GieKSa wcale nie będzie straszyła szczerbatym zgryzem
CZADOBLOG - Paweł Czado
GKS Katowice traci przed sezonem ważnych piłkarzy? Spokoooojnie... Nic złego się nie dzieje!
W zeszłym sezonie GieKSa była, jak wiadomo, jednym z objawień ekstraklasy. Drużyna ze starej/nowej Bukowej grała ładnie, konsekwentnie, również dość skutecznie. Jako beniaminek nie miała żadnych problemów z utrzymaniem, co przecież ostatnimi laty w przypadku tego rodzaju zespołów wcale nie było oczywistością. Okazało się, że Katowice mają drużynę piłkarską, która jest ozdobą ligi, walczy z każdym, a chodzenie na jej mecze stało się - miał na to wpływ również nowy stadion - swoistą modą.
GKS zaadaptował się na tym poziomie rozgrywek szybciej niż można było się spodziewać i oczywiście płaci za to cenę, jaką płaci się w takim przypadku zawsze. Otóż konkurencja wyciąga, jeśli tylko można, wyróżniające się ogniwa. GKS nie jest jeszcze tak silny, żeby jego piłkarze wyjeżdżali jedynie do lig zagranicznych, aktywna jest krajowa konkurencja, która najczęściej doskonale wie, kogo, za ile i dzięki jakiej klauzuli - da się wyhaczyć.
Tym sposobem GieKSa straciła dwóch wyróżniających się zawodników, napastnika Sebastiana Bergiera i środkowego pomocnika Oskara Repkę. Pierwszy, strzelając 9 bramek, został najskuteczniejszym polskim napastnikiem w lidze. Przyszedł do Katowic zimą 2023 roku i w 72 meczach strzelił 28 goli. To przyzwoity dorobek. Piłkarz nie przedłużył jednak kontraktu z klubem i przeszedł na zasadzie wolnego transferu do Widzewa Łódź. Z kolei w przypadku Repki obowiązywała klauzula odejścia w wysokości 700 tysięcy euro. Uruchomił ją Raków i wyjął piłkarza, który zresztą, w debiutanckim sparingu, już zdołał dla ekipy z Częstochowy zdobyć bramkę. Wcześniej spisywał się w Katowicach znakomicie, był jednym z kluczowych ogniw drużyny, jako defensywny pomocnik dawał jej mnóstwo, w dodatku popisując się - co w przypadku piłkarza na jego pozycji nie jest przecież regułą - zaskakującą skutecznością (osiem goli w lidze, ledwie jeden mniej od Bergiera).
Ktoś mógłby pomyśleć, że przed nowym sezon trener Rafał Górak ma w związku z tym ból głowy, bolesną zagwozdkę. Nic z tych rzeczy! Miałem okazję zamienić z katowickim szkoleniowcem parę słów po zwycięskim weekendowym sparingu ze Stalą Rzeszów i przekonałem się, że jest pełen energii, zadowolony z życia, szukający pozytywów. Gdy patrzę na niego - jestem optymistą co do postawy GieKSy w następnym sezonie. Ba; uważam, że odejściem obu tych piłkarzy kibice Katowic w ogóle nie powinni się przejmować!
Kluczową rolę w tej układance pełni bowiem Rafał Górak. Proszę zauważyć - tak naprawdę to on obu tych piłkarzy stworzył, bo zanim trafili do Katowic nie potrafili przedrzeć się do powszechnej kibicowskiej świadomości... Po wnikliwej obserwacji uznał, że obaj będą przydatni w konsekwentnie przez niego budowanym sposobie gry i... tak właśnie się stało. Szkoleniowiec nie załamuje rąk, nie patrzy z nostalgią w przeszłość, tylko skupia się na budowie zespołu w nowym sezonie, bo doskonale wie, że taka właśnie jest jego rola! Jestem przekonany, że GKS nie będzie w następnym sezonie straszył szczerbatym zgryzem, z zatrważająco uszczerbioną jedynką i z brakującą czwórką. Zakład?