Sport

Flag(g) z jedynką

Największy talent akademickich parkietów trafił do Dallas.

Komisarz NBA Adam Silver i jedynka draftu Cooper Flagg. W Dallas wszyscy zadowoleni. Fot. PAP/EPA

NBA

W nocy ze środy na czwartek odbył się draft NBA, jedno z najważniejszych wydarzeń w ligowym kalendarzu. Kilka tygodni wcześniej rozlosowano zespoły, w jakiej kolejności będą mogły wybierać. Wtedy szczęście uśmiechnęło się do Dallas, które otrzymało numer pierwszy. Niemal od tamtego losowania było jasne, że Mavericks wybiorą Coopera Flagga. To największy talent akademickich parkietów w ostatnim sezonie. Ma ledwie osiemnaście lat, rozegrał tylko jeden sezon w collegu, ale w imponującym stylu poprowadził Duke University do Final Four rozgrywek ligi NCAA. Wybrano go najlepszym zawodnikiem roku Konferencji ACC (Atlantic Coast Conference), otrzymał nagrodę Naismith College Player of the Year, przyznawane od ponad pół wieku najbardziej prestiżowe wyróżnienie dla graczy akademickich (otrzymywali je m.in. Michael Jordan, Kevin Durant czy Anthony Davis).

W środę podczas gali w nowojorskiej Barclays Arena Mavericks tylko potwierdzili wcześniejsze przypuszczenia - komisarz NBA Adam Silver jako pierwsze wyczytał nazwisko talentu z Duke. - Dallas Mavericks z numerem pierwszym wybrali Coopera Flagga! - obwieścił szef ligi, a wokół rozległy się brawa i okrzyki uznania. Zawodnik wyściskał się z rodziną i powędrował na scenę. - Czuję się wspaniale. Marzenia się spełniły - przyznał w pierwszym wywiadzie tuż po wyborze.

Pytano go też o współpracę z trenerem Jasonem Kiddem. - Ma dobrą wizję dla mnie i tego, co mogę zrobić i jak mogę wpłynąć na grę. Jestem podekscytowany, że po prostu będę z nim więcej rozmawiać - dodał. „Flag(g)a zdobyta. Witamy w Dallas, Cooper!” - napisano na profilu Mavericks w mediach społecznościowych.

Mierzący 206 cm skrzydłowy w 37 meczach zdobywał średnio 19,2 punktów, 7,5 zbiórek i 4,2 asyst.

W Dallas zagra razem z Anthony Davisem i Kyrie Irvingiem, ma zapełnić lukę po Luce Donciciu. Flagg jest jednym z najmłodszych zawodników, którzy trafili do NBA. LeBron James w 2003 roku miał 18 lat i 178 dni, Michael Jordan 18 lat i 198 dni, a nowy nabytek Dallas - 18 lat i 186 dni. Duke to inkubator wielkich koszykarzy. Od 2019 roku trzy numery pierwsze draftu pochodziły z tej uczelni.

Z dwójką wybierali San Antonio Spurs. Wybór padł na Dylana Harpera. Ten rozgrywający to drugi największy talent tegorocznego draftu. Koszykówkę ma w genach, bo jego ojciec Ron (rocznik 1964) to pięciokrotny mistrz NBA (trzy razy z chicagowskimi Bykami, dwa razy z Los Angeles Lakers). Nowy kolega Jeremy'ego Sochana ma 198 cm wzrostu, jest bardzo wszechstronnym graczem i dobrym strzelcem. - Czuję wszystko naraz, wszystkie emocje się mieszają. Kiedy gra się u boku wielkich zawodników, można wykrzesać z siebie to, co najlepsze. Ta drużyna opiera się na świetnych młodych koszykarzach. Jestem gotowy, żeby do nich dołączyć i dać zespołowi tyle, ile tylko mogę - powiedział Harper junior.

Z numerem trzecim wybierali Philadelphia 76ers. I tu pierwsze zaskoczenie. Eksperci przypuszczali, że Sixers postawią na Ace'a Baileya, bo ten skrzydłowy uważany za jednego z trzech faworytów corocznego naboru do NBA. Tymczasem klub z Filadelfii wybrał rzucającego obrońcę, VJ Edgecombe. To talent, który grał już w reprezentacji Bahamów. Zadebiutował podczas turnieju kwalifikacyjnego do zeszłorocznych igrzysk, który rozegrano w Walencji. Biało-czerwoni dobrze go zapamiętali, bo zaaplikował im aż 21 punktów i pozbawił złudzeń co do wyjazdu do Paryża.

Polscy kibice liczyli, że do NBA dołączy nasz kolejny zawodnik. Takie szanse miał Igor Milicić junior. Syn trenera reprezentacji wraz z Tennessee Voulunteersem dotarli do Elite Eight i miał przyzwoite statystyki. Niestety, w połowie maja Milicić junior doznał poważnej kontuzji. Podczas letniego zgrupowania uszkodził rzepkę w kolanie i czeka go kilka tygodni przerwy. Mimo to najnowsze typowania w prestiżowym „The Athletic” dawały Polakowi szansę; Milicić w tym zestawieniu pojawił się z numerem 67. Nie można jednak wykluczyć, że podczas weekendu reprezentant Polski zostanie przez któryś klub zauważony...

(p)