Gaz w użyciu
KONTROWERSJA KOLEJKI
Kibice musieli zakrywać nosy i usta... Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
Sędziowie bardzo dobrze rozpoczęli sezon ekstraklasy. Właściwie nie popełniali ogromnych błędów, więc nie ma też sytuacji, która w oczywisty sposób kandyduje do miana kontrowersji kolejki. Na uwagę zasługują jednak wydarzenie niesportowe, które miało miejsce w Katowicach. Do końca meczu GKS-u z Rakowem pozostało zaledwie kilkanaście minut. Na murawie nie działo się wiele, mecz był zamknięty i nagle uwagę widzów z trybuny zachodniej skradły sceny z trybuny wschodniej. Fani GieKSy z tamtego obszaru stadionu nagle zaczęli uciekać ze swoich sektorów w stronę wyjść. Z daleka wyglądało to na masowy atak paniki, ale niewielu ludzi siedzących na trybunie zachodniej wiedziało, co dzieje się po przeciwnej stronie boiska. Mecz musiał zostać przerwany, ponieważ ochrona wyprowadzała uciekających kibiców na płytę, za bandy ledowe.
Dopiero po chwili spotkanie zostało wznowione, sytuacja się uspokoiła, a do ludzi zgromadzonych na pozostałych sektorach, które nie musiały się nagle ewakuować, zaczęły docierać nieoficjalne informacje – ktoś miał rozpylić gaz pieprzowy na sektorze. Kibice obwinili o to policję, którą „pozdrowili”. Dopiero dzień później otrzymaliśmy oficjalny komunikat, że gaz pieprzowy rzeczywiście został użyty, ale nie przez funkcjonariusza policji, a przez osobę z firmy ochroniarskiej. Ponadto gaz rozpylono nie na sektorze, a poza stadionem, ale jego działanie przez warunki atmosferyczne dotarło także do sektorów na trybunie wschodniej. GKS Katowice wystosował oficjalny komunikat, w którym przekazano, że klub wystąpił do firmy ochroniarskiej o wyjaśnienia. Na razie nie wiadomo, co stało się pod stadionem GieKSy i co sprowokowało służby porządkowe do użycia gazu pieprzowego, który wprowadził niemały chaos podczas meczu.
(kaj)