Długotrwałe wyjście awaryjne
Wojciech Szczęsny w zeszłym roku wznowił karierę i na razie nie ma zamiaru jej kończyć po raz drugi. Właśnie przedłużył kontrakt z Barceloną do 2027 roku.
Jeszcze przez dwa lata Wojciech Szczęsny będzie nosił herb Barcelony na piersi. Fot. PRESSINPHOTO/SIPA USA/PressFocus
HISZPANIA
Znacząco przedłuża się kariera piłkarska Wojciecha Szczęsnego. Bramkarz po sezonie 2023/24 ogłosił zakończenie przygody z futbolem. Po tym, jak opuścił Juventus, nie miał zamiaru wracać na boisko. Po kilku tygodniach przerwy zgłosiła się jednak do niego Barcelona, która w trybie natychmiastowym potrzebowała zastępstwa dla kontuzjowanego Marca-Andre ter Stegena. Szczęsny chwilę się zastanawiał, po czym podjął decyzję o wznowieniu kariery i dołączeniu do Dumy Katalonii. Jego kontrakt obowiązywał do końca czerwca 2025 roku, ale pobyt w Blaugranie był tak udany, że razem z klubem postanowili podpisać nową umowę, do 2027 roku!
Decyzja władz Barcelony i Szczęsnego nie może dziwić. Po dołączeniu do klubu początkowo musiał wrócić do formy. Przegrywał tym samym rywalizację z Inakim Peną. Jego sytuacja zmieniła się o 180 stopni wraz z rozpoczęciem 2025 roku. Szczęsny zadebiutował 4 stycznia w Pucharze Króla w meczu z Barbastro (4:0). Kilka dni później zagrał w Superpucharze Hiszpanii, a w drugiej połowie stycznia stał się pierwszym golkiperem Barcy w rozgrywkach ligowych.
Bronił fantastycznie. Dawał młodej drużynie doświadczenie, ale też pewność między słupkami. Dzięki temu, gdy bronił w Primera Division, Blaugrana ani razu nie przegrała i tylko raz podzieliła się punktami - z Betisem (1:1). Dołożył cegiełkę do tego, że kibice ze stolicy Katalonii mogli cieszyć się z mistrzostwa Hiszpanii. Ponadto Szczęsny przeżył też pasjonującą przygodę w pozostałych rozgrywkach. Barca dotarła do półfinału Ligi Mistrzów, w którym przegrała z Interem Mediolan i znalazła się w finale Pucharu Króla, w którym pokonała Real Madryt. Szczęsny brał aktywny udział w tych meczach, dzięki którym w sercach kibiców Barcelony znów pojawiła się nadzieja na to, że w najbliższym czasie zespół wygra też Ligę Mistrzów, po raz pierwszy od 2015 roku.
Polak sprowadzany był do Barcelony jako wyjście awaryjne. Z uwagi na to, że ter Stegen doznał kontuzji po zamknięciu okna transferowego, Barcelona mogła zatrudnić tylko zawodnika, który pozostawał bez klubu. Dużo przypadków sprawiło więc, że Szczęsny wsiadł w samolot na południu Hiszpanii, gdzie ma dom, i wylądował w Katalonii, żeby podpisać kontrakt. Wydawało się, że gdy ter Stegen dojdzie do siebie, klub zrezygnuje z usług 35-latka urodzonego w Warszawie. Tymczasem trener Hansi Flick uważa go za tak ważną postać w drużynie, że nie wyobrażał sobie sytuacji, w której mogłoby go zabraknąć w kadrze w nadchodzącym sezonie. „To wyraz uznania i nagroda za jego wspaniały sezon w barwach Barcy, po nieoczekiwanym dołączeniu do drużyny w dość niestandardowych okolicznościach” – napisano w komunikacie klubu informującym o przedłużeniu umowy z Polakiem.
Rywalizacja między słupkami Barcelony będzie więc niezwykle zacięta. Marc-Andre ter Stegen na razie nie został sprzedany i być może do jego transferu w ogóle nie dojdzie, bo na razie w jego temacie nie pojawiają się żadne konkrety, a same plotki. W klubie pozostaje też Inaki Pena. Szczęsny nie będzie jednak rywalizował tylko z nimi, bo Barcelona latem kupiła za 25 milionów euro Joana Garcię, gwiazdę Espanyolu. Sytuacja jest więc skomplikowana. Jeszcze niedawno, na początku czerwca, ter Stegen powiedział, że rywalizacja będzie toczyła się między nim a Peną, bo tylko oni mieli wówczas ważne kontrakty. W ciągu miesiąca Niemiec, kapitan drużyny, zyskał poważnych dwóch konkurentów, a jego pozycja po świetnym sezonie Szczęsnego nie jest już tak mocna. Typowanie, który z bramkarzy będzie numerem jeden u Hansiego Flicka w najbliższych rozgrywkach, w tym momencie graniczy z jasnowidztwem.
Kacper Janoszka