Sport

Hurkacz z trofeum!

Hubert Hurkacz wygrał turniej ATP Challenger 125 w Cancun

Hubert Hurkacz Fot. IMAGO/ PressFocus

Polak odwrócił losy spotkania z najwyżej rozstawionym Sebastianem Baezem i pokonał Argentyńczyka 4:6, 6:0, 6:3. To jego pierwszy tytuł od ponad dwóch lat.

TENIS

Na taki moment Hubert Hurkacz czekał od kwietnia 2024 roku, gdy triumfował w turnieju ATP 250 w Estoril. W Cancun 29-letni wrocławianin ponownie mógł wznieść zwycięskie trofeum. Sukces ma tym większą wartość, że Polak wciąż odbudowuje formę po problemach zdrowotnych i operacji kolana, które na długo wyhamowały jego karierę. Jeszcze w 2024 roku zajmował 6. miejsce w światowym rankingu.

Finał nie rozpoczął się jednak po jego myśli. Baez, rozstawiony w Cancun z numerem pierwszym, wykorzystał jedyną szansę na przełamanie w pierwszym secie i zwyciężył 6:4. Od początku drugiej partii na korcie pojawił się jednak zupełnie inny Hurkacz. Polak przejął kontrolę nad spotkaniem, nie oddał rywalowi ani jednego gema i po 6:0 doprowadził do decydującego seta.

W trzeciej partii emocji było więcej. Hurkacz stracił serwis w trzecim gemie, lecz natychmiast odpowiedział przełamaniem. Przy stanie 2:2 ponownie dobrał się do podania Argentyńczyka, odskoczył na 4:2 i przewagi już nie wypuścił. Mecz zakończył asem, wygrywając decydującą odsłonę 6:3. Spotkanie trwało niespełna godzinę i 50 minut.

Po dzikiej karcie po tytuł

Hurkacz znalazł się w głównej drabince w Cancun dzięki dzikiej karcie od organizatorów i został rozstawiony z numerem trzecim. Już pierwszy mecz okazał się dla niego poważnym sprawdzianem. Portugalczyka Henrique Rochę pokonał 6:2, 4:6, 6:4 po dwóch godzinach i 18 minutach. Później było już znacznie spokojniej. W ćwierćfinale wygrał z Romanem Safiullinem 6:4, 6:3, a w półfinale z Tunezyjczykiem Moezem Echarguim 6:3, 6:4.

Był to drugi w tym sezonie finał Hurkacza w cyklu Challenger. Wiosną dotarł do decydującego spotkania imprezy rangi Challenger 175 w Cagliari, lecz tam musiał uznać wyższość Matteo Arnaldiego. Teraz zrobił kolejny krok i zdobył pierwsze trofeum w Challenger Tour od stycznia 2019 roku.

Jeszcze przed finałem Polak podkreślał, że z meczu na mecz czuje się coraz lepiej. Przyznawał, że w niektórych elementach jest już blisko swojego najwyższego poziomu, choć w innych wciąż ma sporo do poprawienia. Za dobry znak uważał już występ w Cincinnati, gdzie po wyrównanej walce przegrał z Tommym Paulem, ale jego zdaniem w Cancun prezentował się jeszcze lepiej.

Wielki skok w rankingu

Zwycięstwo w Meksyku ma dla Hurkacza również bardzo konkretne znaczenie rankingowe. Przed turniejem był 69. zawodnikiem świata. Za triumf otrzymał 125 punktów, a w rankingu uwzględniającym wyniki z Cancun przesuwa się aż o 23 miejsca - na 46. pozycję. Tym samym po dłuższej przerwie wraca do Top 50 ATP.

To ważny sygnał również dlatego, że Cancun było dla niego ostatnim poważnym testem przed US Open. Tegoroczna edycja nowojorskiego Wielkiego Szlema rozpocznie się 30 sierpnia, a finał singla mężczyzn zaplanowano na 13 września.

Dotychczas Nowy Jork nie był dla Hurkacza szczególnie szczęśliwym miejscem. W US Open nigdy nie przebrnął drugiej rundy, podczas gdy w Wimbledonie osiągnął półfinał, a w Australian Open ćwierćfinał. Teraz pojedzie do Stanów Zjednoczonych z czymś, czego szczególnie potrzebował po miesiącach problemów zdrowotnych - serią zwycięstw i zdobytym trofeum.