Gorąco w Ostrawie
Po bardzo dobrym meczu Legia zremisowała na ciężkim terenie z Banikiem. To było świetne widowisko z obu stron!
Strzelcy bramek w meczu w Ostrawie: wyceniany na kilka milionów euro Matej Sin (z lewej) i Bartosz Kapustka (nr 67). Fot. Michał Meissner / PAP
Od granicy polsko-czeskiej do Stadionu Miejskiego w Ostrawie-Witkowicach (około 25 km) trasa była obstawiona przez policję i służby porządkowe. Gospodarze na mecz z legionistami ściągali posiłki z całych Moraw, wszystko po to, żeby uniknąć problemów – jedenastkę z Warszawy dopingowała bowiem 800-osobowa grupa. Banika wspomagali, co robią regularnie, kibice GieKSy. Na stadionowym ogrodzeniu wisiała zresztą duża flaga z napisem „Silesian Family” i logiem Banika oraz katowickiego klubu.
Zmarnowana okazja
Znany z pracy w Polsce trener Pavel Hapal desygnował do gry w swoim zespole ośmiu czeskich zawodników i trzech Słowaków. Kilku z graczy drużyny z czeskiego Śląska to zresztą wychowankowie świetnie działającej akademii Banika, jak przykładowo Matej Sin.
Zaczęło się szczęśliwie dla Legii, która bramkę mogła stracić już w… 22 sekundzie! W zamieszaniu podbramkowym z ostrego kąta piłka po strzale Erika Prekopa wylądowała na poprzeczce. Drużyna prowadzona przez Edwarda Iordanescu szybko opanowała nerwy i zdobyła optyczną przewagę. W dobrym dla siebie momencie warszawski zespół stracił jednak gola, a bohaterem był znakomity Sin. Otrzymał piłkę w polu karnym, „skręcił” dwójkę zawodników Legii, w tym bezradnego Rafała Augustyniaka, i spokojnie posłał futbolówkę do siatki. Nie wiadomo, czy wyceniany na prawie 5 mln euro 21-latek wytrwa do końca letniego okienka w ostrawskim klubie, bo starania o niego czyni m.in. holenderski AZ Alkmaar.
Po niewielu ponad dwóch kwadransach był już remis. Świetna składna akacja Wojskowych, Augustyniak zagrał do Pawła Wszołka, ten odegrał do Bartosza Kapustki, który trafił z linii 16 metrów. Wydawało się, że piłka była do obrony, ale były bramkarz Lecha i Rakowa Dominik Holec przepuścił futbolówkę.
Na przerwę Legia powinna była zresztą schodzić z prowadzeniem, ale znakomitej sytuacji, po dobrym dograniu aktywnego na lewym skrzydle Ryoyi Morishity, nie wykorzystał z dwóch metrów Kacper Chodyna…
Cios za cios
Zaraz po przerwie Chodyna nie wykorzystał kolejnej dobrej sytuacji. Żywo gestykulujący przy swojej ławce trener Iordanescu wychodził z siebie. Legia grała jednak dobrze, kontrolując to, co dzieje się na murawie. Brakowało jednak wykończenia, postawienia kropki nad „i”.
Mecz był dobry z obu stron. W 54 minucie w ogromnym zamieszaniu podbramkowym piłka wylądowała na słupku warszawskiej bramki, a uderzał David Buchta. Z czasem ostrawscy piłkarze zdobyli przewagę, zaczęli atakować z większym animuszem i ponownie wyszli na prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się kapitan Banika, dobrze znany z gry w Wiśle Kraków, 35-letni Michal Frydrych. Wcześniej fatalny błąd, tracąc piłkę przed swoim polem karnym, popełnił Jurgen Elitim. Doświadczony pomocnik w pełni zrehabilitował się w samej końcówce. Świetnie dośrodkował, a piłkę głową z kilku metrów do siatki wpakował rezerwowy, Kameruńczyk Jean-Pierre Nsame. W doliczonym czasie do bramki Kacpra Tobiasza jeszcze raz trafił Frydrych, ale był na minimalnym spalonym i bramka nie została uznana. Skończyło remisem, któryw lepszej sytuacji przed rewanżem stawia legionistów.
Korespondencja z Ostrawy Michał Zichlarz
2. runda eliminacji Ligi Europy
Banik Ostrawa – Legia Warszawa 2:2 (1:1)
1:0 – Sin, 13 min, 1:1 – Kapustka, 32 min, 2:1 – Frydrych, 65 min, 2:2 – Nsame, 88 min (głową)
BANIK: Holec – Frydrych, Chalusz, Pojezny – Buchta, Boula, Rigo, Kubala (22. Ewerton), Holzer (82. Kpozo) – Sin (82. Zlatohlavek), Prekop (90+1. Almasi). Trener Pavel HAPAL.
LEGIA: Tobiasz – Wszołek, Ziółkowski, Kapuadi, Vinagre – Kapustka 82. Goncalves), Augustyniak, Elitim – Chodyna (74. Biczachczjan), Szkuryn (61. Nsame), Morishita (74. Stojanović). Trener Edward IORDANESCU.
Sędziował Christian-Petru Ciochirca (Austria). Widzów 15 047 (komplet). Żółte kartki: Boula – Augustyniak, Biczachczjan.
Rewanż 31 lipca w Warszawie.