Sport

I nastała cisza

Nocne niebo nad Chorzowem rozświetlił pokaz sztucznych ogni, symbolizujący oficjalny koniec bytności stadionu przy ulicy Cichej 6.

Widok trybuny głównej bez części dachu wywoływał... dziwne uczucie. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus

RUCH CHORZÓW

90 lat historii dobiegło końca, a klamra została dopięta. Remis z Wartą Poznań otworzył, ale również zamknął jeden z najbardziej legendarnych obiektów we współczesnej Polsce. Na inaugurację było 1:1, na finiszu – 0:0. Stadion przy Cichej 6 przez te wszystkie dekady nie zmienił się wiele. Gdy piłkarze po raz pierwszy wybiegli na murawę, zrobili historyczne zdjęcie na środku boiska, ze szkieletem stawianej jeszcze wówczas głównej trybuny w tle. W sobotę to zdjęcie powtórzono, a nawet... trybuna główna wyglądała prawie jak w 1935, bo z powodu uszkodzenia wichurą została rozebrana połowa jej dachu. Dla wielu kibiców był to widok zarówno smutny, jak i wzruszający.

Ambicja seniorów

Wzruszeń było zresztą co niemiara, a było to widać po kibicach, którzy w liczbie ok. 8 tysięcy pojawili się na pożegnaniu swojego domu. Zaczęło się przed południem, były dmuchańce dla dzieci, muzyka. Zaczęło się od meczu pokazowego dziewczynek z centrum szkolenia, a potem był mecz z udziałem pracowników, sponsorów i kibiców. Po boisku biegali m.in. prezydent Chorzowa Szymon Michałek czy odpowiedzialny za klubowe kulisy Dawid „Asceto” Bentkowski. Trybuny zapełniały się w coraz większym stopniu z każdą godziną, panowała na nich swobodna atmosfera. O 15 rozpoczął się mecz z udziałem gwiazd Ruchu, zarówno tych, które posmakowały mistrzowskich tytułów, tych, które przeżywały w Chorzowie szalone lata 90. i początek XXI wieku, jak i medalistów z ostatnich kilkunastu lat. Nazwiska wszystkich legend oraz wynik ze strzelcami można znaleźć poniżej. Niektórzy mimo wieku i... nadbagażu kilogramów wykazywali się ponadprzeciętną ambicją i zawziętością.

Szacunek wzbudził przede wszystkim 69-letni Leszek Wrona, który w drugiej połowie ruszył na skrzydle do prostopadłej piłki, ile miał jeszcze sił w nogach. Niestety – 34 lata młodszy Maciej Sadlok nie dał mu szans na kontynuowanie akcji, będąc pierwszym przy futbolówce. Potem... przeprosił seniora, mistrza z 1989 roku, z którym zresztą na dniach ukaże się w „Sporcie” wywiad przeprowadzony przez Pawła Czado. Znakomitą formą popisywał się przede wszystkim 40-letni Arkadiusz Piech, w ostatnim sezonie grający jeszcze w dolnośląskiej IV lidze z Piastem Nowa Ruda. Niektórzy fani zastanawiali się, czy znalazłoby się dla niego miejsce w składzie pierwszoligowym...

Krzesełko na pamiątkę

Daniem głównym pożegnania był wspomniany sparing z Wartą, o którym jednak można przeczytać w osobnym tekście na tej rozkładówce. Kibice od samego początku bawili się na trybunach, doping był prowadzony właściwie z trzech stron – z głównego „młyna” zlokalizowanego na sektorze 8 i jego okolicach, z popularnej „dziesiony” oraz z sektora dziecięcego, który wrócił na sektor 1. Fani przekrzykiwali się, nakręcali, wzajemnie wywoływali. Nie zabrakło efektownych opraw, pirotechniki – pierwszemu gwizdkowi towarzyszyły zaskakujące flary odpalone zza trybuny głównej w barwach niebiesko-białych. Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, wielu kibiców pojawiło się na murawie, robili sobie zdjęcia, niektórzy... ją całowali. Cichą ogarnęły też wtedy trzaski – to kibice zabierali ze sobą na pamiątkę krzesełka, które wkrótce i tak zostaną zdemontowane. Jaka przyszłość czeka stadion w Chorzowie? „Sport” ustalił kilka kwestii.

Ruszą za dwa lata?

