Głowa nie dojechała
Rozmowa z Kacprem Kozłowskim, młodzieżowym reprezentantem Polski, który zaliczył sześć występów w dorosłej kadrze
Kacper Kozłowski (nr 10) w walce o piłkę z Portugalczykiem Mathiasem De Amorimem. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
– Każdy wiedział, że Francja jest wymagającym i trudnym rywalem, jak zresztą każdy na tym turnieju. Mimo naszej porażki 1:4 uważam, że było to spotkanie do wygrania. Łapaliśmy kontakt, jedna bramka nie została uznana, nie wiem dlaczego.
Dlaczego strata bramki znowu wywoływała w waszej grze taką panikę? Tak było wcześniej z Portugalią w przegranym 0:5 spotkaniu…
– Z Portugalią wyszliśmy na rywala wysoko i coś próbowaliśmy zrobić. Jeśli chodzi o mnie, to preferuję taki system grania, wolę grać do przodu, atakować, niż się bronić. Jeżeli będziesz się cały czas bronił, to żadnego meczu nie wygrasz, nie można cały czas grać defensywnie. Nic się przez takie granie nie nauczysz.
Z Francją zagraliście dobrze drugą połowę. Patrząc na całość, można było odnieść wrażenie, że widzieliśmy dwa zupełnie inne zespoły. Dlaczego?
– Jeżeli zagralibyśmy dwie takie same połowy, to wynik byłby zupełnie inny. Niestety, tak się nie stało.
Gdyby miał pan młodzieżowej reprezentacji wystawić stopień za turniej na Słowacji, to jaka byłaby to ocena w szkolnej skali?
– Nie możemy mówić o pozytywnej ocenie, jeżeli nie wygraliśmy meczu. Nie dałbym nawet trójki, gdzie wielu uczniów średniej jakości cieszyłoby się z takiej oceny. My tak naprawdę poza tymi doświadczeniami, które otrzymali młodsi zawodnicy, to za wiele nie zyskaliśmy.
Czym było spowodowane to, że te mistrzostwa wam aż tak nie wyszły? Całkiem dobre eliminacje, udany mecz z Niemcami. Potem dobre występy w marcu. Remis z ćwierćfinalistą Euro Danią 3:3 i wygrana z Ukrainą 3:2. Co się stało na Słowacji? Nagle jesteście tak słabi, że nie jesteście w stanie nawet zremisować z Gruzją i nawiązać walki z Portugalią i Francją?
– Nie uważam, że jesteśmy tak słabi. Mieliśmy bardzo mocnych rywali. Na dziś Francja, Portugalia, a także Gruzja okazały się mocniejsze. Wiadomo, przyjechaliśmy, żeby wyjść z grupy, myśleliśmy nawet o wyższych celach, ale rywale okazali się lepsi, to było widać i niestety się nie udało.
A może problem tkwi w przygotowaniach, w tym, co robiliście na obozie w Woli Chorzelowskiej przed turniejem na Słowacji? To zawsze problem polskich reprezentacji – przygotować się odpowiednio na mistrzowski turniej…
– Każda reprezentacja ma taki sam problem. Byliśmy na zgrupowaniu raptem 10 dni. Za wiele nie można było zrobić, ale coś już jednak tak. Trzeba było to wszystko odpowiednio wyważyć. Każdy ma tak samo i nie można wszystkiego zganiać na przygotowania. Uważam, że do Euro byliśmy przygotowani dobrze. Zawaliliśmy jako drużyna i to trzeba powiedzieć otwarcie.
Przed turniejem, kiedy rozmawiałem z trenerem Adamem Majewskim, to mówił, że najważniejsza będzie głowa, odpowiednie przygotowanie mentalne. Może tego wam zabrakło?
– Można powiedzieć, że głowa w naszym przypadku nie dojechała. Tak jak pan mówił, z Francją zagraliśmy zupełnie inaczej w drugiej połowie. Gdyby tak grać w każdym spotkaniu, to byłoby inaczej. Na gorąco ciężko wymieniać, z czym było źle. Głowa w tym wszystkim jednak na pewno nie dojechała.
Na dorosłym Euro grał pan przed czterema laty jako 17-latek, stąd to pytanie właśnie do pana. Tutaj gwiazda turnieju Geovany Quenda ma 18 lat, a inny świetny Portugalczyk Roger Fernandes jest o rok starszy. Czemu my nie mamy takich zawodników jak choćby pan przed kilku laty?
– Quenda odchodzi do Chelsea za prawie 50 milionów funtów. Nie przypominam sobie, żebyśmy w całej historii mieli zawodnika, który odszedłby z naszej ligi za takie pieniądze. Tacy piłkarze robią różnicę, w meczu z nami w jednej połowie zdobył dwie bramki, dał asystę. Jeżeli chodzi o reprezentację Portugalii, to mogą na tym turnieju zajść daleko, bo mają jakość.
Jak będzie wyglądał pana okres urlopowy?
- Otrzymałem dwa tygodnie wolnego. Potem wracam do Turcji do Gaziantep.
Rozmawiał w Żylinie Michał Zichlarz
Chce go Trabzon
Latem Kacper Kozłowski może zmienić klub. Piłkarzem Gaziantep FK zainteresowany jest Trabzonspor, który oferuje za polskiego pomocnika 3 mln euro. W poprzednim sezonie dla 14. zespołu tureckiej Super Ligi w 29 meczach zdobył 4 bramki i zanotował 5 asyst. Gaziantep zapłaciło Brighton w zeszłym roku za 21-letniego pomocnika zaledwie 200 tys. euro. Anglicy nie zrobili dobrego interesu, bo wcześniej kupili Kozłowskiego z Pogoni za 11 mln euro.
Czas ćwierćfinałów
W sobotę i niedzielę na słowackich stadionach odbędą się mecze ćwierćfinałowe. W sobotę w Żylinie Portugalia gra z Holandią (18.00), a w Trnawie hit Hiszpania – Anglia (21.00). W niedzielę w Dunajskiej Tredzie Niemcy zmierzą się z Włochami (21.00), a w Preszowie Dania z Francją (21.00). W półfinałach, w środę 25 czerwca, zagrają ze sobą wygrani z meczów sobotnich w jednej parze i wygrani meczów niedzielnych w drugiej. Finał zostanie rozegrany 28 czerwca w Bratysławie.