „popisali się”, znacząco wydłużając widowisko. Przed meczem całkowicie zadymili stadion pirotechniką, a potem mecz na długo został przerwany, gdy z jednego elementu dmuchanej bandy uciekało powietrze. Po demontażu bandy znaleziono w jej okolicach kolejne race. O tym fakcie sędzia zawodów Paweł Słupski poinformował policję. W trakcie spotkania po raz kolejny mogliśmy oglądać pokaz pirotechniczny i dzięki temu rywalizacja trwała 2,5 godziny.

Kibice żużla nie mają łatwego życia. Zdarza się, że mecze bywają opóźniane przez niekorzystne warunki atmosferyczne. Bywa też, że rywalizacja zostaje odwoływana, bo deszcz jest zbyt obfity. Zdarza się, że spotkanie przeciąga się przez awarię maszyny startowej lub w najgorszym wypadku przez częste upadki zawodników. Taka jest charakterystyka tego sportu i pewnie niektórzy się już do tego przyzwyczaili. Z pewnością jednak wielu przeszkadza to, że zawody tracą na dynamice, gdy co chwila są przerywane, w wyniku czego trwają czasem dwukrotnie dłużej niż zakładano.

Sprawa wydłużenia meczu jest jednak dla władz Falubazu drugorzędna. Zielonogórzanom grozi kara. Zresztą, już w niedzielny wieczór mogli obawiać się niekorzystnej decyzji sędziego, ponieważ przerwa w meczu z winy organizatora (a tak traktowane jest użycie pirotechniki) trwa dłużej niż 30 minut, może skutkować walkowerem. Do tego nie doszło, ale sprawa na pewno nie zakończy się na pogrożeniu palcem. Falubaz zapewne będzie musiał zapłacić karę, którą wymierzy mu Komisja Orzekająca Ligi, a nad zielonogórzanami ciąży zawieszona kara zamknięcia stadionu na jeden mecz za to, że z Motorem Lublin z trybun latały plastikowe butelki w stronę rywali. Nie mam wątpliwości, że kara powinna być dotkliwa, i dziwi mnie to, że była tak delikatna po „incydencie butelkowym”, który zresztą nie wydarzył się po raz pierwszy. Gdyby władze ligi w końcu zdecydowałyby się nie tylko na finansowe ukaranie klubu, ale też na prawdziwe ukaranie kibiców i zamknięcie dla nich trybun, być może ci zrozumieliby, w jaki sposób należy zachowywać się podczas meczów.

Przykro mi, że żużel to dyscyplina wymierająca. Tylko nasz kraj utrzymuje ją przy życiu. Tylko w naszym kraju zainteresowanie speedwayem jest na tyle duże, że zapełniają się stadiony. Jeśli będziemy akceptować to, że grupa ludzi wnosi kilogramy pirotechniki, przez co mecze wydłużają się w nieskończoność, a uszkodzeniu ulegają bandy, nie przyniesie to zwiększonego zainteresowania żużlem. Wręcz przeciwnie. Ci, którzy chcą po prostu przyjść na mecz, przez dwie godziny miło spędzić czas przy muzyce... silników, będą się od dyscypliny odwracać, jeśli zamiast zmagań sportowych, będą musieli oglądać i wąchać dym z rac. Jasne, zdarzenia w Zielonej Górze to jednostkowy przypadek, który zdarza się bardzo rzadko. Nie możemy jednak pozwolić na tolerowanie tego typu zachowań, bo w przeciwnym razie będą się powtarzać. A w takim przypadku nawet w Polsce żużel przestanie być popularną dyscypliną i odejdzie w zapomnienie jeszcze szybciej niż niektórzy przewidują. Skoro już staliśmy się mecenasem światowego żużla, pozostańmy nim jak najdłużej i nie obrzydzajmy ostatnim na świecie wielkim fanom speedwaya radości z obserwowania meczów.

Czy kibice Falubazu zostaną ukarani za zadymienie stadionu ? Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus