Sport

Grupa E: Ekwador od beznadziei do euforii

Na boisku gra 22 piłkarzy, a na koniec wygrywają Niemcy – kłam temu porzekadłu zadali ambitni Latynosi.

Po końcowym gwizdku najpierw była... modlitwa w środku boiska, a dopiero potem wielka fiesta Ekwadorczyków. Fot. Michał Zichlarz

Mecz na stadionie MetLife jeszcze się nie zaczął, a tysiące kibiców La Tricolor wygwizdały swojego selekcjonera, Argentyńczyka Sebastiana Beccacece, obwinianego o słabe wyniki na amerykańskim mundialu. Mowa o drużynie, która w składzie ma znakomitych piłkarzy. Może dlatego Julian Nagelsmann nie kombinował i mimo zapewnionego pierwszego miejsca w grupie E wystawił najmocniejszy skład. I już po 110 sekundach było 1:0 dla Niemców! Do bramki trafił Leroy Sane, wykorzystując świetne podanie Floriana Wirtza. 

W tym momencie sytuacja Ekwadorczyków muszących grać o pełną pulę, żeby wyjść z grupy, była beznadziejna. Nie minęło jednak kilka minut, a na tablicy wyników zapalił się wynik 1:1! Świetną indywidualną akcję przeprowadził starający się od pierwszej minuty na lewym skrzydle Nilson Angulo. Prawą nogą przymierzył tak, że słynny Manuel Neuer nie miał nic do powiedzenia. „Si, se puede!” czyli „my możemy” skandowały tysiące fanów w żółtych trykotach na wypełnionych trybunach.

Trzydzieści sekund po rozpoczęciu II połowy: rzut karny dla czterokrotnych mistrzów świata! Prowadząca swój drugi mecz na mistrzostwach amerykańska sędzia Tori Penso nie miała wątpliwości po tym, jak w polu karnym padł Havertz. Interweniował jednak VAR, Penso podbiegła do monitora, a zaraz potem ogłosiła decyzję. – Jedenastki nie ma, wcześniej został popełniony faul na zawodniku Ekwadoru – powiedziała, choć dźwięk na olbrzymim stadionie tak się odbijał, że trudno było zrozumieć jakiekolwiek słowo.

La Tricolor starali się o gola - i końcu im się udało. Zdobył go Gonzalo Plata! „Si, se puede!” darli się znów ekwadorscy fani, a z górnych części trybun w dół leciało piwo. Ekwador wygrywa i zostaje w turnieju dalej! Cztery punkty w zupełności wystarczą do awansu z trzeciego miejsca! I bardzo dobrze dla turnieju, bo fani z żółtych trykotach należą tutaj do najlepszych i najbardziej widocznych!

Niemcy już przed meczem byli pewni pierwszej pozycji. Wygrali bowiem bezpośredni mecz z Iworyjczykami, którzy drugą pozycję „przyklepali” wygraną z maluczkimi z Curacao.

Z Nowego Jorku/New Jersey Michał Zichlarz  

Ekwador – Niemcy 2:1 (1:1)

0:1 – Sane, 2 min, 1:1 – Angulo, 9 min, 2:1 – Plata, 77 min   

EKWADOR: Galindez – Franco (64. Preciado), Ordonez, Pacho, Hincapie (71. Estupinan) – Yeboah (85. Torres), M. Caicedo, Vita, Angulo (85. J. Caicedo) – Plata, Valencia (64. Rodriguez). Trener Sebastiana BECCACECE.

NIEMCY: Neuer – Kimmich (60. Thiaw), Tah, Rudiger, Raum – Sane, Nmecha (64. Beier), Pavlovic (46. Stiller), Musiala, Wirtz (73. Gross) – Havertz (60. Undav). Trener Julian NAGELSMANN.    

Sędziowała Tori Penso (USA). Widzów 80663 (komplet).  Żółte kartki: Hincapie, Franco, Plata – Pavlović.