Grzmoty - nowi mistrzowie NBA
Po pewnym sukcesie w meczu numer siedem Oklahoma City Thunder zostali mistrzami NBA!
Najmłodszy mistrz od 48 lat! Oklahoma City Thunder. Fot. PAP/EPA
Mecz numer siedem rozgrywano w Paycom Center w Oklahoma City. Pierwsza połowa wcale nie wskazywała na łatwe zwycięstwo gospodarzy. Thunder trzema punktami wygrali inauguracyjna kwartę, ale druga ćwiartka należała do gości. Do przerwy jednym „oczkiem” prowadziła Indiana (48:47)! Marzenia Pacers rozwiały się w trzeciej kwarcie, którą gospodarze wygrali aż 14 punktami.
Ekipa z Indianapolis przez większość meczu musiała radzić sobie bez swojego lidera. W pierwszej kwarcie Tyrese Haliburton nagle upadł na boisko (nie było w pobliżu rywali) i nie był w stanie o własnych siłach opuścić parkietu. Już potem ojciec zawodnika poinformował, że doznał on urazu ścięgna Achillesa. Ekspert ESPN Brian Windhorst przyznał, że był to jeden z najbardziej dewastujących momentów, jakie widział w swojej karierze.
Haliburton po meczu pojawił się o kulach pod szatnią. Był smutny. Jego zespół nigdy jeszcze nie wywalczył tytułu, nie udało się także w tym roku. Teraz czeka go długa przerwa, operacja i rehabilitacja.
Atmosfera festynu trwała na trybunach już od połowy trzeciej kwarty. Przewaga Grzmotów sięgała 22 punktów. Kolejne wielkie spotkanie rozegrał Shai Gilgeous-Alexander (29 punktów, 12 asyst, 5 zbiórek, 11 z 12 trafionych osobistych). W ostatnich minutach lider Thunder mógł opuścić parkiet. Padł w ramiona trenera i wreszcie się uśmiechnął. Osiągnął upragnione mistrzostwo!
To pierwszy tytuł zdobyty dla Oklahoma City. Oklahoma City Thunder to spadkobierca Seattle SuperSonics. Pod starą nazwą klub mistrzostwo NBA wywalczył w 1978 roku. Zmiana i przenosiny nastąpiły w 2008. - Zachowują się jak mistrzowie. Rywalizują jak mistrzowie. Kibicują sobie nawzajem w sukcesach, co jest rzadkością w sporcie zawodowym. Mówiłem to wiele razy i teraz powiem to jeszcze raz. Są niezwykłą drużyną, a teraz są mistrzami - komentował Mark Daigneault, trener Thunder.
Gilgeous-Alexander zgarnął w tym sezonie całą pulę - odebrał po meczu statuetkę dla MVP finałów. Kilka tygodni wcześniej wywalczył też tytuł najlepszego gracza sezonu zasadniczego. Był też najlepszym strzelcem rozgrywek! - Na razie to wszystko jest dla mnie jak sen. Nierealne - mówił po spotkaniu. - Tyle godzin. Tyle momentów. Tak wiele emocji. Tak wiele nocy pełnych przemyśleń. To szalone, że ta grupa znalazła się w tym miejscu, ale zapracowała na to. Zasłużyliśmy na to - dodał. Został czwartym zawodnikiem w historii, który w jednym sezonie był najlepszym strzelcem sezonu zasadniczego, wygrał MVP ligi i MVP finałów. Pozostali trzej w tym gronie to legendy koszykówki: Kareem Abdul-Jabbar, Michael Jordan i Shaquille O’Neal.
W niedzielę poza Gilgeous-Alexandrem wyróżnili się Chet Holmgren (18 punktów, 8 zbiórek, 5 bloków) oraz Jalen Williams (20 punktów, 4 zbiorki, 4 asysty). W ekipie z Indianapolis najlepszymi zawodnikami byli rezerwowi Bennedict Mathurin (24 punkty, 13 zbiórek) i T. J. McConnell (16 punktów, 6 zbiorek, 3 asysty). - Jesteśmy przygnębieni, ale dumni ze wszystkiego, co osiągnęliśmy – powiedział McConnell. - Z jednej strony to naprawdę boli. Z drugiej strony ta drużyna dała całej społeczności naszego klubu coś, z czego można być dumnym - dodał trener Pacers Rick Carlisle.
Eksperci podkreślają, że jeśli obecny zespół Thunder utrzyma skład, to może to być nowa ligowa dynastia. Oklahoma City to najmłodszy mistrz od 48 lat! Średnia wieku zawodników to zaledwie 25,5 roku. Najstarszym graczem w składzie jest Alex Caruso, który ma 31 lat. Tylko Portland Trail Blazers mieli młodszy team, gdy zdobywali tytuł w sezonie 1976/77. Średnia tamtej ekipy to 24.19. - Wiek to tylko liczba. Ofiarność i dojrzałość to cechy charakteru. To zaszczyt pracować z tymi facetami - podsumował Sam Presti, menadżer generalny Oklahoma City.
Finał
◼ Oklahoma City - Indiana 103:91 (stan rywalizacji: 4-3 dla Oklahoma City).