Jannik poszedł w tango z Igą
Łączy ich więcej niż tylko triumfy – oboje byli numerami 1 na świecie i oboje w ostatnim roku zostali zawieszeni za naruszenie przepisów antydopingowych.
Na Champions Dinner w Londynie mistrzowie Wimbledonu tańczą na specjalnej scenie ustawionej przed stołami. Fot. x.com/Wimbledon
Kazimierz Mochlinski z Londynu
Iga Świątek mogła poczuć lekką ulgę, że Jannik Sinner pokonał Carlosa Alcaraza w finale singla mężczyzn na Wimbledonie - ponieważ jedną z tradycji tego turnieju jest uroczysta Uczta Mistrzów, na zakończenie turnieju, z udziałem honorowych gości, czyli świeżo koronowanych mistrzów. A Polka zapewne wolałaby zatańczyć z Włochem niż z Hiszpanem.
Według samego Alcaraza, kiedyś miał słabość do Świątek, ale przez długi czas nie mógł jej przekonać, by zgodziła się na spotkanie. Wiosną 2022 roku oboje triumfowali w singlu na prestiżowym turnieju w Miami – i wtedy Carlitos w końcu przełamał lody, proponując wspólną kolację jako para mistrzów.
Spotkanie w jednej z restauracji w Miami przebiegło znakomicie – nowi triumfatorzy cieszyli się wspólnie z osiągniętych sukcesów i dzielili radością. Jednak gdy kolacja dobiegła końca, nadzieje Carlosa na dalszy rozwój znajomości prysły – Iga odmówiła, gdy próbował złapać ją za rękę, po czym... szybko się oddaliła.
Przerwana seria
Na Champions Dinner w Londynie co roku zapraszani są dawni mistrzowie Wimbledonu, do których dołączają nowi zwycięzcy. Od 1935 roku był to uroczysty Bal Mistrzów, z tańcami w eleganckich strojach wieczorowych. W 1977 roku, z okazji stulecia turnieju i chęci unowocześnienia formuły, bal zastąpiono kolacją.
Jednak współcześni tenisiści wciąż lubią tańczyć, dlatego umożliwia się to na specjalnej scenie ustawionej przed stołami. W zeszłym roku Alcaraz pięknie zatańczył z Barborą Krejčíkovą. W tym roku zabrakło mu jednego zwycięstwa, by powtórzyć taneczny sukces – tym razem z Igą Świątek.
Porażka z Sinnerem w finale przerwała imponującą serię Hiszpana 24 wygranych meczów z rzędu, obejmującą triumfy we Włoszech, na Roland Garros, w Queen’s Club i na Wimbledonie. Licząc od zeszłorocznego turnieju w All England Club, Alcaraz miał 18 kolejnych zwycięstw na trawie.
Dzięki tytułom zdobytym w 2023 i 2024 roku, liczba jego kolejnych wygranych meczów na Wimbledonie wzrosła do 20 – aż Sinner wziął rewanż za dramatyczną porażkę w pięciu setach na Roland Garros, mimo trzech piłek meczowych.
Sinner – pierwszy włoski mistrz Wimbledonu – dołączył więc do Igi Świątek, pierwszej polskiej zwyciężczyni tego legendarnego turnieju. Łączy ich więcej niż tylko triumfy – oboje byli numerami 1 na świecie i oboje w ostatnim roku zostali zawieszeni za naruszenie przepisów antydopingowych.
Pizza zyskała na znaczeniu
Dla Wimbledonu nie jest to szczególnie komfortowa sytuacja, więc kolacja mistrzów w tym roku nie miała tak beztroskiej atmosfery, jak zwykle. Do tego doszło opóźnienie finałów – po raz pierwszy przesunięto je z godziny 14.00 na 16.00 czasu lokalnego.
Prawdziwe świętowanie sukcesu odbyło się natychmiast i spontanicznie. Piękne zdjęcia Igi z zespołem przed szatnią All England Club wykonano tuż po zejściu z kortu. Na przestrzeni relaksacyjnej dla zawodników, z parasolami i sztuczną trawą, wydzielono część dla „Team Świątek”.
Obsługa przyniosła szampana i piwo – dla tych, którzy woleli coś mniej musującego. Na stół trafiły chipsy i pizza, choć początkowo nikt ich nie ruszał – emocje po finale były zbyt wielkie. Wkrótce jednak pizza zyskała na znaczeniu, ratując przed piciem szampana na pusty żołądek.
W pięknym geście organizatorzy dostarczyli kopię trofeum – mniejszą wersję pucharu, którą zwycięzcy zabierają na zawsze do domu. Od 2007 roku każdy triumfator otrzymuje trofeum w skali trzy czwarte, z wygrawerowanymi nazwiskami poprzednich mistrzów.
W tym roku było to wyjątkowo symboliczne – turniej zakończył się pod księżycem w trzech czwartych pełni. Puchar przekazano ekipie Igi, aby mogła sama wręczyć jej ten niespodziewany prezent. Konieczna była nawet torba piknikowa, by zabrać pudełko.
Wszystko dla zdjęcia
Szampan poczekał – Iga musiała najpierw odbyć obowiązkowe spotkania z mediami, których zainteresowanie nową mistrzynią Wimbledonu jest ogromne. Powiedziano jej, że potrwa to dwie godziny, ale naprawdę zajęło prawie trzy.
Podczas rozmów z dziennikarzami tenisistka żaliła się na krytykę ze strony polskich mediów, co zostało szeroko opisane w zagranicznej prasie. Choć najbardziej dotyczyło to komentarzy w mediach społecznościowych, z polskimi dziennikarzami na miejscu Iga miała dobre relacje.
