Jak się przełamać, to tylko tak!
Kamil Majchrzak sprawił miłą niespodziankę - wygrał po raz pierwszy mecz w Wimbledonie.
Kamil Majchrzak sprawił jedną z większych niespodzianek pierwszego dnia Wimbledonu. Fot. PAP/EPA
Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego pokonał w 1. rundzie rozstawionego z nr 32 Matteo Berrettiniego 4:6, 6:2, 6:4, 5:7, 6:3. Mecz trwał trzy godziny i 7 minut. 29-letni Włoch to finalista Wimbledonu sprzed czterech lat, gdy w ćwierćfinale pokonał Huberta Hurkacza; później jednak jego karierę wyhamowały kontuzje.
Pod nieobecność „Hubiego”, który z powodów zdrowotnych wycofał się już po losowaniu, Kamil Majchrzak sprawił polskim fanom sporo radości - po raz pierwszy w karierze pokonał tenisistę z Top 50. Piotrkowianin przełamał też kiepską serię, bo od maja przegrał siedem kolejnych spotkań. Kluczowy był trzeci set, w którym Polak przegrywał już 2:4, ale wygrał 4 kolejne gemy. I choć w całym meczu Berrettini posłał 25 asów, a Majchrzak tylko 5, to Polak był bardziej regularny, częściej podejmował ryzyko i wygrywał ważne akcje przy siatce.
To było pierwsze spotkanie rówieśników z Polski i Italii. Majchrzak - obecnie 109. w rankingu - wrócił na korty All England Club po trzech latach przerwy (w 2023 roku pauzował z powody zawieszenia za zażycie niedozwolonych substancji). Wcześniej grał na trawie w Londynie w 2019 i 2022 roku, w obu przypadkach zakończył zmagania na 1. rundzie. Do drugiej rundy Wielkiego Szlema awansował natomiast po raz pierwszy od stycznia 2022 roku, gdy na tym etapie pożegnał się z Australian Open.
- To dosyć surrealistyczne przeżycie, jeszcze nie dowierzam w to, co się stało - mówił po meczu polski tenisista. - Patrząc na drabinkę przed turniejem nie wierzyłem, że mogę wygrać, bo Matteo jeden z najlepszych zawodników na trawie. Jestem szczęśliwy, że mogłem odwrócić losy meczu. Czułem wielkie wsparcie kibiców - podsumował Majchrzak.
Kolejnym rywalem będzie w środę notowany na 89. miejscu w rankingu Amerykanin Ethan Quinn.
(t)