Jak za dawnych lat!
W dniu benefisu Henryka Kasperczaka piłkarze Wisły zagrali jak drużyna za jego czasów. ŁKS nie istniał.
Frederico Duarte (przy piłce) rozegrał najlepsze spotkanie w Wiśle Kraków. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Dziewięć goli strzelonych, ani jednego straconego i komplet punktów - taki bilans po dwóch meczach sezonu ma lider Betclic 1. Ligi z Krakowa. Cieniem na drugim efektownym zwycięstwie kładzie się jednak uraz obrońcy Bartosza Jarocha, który odniósł chwilę po tym, jak nieprzepisowo zaatakował go niedoszły skrzydłowy Białej Gwiazdy.
Kolejny poza grą
Na początku drugiej połowy Serhij Krykun zaatakował Jarocha nakładką, ale sędzia nawet nie odgwizdał faulu. Tuż po tym wejściu zawodnik Wisły podskoczył i pechowo przeniósł ciężar ciała na prawą nogę. Kończyna nienaturalnie się skręciła i zapowiada się długa przerwa w grze prawego obrońcy. Dokładna diagnoza potwierdzi, jak bardzo poważny jest to uraz. To już trzeci podstawowy defensor z poprzedniego sezonu, który jest wyłączony z gry. Po poważnych kontuzjach o powrót do pełnej sprawności walczą Rafał Mikulec i Alan Uryga. – W pierwszej połowie zapachniało czasami trenera Kasperczaka – podkreślił Mariusz Jop, nawiązując do benefisu Henryka Kasperczaka towarzyszącemu spotkaniu z ŁKS-em.
Na początku po długim zagraniu Jarocha za linię obrony sam na sam z bramkarzem wychodził Maciej Kuziemka. Skrzydłowy źle przyjął piłkę i nie dał sobie szansy na oddanie strzału, ale nie odpuścił i faulem odebrał ją Aleksandrowi Bobkowi. Nim sędzia użył gwizdka, młody wiślak wystawił piłkę Angelowi Rodado, a ten obił poprzeczkę. Bobek przez kilka minut był opatrywany i nie dostał pozwolenia na kontynuowanie gry. Zmienił go Łukasz Bomba, dla którego był to ledwie 13. występ na zapleczu ekstraklasy. „13” nie była szczęśliwa dla 21-latka, bo puścił aż 5 goli!
Trzy gole i trzy asysty
Po zwycięstwie w Mielcu trener krakowian wymienił zawodników na lewej stronie i Frederico Duarte szybko potwierdził, że była to bardzo dobra decyzja. Portugalczyk wywalczył rzut wolny na lewej stronie, a po dośrodkowaniu Juliusa Ertlthalera sprytnie zachował się na szóstym metrze i strzelił gola głową, mimo obrońcy na plecach. Piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wpadła do siatki. 11 minut później Duarte znów trafił głową, jednak za tę akcję honory trzeba oddać przede wszystkim Maciejowi Kuziemce. Drugi ze skrzydłowych minął trzech rywali, a potem dośrodkował w odpowiednie miejsce. Gospodarze zyskali luz i szybko podwyższył Mariusz Kutwa. Marc Carbo nie pozwolił wybić piłki z pola karnego gości, wystawił obrońcy, a ten trafił przy słupku z ponad 20 metrów. Festiwal strzelecki trwał w najlepsze. Duarte po minięciu obrońcy skompletował hat trick, a Kuziemka drugą asystę. Sędzia asystent podniósł chorągiewkę, ale VAR potwierdził, że nie było spalonego.
Problemy wisiały w powietrzu
Po przerwie niemający nic do stracenia gracze ŁKS-u (po trzech zmianach) próbowali wrócić do meczu. Kilka razy zagrozili bramce, w tym raz bardzo poważnie, ale Kamil Broda odbił piłkę. Było już wtedy 5:0 – Jakub Krzyżanowski przerzucił piłkę na prawo do Kuziemki, a młody skrzydłowy zaliczył trzecią asystę przy trafieniu Angela Rodado. – Już od rozgrzewki czuliśmy, że możemy mieć problemy. Do tego pierwsza interwencja naszego bramkarza po faulu zakończyła się kontuzją i pewność siebie została zatracona. Mam nadzieję, że chłodna, krótka, ale dosadna analiza pozwoli nam podnieść się już w poniedziałek. Nie przystoi nam taka gra – nie krył Szymon Grabowski, szkoleniowiec ŁKS-u.
Michał Knura
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Wisła Kraków – ŁKS Łódź 5:0 (4:0)
1:0 – Duarte, 17 min (głową), 2:0 – Duarte, 28 min (głową), 3:0 – Kutwa, 30 min, 4:0 – Duarte, 33 min, 5:0 – Rodado, 59 min
WISŁA: Broda – Jaroch (55. Krzyżanowski), Biedrzycki, Kutwa, Lelieveld – Carbo (71. Sukiennicki), Duda (71. Igbekeme) – Kuziemka (71. Kawała), Ertlthaler, Duarte (77. Baniowski) – Rodado. Trener Mariusz JOP.
ŁKS: Bobek (7. Bomba) – Craciun (46. Ernst), Rudol, Fałowski (46. Młynarczyk), Głowacki – Loffelsend, Kupczak, Mokrzycki (71. Lewandowski), Krykun, Szczepański (46. Hinokio) – Piasecki. Trener Szymon GRABOWSKI.
Sędziował Piotr Urban (Warszawa). Widzów 27017. Żółte kartki: Loffelsend, Ernst, Hinokio.