Sport

Dużo piłki w piłce

Rozmowa z Jakubem Moderem, pomocnikiem Feyenoordu Rotterdam i reprezentacji Polski

Jakub Moder tuż po przyjeździe pod katowicki hotel Monopol na zgrupowanie reprezentacji Polski. Fot. Łukasz Laskowski / Press Focus

Rozdział pańskiej gry w Anglii jest zamknięty, ten nowy w Feyenoordzie od początku tego roku robi wrażenie. Michał Probierz wierzy w pana i pańskie umiejętności. Rozmawiacie na temat pańskiej roli w reprezentacji?

– Tak. Jesteśmy w regularnym kontakcie, trener dzwoni i dużo rozmawiamy. Interesuje się, pyta o klub i moją sytuację w drużynie, o to, jak gram, w jaki sposób gra Feyenoord i o moją w nim pozycję. O reprezentacji też dużo rozmawiamy. To siła trenera Probierza, relacje z nami, piłkarzami, są bardzo dobre. Z każdym ten kontakt jest i myślę, że każdy zawodnik w kadrze czuje się częścią tej reprezentacji, że jest dla niej ważny.


Jak takie rozmowy wyglądają. Spotykacie się w połowie drogi, trener mówi na przykład, że widziałby pana w takiej roli, a pan odpowiada, że wolałby w innej?

– Nie, zazwyczaj zgadzamy się w tych kwestiach.

Preferowana pozycja na boisku: „ósemka” czy „dziesiątka”?

– „Ósemka”! Zawsze to generalnie była „ósemka”, choć w dzisiejszych czasach to przestaje mieć już chyba znaczenie. To często jest ta sama pozycja tylko po drugiej stronie boiska – zwłaszcza w naszym systemie w kadrze, gdzie często gramy na dwie „ósemki”, jedną „szóstkę” i dwóch napastników wyżej. U trenera Probierza grałem właściwie już na każdej pozycji, zawsze o tym dużo rozmawialiśmy. Byłem na przykład na „szóstce”, gdy trener mnie tam potrzebował i spisywałem się na tej pozycji dobrze.

Selekcjoner ceni wszechstronność...

– Tak. Były momenty, gdy chciał i potrzebował, żebym grał trochę wyżej. Zawsze mówiłem, że moją ulubioną, wyjściową pozycją jest ta „ósemka”, ale tak naprawdę ja się dobrze czuję na każdej z tych pozycji. Wszystko jest kwestią założeń na dany mecz i tego, gdzie trener mnie potrzebuje.

Robi na mnie wrażenie fakt, że nie tylko gra pan w Feyenoordzie, ale jest za swą grę chwalony. Chwali pana trener Robin van Persie, w przeszłości świetny piłkarz, reprezentacji Holandii i m.in. Feyenoordu właśnie. Dostrzega pan różnice w specyfice ligi holenderskiej i angielskiej, gdzie występował pan wcześniej?

– Liga angielska jest najlepsza na świecie i ciężko porównywać do niej jakąkolwiek inną ligę – jeśli chodzi o poziom intensywności, o jakość zawodników, o poziom ich wyszkolenia, o poziom rozumienia gry, o szybkość grania. Wydaje mi się, że to inny level, którego nikt nigdy nie przeskoczy, a żadna inna liga nie będzie tak mocna jak angielska. Dlatego ta różnica naturalnie jest i jest ona widoczna. Jest choćby więcej czasu na boisku, żeby pomyśleć, co zrobić. Jednak mimo tych różnic uważam ligę holenderską za bardzo dobrą.

Dużo w niej piłki w piłce?

– Tak. Każda drużyna, nawet ostatnia czy przedostatnia w tabeli, chce grać, ma pomysł na mecz i dobrze wyszkolonych piłkarzy. Uważam, że Holendrzy bardzo dobrze szkolą. Widać to choćby po akademii Feyenoordu, mamy wielu 16-, 17-, 18-latków, którzy mogą wskoczyć na poziom pierwszej drużyny. To więc liga bardzo dobra i jestem szczęśliwy, że do niej trafiłem.

Czyli gra w niej to przyjemność, a nie orka?

- Nieeee, absolutna przyjemność! (uśmiech). Czysta przyjemność i dużo gry.

A spodziewał się pan, że tak dobrze wejdzie w tę ligę?

– Przychodziłem do klubu w ciężkim momencie – niedługo po moim przyjściu zwolniono trenera, mieliśmy w tym czasie 10 czy 11 kontuzji. To wszystko byli kluczowi gracze, którzy grali w pierwszym składzie. Na mojej pozycji wypadło wielu graczy, więc, chcąc nie chcąc, musiałem od razu wskoczyć na najwyższe obroty.

Jeśli chodzi o obroty, to jedna z holenderskich gazet napisała, że jest pan motorem Feyenoordu.

– Tak było (uśmiech). Cieszę się, że tak wyszło. To było, muszę przyznać, szczęście dzięki nieszczęściu innych, kontuzjowanych kolegów. Wykorzystałem szansę, miałem czas, żeby się przyzwyczaić.

Przed nami mecz z Mołdawią. Jak pan się zapatruje na to spotkanie?

– Dobrze. To jest mecz, który możemy potraktować szkoleniowo, w trakcie którego możemy przećwiczyć warianty, na które nie było wcześniej czasu. Jak dobrze wiemy, tych meczów towarzyskich reprezentacji praktycznie nie ma, właściwie każdy mecz jest o coś, ma stawkę. Musimy wygrać, ale przede wszystkim poprawić rzeczy, które nie grały w poprzednich spotkaniach.

Rozmawiał Paweł Czado

JAKUB MODER

◾  Data i miejsce urodzenia: 7 kwietnia 1999 roku w Szczecinku.
◾  Reprezentacja: 33 mecze i 2 gole. Uczestnik mistrzostw Europy w 2020 i 2024 roku.
◾  Kluby: Sokół Drawsko (do 2010), Fortuna Wieleń (2010-11), Warta Poznań (2011-14), Lech Poznań (2014-18, 2019-20), Odra Opole (2018-19), Brighton & Hove Albion (2019-25), Feyenoord Rotterdam (od 2025).
◾  Sukcesy: wicemistrzostwo Polski z Lechem (2020), 3. miejsce w holenderskiej Eredivisie (2025).