Kapitan też strzela
Kibice Chrobrego liczą na kontynuację po znakomitym otwarciu sezonu.
Robert Mandrysz nieczęsto wpisuje się na listę strzelców. Fot. Paweł Andrachiewicz/Press Focus
CHROBRY GŁOGÓW
Z punktu widzenia tabeli I ligi hitem 2. kolejki będzie mecz Chrobry Głogów – Polonia Bytom. Oczywiście piszemy te słowa z przymrużeniem oka, bo jesteśmy przecież ledwo co po inauguracji sezonu, ale tak czy owak zmierzą się drużyny, które po poprzedniej serii gier znalazły się tuż za plecami lidera. Nie ma też co ukrywać, że obydwa zespoły sprawiły na starcie sporą niespodziankę, bo bytomski beniaminek wygrał 3:0 na wyjeździe z Górnikiem Łęczna, a podopieczni Łukasza Becelli trzema ciosami znokautowali opolan.
Nieczęsto się zdarza
– Bardzo się cieszymy, bo nieczęsto się zdarza, żebyśmy wygrali 3:0 – powiedział trener głogowian. – Ciężko na to pracowaliśmy przez 5 tygodni w okresie przygotowawczym i mam nadzieję, że efekty będą widoczne także w kolejnych spotkaniach. Przed nami już kolejny rywal, który także w pierwszej kolejce wygrał 3:0 – i to na wyjeździe. Nie możemy się doczekać tego meczu. Mieliśmy co prawda jeden dzień mniej do przygotowania się do starcia niż przeciwnik, bo Polonia grała w Łęcznej w sobotę, a my Odrę podejmowaliśmy w niedzielę, ale wierzę, że na tym etapie sezonu nie będzie to miało większego znaczenia. Staraliśmy się jak najlepiej przygotować do sobotniego meczu, a do tego oczywiście niezbędne było wyciągnięcie wniosków z naszej gry w meczu z opolanami oraz analiza występu Polonii w Łęcznej.
Szukać najlepszego sposobu
– Będziemy się koncentrować na tym, co sami pokazaliśmy, a warto podkreślić, że nasza gra napawa optymizmem – kontynuował Becella. – I to nie tylko tych, którzy wyszli na boisko w podstawowym składzie, ale także tych, którzy weszli z ławki, bo wnieśli dużą jakość i dali dużo mądrości oraz jakości w realizacji naszych założeń. Dzięki temu jesteśmy zespołem, który nie tylko w pierwszej połowie „robi wynik”, a później czeka na okazję do skontrowania i liczy minuty do końcowego gwizdka. Cieszy mnie również to, że jesteśmy bardzo zdyscyplinowani. I to nie tylko w grze obronnej, bo o tym myśli się najczęściej używając słowa „dyscyplina”. My także byliśmy zdyscyplinowani w ofensywie, czyli byliśmy bardzo konsekwentni. Niektórzy nasi kibice cały czas mówią „graj do przodu”, ale piłka nożna nie polega tylko na tym, żeby kopać w kierunku bramki rywala. Czasem trzeba przeciwnika wciągnąć i wtedy zrobić akcję ofensywną. Chciałbym więc, żeby głogowscy widzowie byli trochę cierpliwsi i uwierzyli w nasz sposób grania, bo my zdając sobie sprawę z tego, że czekają nas mecze z bardzo konkretnymi i trudnymi zespołami. Będziemy szukać najlepszego sposobu na osiągnięcie najbardziej korzystnego wyniku. Odra była bardzo wymagającym rywalem, dlatego bardzo się cieszymy z wygranej nad zespołem, mającym bardzo dobrych piłkarzy. Tym bardziej szacunek dla moich, którzy potrafili z tak dobrym rywalem wygrać na inaugurację sezonu 3:0 – zakończył Łukasz Becella.
Szeroki wachlarz
Głogowskich kibiców najbardziej po pierwszym meczu sezonu cieszyło to, że Chrobry zagrał na zero z tyłu, strzelił trzy gole, a do tego – w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu – zagrał dwie dobre połowy. Drużyna trenera Becelli od początku do końca kontrolowała przebieg gry. Świadczą o tym także statystyki, bo głogowianie w sumie stworzyli 12 sytuacji bramkowych, z czego 6 przed przerwą i strzelili jednego gola oraz 6 w drugiej połowie i zdobyli dwie bramki. Pokazali też szeroki wachlarz w grze ofensywnej. Pierwsze trafienie Mateusza Ozimka było efektem ataku szybkiego, zakończonego indywidualną akcją z kategorii ćwiczonych na treningach. Drugiego gola Myrosław Mazur strzelił główkując po rzucie rożnym, a stałe fragmenty są przecież w tej lidze niezwykle ważne. Wreszcie pieczęć na zwycięstwie postawił Robert Mandrysz, wolejem finalizując zespołową akcję. A kapitan do tej pory strzelał raczej rzadko – 7 goli w 228 meczach w 8 poprzednich sezonach. Dziewiąty sezon zaczął więc udowadniając, że potrafi być skuteczny. Kibice Chrobrego liczą na kontynuację.
Jerzy Dusik