Ekstraklasowe wzmocnienia
GKS Katowice bacznie rozgląda się po polskim rynku. Dzięki temu sprowadził Jakuba Łukowskiego.
Po roku spędzonym w Widzewie Jakub Łukowski przenosi się do GieKSy. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
GKS KATOWICE
Podczas trwającego okresu transferowego w ekstraklasie wyróżnia się jeden zespół – jedynie GKS Katowice dokonuje ruchów wyłącznie na polskim rynku. Do drużyny Rafała Góraka dołączyli tylko zawodnicy z zespołów ekstraklasy: Aleksander Paluszek ze Śląska Wrocław, Maciej Rosołek z Piasta Gliwice oraz Kacper Łukasiak i Marcel Wędrychowski z Pogoni Szczecin. Pod tym względem do katowiczan podobny jest tylko Lech Poznań, który z rynku wewnętrznego sprowadził Bartłomieja Barańskiego z Ruchu Chorzów (przez Kolejorza został zakontraktowany zimą, a rundę wiosenną spędził na wypożyczeniu u Niebieskich) i Mateusza Skrzypczaka z Jagiellonii Białystok. Jedynym zawodnikiem spoza polskich lig, który wzmocnił poznaniaków, jest Robert Gumny z Augsburga, ale z uwagi na to, że przez lata grał w Lechu i jest polskim zawodnikiem, można potraktować go jako piłkarza z rynku wewnętrznego. Cała reszta klubów wyruszyła na zakupy w różne zakątki świata.
Skuteczna strategia
Górnik Zabrze piłkarzy znajdował w Portugalii, Francji, Serbii i Grecji, Bruk-Bet sprowadził zawodników z Rumunii, Arka Gdynia z Hiszpanii, Jagiellonia Białystok z Turcji i Holandii, Korona Kielce z Bułgarii i Słowenii, Lechia Gdańsk ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Słowacji, Legia Warszawa z Włoch, Motor Lublin z Austrii, a Wisła Płock z Węgier. Lista mogłaby być dłuższa, bo po prostu każda drużyna – poza wymienioną wcześniej dwójką – poszukiwała wzmocnień poza Polską. W tym przypadku nie można jednoznacznie stwierdzić, że jedna metoda jest lepsza, a druga gorsza. O tym przekonamy się w trakcie sezonu. W teorii jednak sprowadzanie zawodników z polskiego rynku wiąże się z mniejszym ryzykiem niepowodzenia. GKS Katowice taką strategię transferową obrał przed poprzednim sezonem i okazała się ona na tyle dobra, że żaden kibic GieKSy nie musiał obawiać się o utrzymanie drużyny na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zaraz po awansie. W nadchodzących rozgrywkach ma być podobnie.
Transfer z Łodzi
Po weekendowym sparingu GKS-u ze Stalą Rzeszów trener Rafał Górak zdradził, że klub pracuje nad sprowadzeniem jeszcze kilku piłkarzy. Polityka transferowa katowiczan nie zmienia się, bo wczoraj ogłoszono transfer Jakuba Łukowskiego z Widzewa. Łódzki klub latem podpisał kontrakty z wieloma nowymi zawodnikami i dla ofensywnego pomocnika widocznie już nie było miejsca w zespole. Dlatego Łukowski rozwiązał kontrakt z Widzewem i przeniósł się na Górny Śląsk. 29-latek w poprzednim sezonie zagrał w 27 meczach ekstraklasy, w których zdobył trzy gole i zaliczył jedną asystę. Był ważną postacią Widzewa do momentu zatrudnienia trenera Żeljko Sopicia w marcu. Chorwacki szkoleniowiec nie widział już dla niego miejsca w wyjściowej jedenastce i pod jego wodzą Łukowski siedział głównie na ławce. W dziewięciu spotkaniach trener Sopić tylko trzykrotnie korzystał z usług pomocnika, a tylko raz dał mu szansę od pierwszego gwizdka. Katowiczanie skorzystali na skomplikowanej sytuacji sportowej pomocnika.
Łukowski do Widzewa trafił przed sezonem 2024/25, wcześniej przez trzy lata grał w Koronie Kielce. To właśnie w barwach tego klubu zabłysnął w ekstraklasie. W sezonie 2022/23 strzelił 12 bramek w 34 spotkaniach, za każdym razem będąc zawodnikiem pierwszego składu. W kolejnych rozgrywkach miał jednak pecha, ponieważ zerwał więzadła krzyżowe, przez co pauzował przez osiem miesięcy. Po powrocie do gry zgłosił się po niego Widzew, z którym teraz, po zaledwie roku, się żegna.
GKS ma pracować nad transferem jeszcze jednego zawodnika z ekstraklasowego klubu. W poprzednim tygodniu serwis Goal.pl poinformował o tym, że GieKSa zainteresowana jest sprowadzeniem Aleksandra Buksy z Górnika Zabrze. Doniesienia te potwierdził wczoraj portal Weszło, przekazując, że negocjacje z napastnikiem są na ostatniej prostej.
Kacper Janoszka