Sport

Już szuka kortu

Marzeniem Juliusa Ertlthalera jest awansować z Wisłą do ekstraklasy. W wolnym czasie zamierza grać z kolegami w padla.

Julius Ertlthaler wylewa poty na obozie Białej Gwiazdy w Woli Chorzelowskiej. Fot. Bartek Ziółkowski/wislakrakow.com

WISŁA KRAKÓW

Pomocnik nietypowo poprowadził własną karierę. Po wielu latach gry w austriackiej Bundeslidze zimą 2024 roku przeniósł się na zaplecze ekstraklasy. Był gwiazdą GKS-u Tychy i choć miał oferty z najwyższej klasy rozgrywkowej, postanowił pozostać w 1. lidze. Jako wolny zawodnik dołączył do Wisły Kraków.

Jeden wielki cel

– Były rozmowy i oferty z innych klubów z Polski, także z ekstraklasy, ale moim marzeniem jest teraz awansować z Wisłą i grać z nią w ekstraklasie w przyszłym sezonie. Wiele osób mnie pyta, dlaczego wybrałem I ligę. Po prostu rozmowy z Wisłą były bardzo dobre, czułem się dobrze. Projekt jest naprawdę ambitny, to klub z wielką historią, którą znają wszyscy polscy kibice. Jego miejsce jest w ekstraklasie i zrobię wszystko, by pomóc mu tam wrócić - deklaruje Julius Ertlthaler.

Nie ukrywa, że ekstraklasowe rozgrywki w jego kraju stoją na wyższym poziomie niż mecze 1. ligi. – Mamy kilka dużych klubów, jak Rapid Wiedeń, Red Bull Salzburg, Sturm Graz. Jednak uważam, że 1. liga też jest dobra – bardzo konkurencyjna. Lubię w niej grać, choć oczywiście mamy jeden wielki cel – awansować z Wisłą do ekstraklasy – powtarza po raz kolejny.

Umawiają się na padla

Ostatnie tygodnie nie były dla niego bardzo stresujące. Piłkarze żyją na walizkach – jak nie zmieniają klubów, to często podróżują po kraju, by rozgrywać mecze. Z Tychów do Krakowa jest rzut beretem, a do Austrii dojedzie w kilka godzin. Na obozie w Woli Chorzelowskiej ma dobry kontakt z Kacprem Dudą, z którym mogą tworzyć środek pomocy, ale głównie trzyma się z obcokrajowcami: Josephem Colleyem, Markiem Carbo, Frederickiem Duarte i Angelem Rodado. Choć dla Wisły będą zjednoczeni w jednym celu, umawiają się już na pojedynki w innej dyscyplinie sportu. – Razem z dziewczyną mamy małego psa. Lubimy z nim spędzać czas – chodzić na spacery, na kawę. Gdy mam ochotę na większość aktywność, to gram w padla. Grałem dużo w Tychach i mam nadzieję, że znajdę dobry kort w Krakowie, bo moi hiszpańscy i portugalscy koledzy mówią, że są dobrymi graczami. Zobaczymy, kto jest lepszy! – uśmiecha się Ertlthaler.

Podobnie myślą o futbolu

Wspomina atmosferę na stadionie Wisły, którą poczuł, gdy przyjeżdżał z GKS-em Tychy. Nie może się doczekać, by zaprezentować się przed kibicami Wisły już w koszulce z białą gwiazdą. – Każdy, kto choć raz był na meczu przy Reymonta, zna to uczucie – to coś magicznego. Zawsze lubiłem grać przeciwko Wiśle, bo nawet jako zawodnik gości, występując przy takich fanach, czujesz się wyjątkowo.

Zanim jednak ruszy rywalizacja o punkty, zespoły muszą się dobrze przygotować do sezonu. W środę Wisła zremisowała 2:2 z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Nowy piłkarz Wisły wyszedł w podstawowym składzie i było widać, że ma to „coś”. Jest zadowolony z tego, jak się zaprezentował. Uważa, że oba zespoły pokazały się z bardzo dobrej strony. – To jest piłkarz, który w I lidze udowodnił, że ma dużą jakość. Widać na treningach, że jest wartością dodaną dla zespołu – podkreślał trener Mariusz Jop.

– Nasz trener myśli o piłce podobnie, jak mój poprzedni, w GKS-ie Tychy. Artur Skowronek i Mariusz Jop chcą grać ofensywnie, w dobrym stylu. Bardzo lubię te treningi, choć teraz mocno pracujemy. Ale to normalne, że w okresie przygotowawczym jesteś zmęczony. W Austrii było podobnie: ciężka praca fizyczna, dużo biegania, wysoka intensywność, dłuższe treningi niż w sezonie.

Michał Knura