Sport

Już strzelają

Raków pewnie pokonał FK Żeleziarne Podbrezova, a na listę strzelców wpisało się dwóch nowych zawodników.

Oskar Repka dzień po podpisaniu kontraktu zdobył gola. Fot. Jakub Ziemianin/Raków Częstochowa

W Barcelonie gra więcej Polaków niż w Rakowie. Wydaje się, że takie złośliwe uwagi ze strony kibiców ligowych rywali częstochowian to już raczej przeszłość. Wszystko wskazuje na to, że w nowym sezonie drużyna Marka Papszuna w zdecydowane większym stopniu oparta będzie na polskich zawodnikach. I to nie byle jakich. W środku pola powinni rządzić Karol Struski oraz Oskar Repka, o którego przyjściu mówiło się od dawna, a w piątek klub oficjalnie potwierdził jego dołączenie do drużyny. Obaj mecz z Podbrezovą rozpoczęli w podstawowym składzie. To wprawdzie tylko mecz sparingowy, ale bił od nich duży spokój.

Zmiana proporcji

Biorąc pod uwagę kontuzję Władysława Koczergina, która eliminuje go z gry na długie miesiące, oraz niemalże przesądzone odejście Gustava Berggrena, w Rakowie całkowitej przebudowie ulegnie środek pola. Polscy zawodnicy w ostatnich latach z różnym szczęściem wdrażali się do drużyny Papszuna, ale tym razem w klubie wszyscy są przekonani, że transfery Polaków będą udane. - Szukaliśmy zawodnika, który bardzo szybko wejdzie w naszą strukturę. Oskar Repka to zawodnik, który funkcjonował w podobnych warunkach w GKS-ie Katowice. Myślę, że jego wdrożenie będzie bardzo szybkie. Poza tym jest to Polak - chłopak, którego obserwuję od dłuższego czasu i widzę poczynione przez niego postępy. Myślę, że proporcje Polacy-obcokrajowcy są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Znamy jego silne strony i nad jakimi trzeba popracować, żeby stał się regularnym reprezentantem kraju - skomentował najnowszy nabytek doradca zarządu ds. sportowych, Artur Płatek. Repka podpisał z Rakowem wyjątkowo długi, bo aż pięcioletni kontrakt.

Zdecydowanie lepsi

Były gracz GKS-u Katowice lepszego debiutu w barwach Rakowa nie mógł sobie wymarzyć. W 41 minucie otworzył wynik spotkania, wygrywając pojedynek główkowy w polu karnym po dośrodkowaniu Jeana Carlosa. Trzy minuty później prowadzenie podwyższył kolejny z debiutantów - Apostolos Konstantopoulos, wykorzystując zamieszanie w szesnastce rywali. Co ciekawe, Grek przed sparingiem na pytanie, czy ma przygotowaną jakąś cieszynkę na taką okoliczność, odpowiedział, że nie, bo... on nie strzela goli. Kontaktowa bramka pod koniec pierwszej połowy to wszystko na co było stać w sobotę szóstą drużynę poprzedniego sezonu słowackiej ekstraklasy. Po zmianie stron na listę strzelców wpisali się jeszcze Patryk Makuch oraz Fran Tudor. - Byliśmy lepsi przez cały mecz. Bramek mogło być jeszcze więcej. Jesteśmy zadowoleni i przygotowujemy się już do wyjazdu na kolejny obóz do Holandii - powiedział po meczu Chorwat, który oprócz gola zanotował również asystę.

Rywale w jakimś stopniu mieli imitować MSK Żilina, z którą Raków zmierzy się w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Wicemistrz Polski dominował, lepiej rozgrywał piłkę i wyglądał momentami naprawdę dobrze, jak na ten etap przygotowań.

W bramce kolejny raz zabrakło Kacpra Trelowskiego. Na ile było to spowodowane potrzebą odpoczynku, a na ile przygotowywaniem Jakuba Mądrzyka do roli pierwszego bramkarza, gdyby Trelu jednak otrzymał „ofertę życia”?

Do treningów po długiej kontuzji powrócił Bogdan Racovitan, ale w warunkach meczowych jeszcze się nie zaprezentował. - Czuję się bardzo dobrze. To wspaniałe uczucie wrócić do zajęć z piłką po takim czasie. Czekałem na to jedenaście miesięcy. Czy tęskniłem za chłopakami? Bardzo! Muszę pokazać im, co to jest prawdziwa jakość! - powiedział wyraźnie podbudowany Rumun z uśmiechem na ustach. Jego powrót faktycznie powinien podnieść rywalizację w bloku obronnym Rakowa. W meczu ze Słowakami formą błysnął Stratos Svarnas, któremu praktycznie nie przytrafiały się błędy. Pozostałe miejsca w składzie dla obrońców wydają się jednak sprawą otwartą.

Mariusz Rajek

◼  Raków Częstochowa – Żeleziarne Podbrezova 4:1 (2:1)

1:0 – Repka, 41 min, 2:0 – Konstantopoulos, 44 min, 2:1 – Sziler, 45 min, 3:1 – Makuch, 80 min, 4:1 – Arsenić, 90+1 min

RAKÓW: Mądrzyk – Mosór (33. Konstantopoulos), Arsenić, Svarnas (64. Mosór) – Amorim (46. Tudor), Repka (64. Burkiewicz), Struski (46. Seck), Diaby-Fadiga (46. Brunes), J. Carlos Silva (46. J. Diaz, 84. Plavszić), Otieno (25. Plavszić,  46. Ameyaw) – Rocha (46. Makuch). Trener Marek PAPSZUN.