Polskie Radio wynajęło kabinę komentatorską na Centre Court i przysłało Cezarego Gurjewa specjalnie na ten jeden finał. Jeden z polskich dziennikarzy akredytowanych na Wimbledon przyleciał tylko na mecz o tytuł i wieczór w Londynie – wszystko dla wspólnego zdjęcia z Igą.
Artur Rolak, wieloletni korespondent turnieju, zapowiedział, że przygotuje nowe wydanie swojej uznanej książki o Wimbledonie – z dodatkowym rozdziałem o wyczynie Świątek. Dziennikarze przeprosili ją także za wcześniejsze wątpliwości co do jej szans.
Reporterka z londyńskiego „The Times” próbowała zbliżyć się do Igi, ucząc się polskiego słowa „Gratulacje!”. Jednak gdy nadeszła chwila zadania pytania, poplątał się jej, biednej, język i wyszło niezrozumiale – co wywołało chwilę rozbawienia.
Rekordy w wątpliwość
Z uśmiechem na twarzy Iga zarobiła swoją premię – jak wyliczyły media, 57-minutowy finał dał jej zarobek rzędu 26 tysięcy funtów za każdą minutę gry (biorąc pod uwagę różnicę między nagrodami za pierwsze i drugie miejsce plus czas trwania meczu)!
Wimbledon ogłosił rekordową frekwencję podczas finału kobiet – 31 381 osób na terenie turnieju, choć tylko 14 974 z nich mogło obejrzeć mecz na żywo z trybun Centre Court. Istnieje jednak podejrzenie, że ten rekord może być błędnie policzony.
Prawie pobity został też rekord temperatury – podczas finału kobiet słupki rtęci pokazały 31 stopni Celsjusza. Rekord z 1976 roku to 31,2 stopnia, odnotowane również podczas finału kobiet.
Z całego tego niezwykłego czasu Iga zabierze ze sobą wspomnienia – oglądanie amerykańskiego serialu „Gotowe na wszystko” jako odskocznia od myśli o tenisie czy spacery po Wimbledon Common, wokół zabytkowego wiatraka i muzeum, tak samo historycznych jak sam All England Club.
I można zostawić ostatnie słowa samej Igi: - Wiem, że Wimbledon jest absolutnie wyjątkowy. Nigdy nie zapomnę dźwięku otwieranego korka od szampana – między pierwszym a drugim serwisem. To coś niesamowitego.
Tak jak niesamowite było zwycięstwo Igi Świątek w All England Club.
Sinner się odegrał
W spektakularny sposób Jannik Sinner odegrał się na Carlosie Alcarazie po niedawnych porażkach w Paryżu i Rzymie i jako pierwszy Włoch wygrał Wimbledon - podkreślają media z Półwyspu Apenińskiego po finałowym zwycięstwie tenisisty z Italii 4:6, 6:4, 6:4, 6:4.
Przypomniano, że po raz pierwszy obaj rozegrali mecz pięć lat temu, bez transmisji telewizyjnej i z 15 widzami na trybunie. 2 kwietnia 2019 w hiszpańskim mieście Villena na kortach akademii Juana Carlosa Ferrero zagrali 15-letni Carlos Alcaraz i 17-letni Jannik Sinner.
„Niewielu mogło sobie wtedy wyobrazić, że tamten mecz to będzie pierwszy rozdział jednej z najbardziej pasjonujących rywalizacji w obecnym tenisie” - podkreśla dziennik La Repubblica. La Gazzetta dello Sport zaznacza: „To dzień, który zmienia historię”. Jak dodaje, londyński turniej zmienia życie tenisisty i ustawia go w jeszcze innej kategorii. Corriere dello Sport ogłasza: 23-latek stał się legendą. Przypomniano, że włoski tenisista ma za sobą trudny czas. Lider światowego rankingu zaakceptował zimą tego roku trzymiesięczne zawieszenie za wykryty dwukrotnie w jego organizmie w marcu ub. roku clostebol. Okres ten zakończył się na początku maja 2025.
Na stronie internetowej dziennika Tuttosport zaznaczono: „Londyn skłonił się przed cesarzem Sinnerem”. Premier Włoch Giorgia Meloni we wpisie na platformie X zaznaczyła: „Kolejna strona w historii włoskiego sportu: Jannik Sinner triumfuje na Wimbledonie i sprawia, że cały naród marzy. Jesteśmy z ciebie dumni, mistrzu!”.
Tymczasem dzięki wygranemu zakładowi Sinner ma teraz prawo zatrzymać trenera Darrena Cahilla. Po styczniowym zwycięstwie swojego zawodnika w Australian Open 59-letni australijski szkoleniowiec zapowiadał, że po tym sezonie przejdzie na emeryturę, ale być może będzie musiał kontynuować pracę. Po zwycięskim finale na kortach All England Club włoski tenisista ujawnił, że trener przegrał zakład, który zawarli przed pojedynkiem z Alcarazem.
- Powiedział mi: jeśli jutro wygrasz, sam zadecydujesz, czy zostanę, czy nie. Więc teraz wszystko zależy ode mnie – podkreślił Sinner z uśmiechem.
Włoski tenisista pracuje z Cahillem od lipca 2022, kiedy Australijczyk dołączył do zespołu trenera Simona Vagnozziego. Wcześniej prowadził Andre Agassiego, Lleytona Hewitta i Simonę Halep