Dzisiaj ma być kontynuowana rozbiórka dachu na trybunie głównej, ale nie w ramach faktycznej rozbiórki przetargowej (wciąż trwa proces odwoławczy firm, które przegrały przetarg), ale awaryjnej, będącej skutkiem ostatnich wichur. W Chorzowie wszyscy są już pogodzeni z tym, że w najbliższym czasie, kiedy pozwolą na to formalności, rozpocznie się ta prawdziwa rozbiórka. Zniknie trybuna główna, z ziemią zostanie zrównana połowa wałów pod trybunami – te z lewej części, patrząc od trybuny głównej. Te z prawej mają być wykorzystane do dalszych prac, także w związku z kwestiami wyrównania terenu. Na Cichej usłyszeliśmy nieoficjalne spekulacje, że plan jest taki, aby za dwa lata rozpoczęła się budowa pierwszej trybuny. Na ten moment bowiem najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada budowę etapami. Na pierwszy rzut poszłaby rzecz jasna nowa trybuna główna, postawiona w miejsce starej, z tym że – siłą rzeczy – bliżej obecnej linii bocznej boiska. Jej pojemność miałaby wynieść około 8000, a ile byłoby na całym stadionie? Dominuje wersja, że 22 tysiące miejsc. Klub zgłosił już swoje zapotrzebowanie, jakie będzie wiązał z nowym obiektem. Zaprezentowane mają zostać trzy koncepcje, z których wybrana będzie jedna. Warto też dodać, że na razie nie ma planu wyłączenia z użytkowania płyty głównej, tzn. że zawodnicy normalnie będą mogli na niej trenować. Oczywiście, jeśli rozpoczną się prace, które będą tego wymagały, boisko może zostać czasowo zamknięte.

Busik na halę

Obecnie przy Cichej trwa niemały rozgardiasz, który wynika z faktu, że trzeba było opuścić trybunę główną. Wszystko, co w niej było, zostało wyniesione – częściowo do nowego budynku znajdującego się za trybuną, przy bocznym boisku, a częściowo do różnych lokali na mieście, które Ruch w tym celu wynajął. Miejsca użytkowego było mało, a jest jeszcze mniej. Wszystko to w ostatnich dniach rzutowało na pracę całego klubu, także sztabu szkoleniowego. W nowym budynku została na szybko wygospodarowana jedna duża szatnia wraz z odnową biologiczną. Tam przebierali się piłkarze Ruchu przed sparingiem z Wartą. Poznaniacy – i wcześniej gwiazdy – musieli zaś skorzystać z szatni w hali MORiS-u oddalonej o jakieś 200 metrów od boiska. Żeby Zieloni nie musieli iść przez parking i przedzierać się przez tłum kibiców, Ruch zapewnił im transport busikiem (i w ogóle zapłacił za ich przyjazd).

W Chorzowie istnieje oczywiście strona, która nie chce budowy nowego stadionu przy Cichej, która woli Ruch grający na Stadionie Śląskim. Ma do tego prawo. Jednakże nieważne kogo by się zapytało w sobotę – działaczy, pracowników klubu, gwiazd, piłkarzy, kibiców – wszyscy zaznaczali, że nie mogą się już doczekać, aż będą mogli wrócić na Cichą. Kiedy to nastąpi? Jak długo Cicha naprawdę będzie cicha?

Piotr Tubacki

MECZ GWIAZD

◼  Niebiescy - Biali 2:3
Gole:
Jezierski 2 - Piech 2, Janoszka.

Drużyna niebieska: Mirosław Dreszer, Dariusz Fornalak, Leszek Wrona, Tomasz Fornalik, Grzegorz Wagner, Mieczysław Szewczyk, Jan Woś, Sławomir Paluch, Albin Wira, Mariusz Śrutwa, Marcin Nowacki, Rafał Grodzicki, Krzysztof Bizacki, Patryk Lipski, Piotr Stawarczyk, Remigiusz Jezierski, Krzysztof Pilarz, Jakub Kowalski.

Drużyna biała: Ryszard Kołodziejczyk, Stanisław Gawenda, Ireneusz Adamski, Sławomir Jarczyk, Wojciech Grzyb, Krzysztof Nykiel, Maciej Mizia, Tomasz Foszmańczyk, Tomasz Podgórski, Łukasz Janoszka, Arkadiusz Piech, Artur Sobiech, Marek Szyndrowski, Maciej Sadlok, Marko Pedrijić, Marcin Malinowski, Robert Mioduszewski.

Historyczna Omega odmierzała na Cichej czas po raz ostatni. Wkrótce trafi do muzeum. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus

Kumple z boiska - Rafał Grodzicki próbuje zatrzymać szarżującego Arkadiusza Piecha. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus

Kibice Niebieskich z pamiątką na resztę życia. W tle widać trybunę, na której rozpoczęto krzesełkową rozbiórkę. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus