Sport

Im dalej w trawiasty las, tym... łatwiej!

Iga Świątek pokonała w 65 minut „chorą” Clarę Tauson i po raz drugi w karierze awansowała do ćwierćfinału Wimbledonu. O „czwórkę” powalczy w środę z Ludmiłą Samsonową.

Od razu po meczu Iga Świątek przekazała rywalce wyrazy współczucia i życzenia szybkiego dojścia do zdrowia. Fot. PAP/EPA

Im dalej w wimbledoński las, tym rozstawionej z numerem 8 Idze Świątek zwycięstwa przychodzą łatwiej. W sobotę Danielle Collins odprawiła w godzinę i kwadrans, a poniedziałkowego wieczora sprawę z Dunką Clarą Tauson (nr 23.) 6:4, 6:1 w 1/8 finału załatwiła w godzinę i minut pięć. Najważniejsze jednak, że nasza zawodniczka wyrównała swój najlepszy w karierze wynik na All England Club - w 2023 roku również dotarła do ćwierćfinału. Wiele wskazuje na to, że w tym roku może ten wynik przebić.

Licząc turniej w Bad Homburg, gdzie zagrała o tytuł, podopieczna Wima Fissette’a wygrała już w tym roku siedem meczów na trawie, wyrównując swój najlepszy wynik, również z 2023. I nie wygląda, żeby miała na tym poprzestać.

Cztery błędy w dwóch gemach

22-letnia Tauson okazała się nadspodziewanie szybką „przekąską”. Nadspodziewanie, bo w trzeciej rundzie sprawiła sporą niespodziankę, eliminując mistrzynię Wimbledonu 2022 Jelenę Rybakinę z Kazachstanu, i po raz pierwszy w Wimbledonie dotarła do najlepszej „16”. Ale w meczu z Polką od początku wyraźnie nie była „w sosie”.

Dunka już w pierwszym gemie przełamała Polkę, ale jej własnej zasługi było w tym niewiele. Świątek zaczęła bowiem mecz koszmarnie - od dwóch podwójnych błędów serwisowych! W następnym gemie przy podaniu Tauson co prawda odrobiła straty, ale w swoim drugim gemie serwisowym sytuacja z pierwszego się powtórzyła: znów dwa „double faults”! Sytuacja, która w dorosłym tenisie byłej liderce rankingu chyba się nie zdarzyła. Na szczęście do końca meczu podwójny błąd zdarzył się jeszcze tylko raz.

Problem z oddychaniem

Ale w meczu zrobiło się 1:3, ale wtedy Świątek wróciła na właściwe tory. Trzy kolejne gemy padły jej łupem i spotkanie się wyrównało. Z minuty na minutę gorzej natomiast grała Tauson. Przy stanie 4:5 serwowała na pozostanie w secie, ale z zadania się nie wywiązała. Pierwszą piłkę setową jeszcze obroniła, jednak przy drugiej to ona popełniła podwójny błąd.

W przerwie między setami Dunka skorzystała z przerwy medycznej, zgłaszając serbskiej sędzi Marijanie Veljović (w niedzielę podczas debla kłócił się z nią Jan Zieliński) problemy z oddychaniem. Do gry wróciła wyraźnie „bez prądu”. Gema otwarcia, przy serwisie Świątek, gładko przegrała do zera. Znacząco osłabł też jej serwis, który zwykle jest jej atutem. Prędkość posyłanych przez nią piłek rzadko dochodziła do 160 km/h. Co prawda wyrównała w secie na 1:1, ale bardziej dzięki błędom Świątek.

Później Polka już ich nie popełniała. Słaniającą się na nogach rywalkę ostatecznie pokonała po 65 minutach. To był pokaz siły i pewności siebie Igi Świątek.

Bo było za ciemno

Przed ostatnim gemem Tauson na moment przykucnęła. - Mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia - zatroszczyła się Świątek. Było to trzecie spotkanie tych tenisistek i trzecia wygrana raszynianki.

W pomeczowym wywiadzie problemy z serwisem zrzuciła na ciemność na korcie numer 1. - Na początku grałam trochę niepewnie, mimo to znalazłam swój rytm. Wiedziałam, że będę mieć szanse odrobić straty, bo ostatnio dobrze returnuję. Cieszę się jednak, że podniosłam poziom. Do końca starałam się zachować koncentrację, na wypadek gdyby Clara znów zaczęła grać lepiej - podsumowała Polka. Mecz zakończyła 18 zwycięskimi uderzeniami i pięcioma przełamaniami serwisu Tauson.

W 1. rundzie Świątek wygrała z Rosjanką Poliną Kudiermietową 7:5, 6:1, w kolejnej z Amerykanką Caty McNally 5:7, 6:2, 6:1, a w trzeciej z jej rodaczką Danielle Collins 6:2, 6:3.

Cztery do zera

Następną rywalką Świątek będzie rozstawiona z numerem 19. Ludmiła Samsonowa. Rosjanka pokonała w dwóch setach Hiszpankę Jessicę Bouzas Maneiro i pierwszy raz w karierze dotarła do wielkoszlemowego ćwierćfinału. Świątek grała z Samsonową wcześniej cztery razy i odniosła cztery zwycięstwa.

- Pierwsze mecze miała szybkie i pewne, lubi grać na szybkich nawierzchniach, dobrze serwuje. Trzeba wyjść na kort, dać z siebie sto procent i zrobić swoje. Ktokolwiek jest w ćwierćfinale Wielkiego Szlema zasługuje na szacunek - podkreślała Iga, ale jej mowa ciała nie okazywała cienia lęku przed potyczką o historyczny półfinał na londyńskiej trawie.

Tomasz Mucha

3/3 Iga Świątek po raz pierwszy w karierze dotarła do ćwierćfinałów w każdym z trzech pierwszych turniejów Wielkiego Szlema - Australian Open (półfinał), Roland Garros (półfinał) i Wimbledon. Biorąc pod uwagę ostatnie cztery szlemy - włącznie z US Open 2024 - tylko Polka i liderka rankingu Aryna Sabalenka w każdym wystąpiły przynajmniej w ćwierćfinale.


„Co prawda nasza Clara musiała prosić o przerwę medyczną i miała kłopoty z oddychaniem, lecz i tak różnica klas była wyraźnie widoczna i exit z tego turnieju szybko stał się faktem”.

Duńska telewizja DR