Dramat Dimitrowa
Jannik Sinner upadł, potłukł się, przegrał dwa sety, ale mecz zakończył się dramatem rywala.
34-letni bułgarski tenisista z powodu różnych urazów wycofywał się w trakcie każdego z ostatnich pięciu Wielkich Szlemów. Fot. PAP/EPA
Rozdzierające serce zmagania Grigora Dimitrowa z kontuzją trwały wieczorem w poniedziałek, aż Bułgar był zmuszony wycofać się z turnieju, gdy prowadził w 1/8 finału z rozstawionym z numerem 1 Jannikiem Sinnerem 6:3, 7:5, 2:2. W pierwszym secie to lider rankingu ATP paskudnie przewrócił się na prawą rękę i nie był w stanie poradzić sobie ze zróżnicowanym stylem Dimitrowa - to były jego pierwsze przegrane sety w tegorocznym Wimbledonie.
Ale w trzeciej partii Bułgar nagle usiadł na trawie, łapiąc się za prawy mięsień piersiowy. Ostatecznie po krótkiej konsultacji lekarskiej po dwóch godzinach nie był w stanie kontynuować gry i musiał poddać mecz ze łzami w oczach. 34-letni Dimitrow z powodu różnych urazów wycofywał się w trakcie każdego z ostatnich pięciu Wielkich Szlemów, począwszy od ubiegłorocznego Wimbledonu.
- W ogóle nie traktuję tego jako zwycięstwa. To po prostu bardzo niefortunny moment dla nas wszystkich. Oglądanie go z tego rodzaju kontuzją jest bardzo, bardzo trudne. Wszyscy widzieliśmy to po jego reakcji, jak bardzo zależy mu na tym sporcie. Jest jednym z najbardziej pracowitych graczy w tourze - żałował rywala Sinner w rozmowie na korcie.
Włoch, który czwarty rok z rzędu awansował do ćwierćfinału Wimbledonu, o półfinał zagra z 10. na świecie Benem Sheltonem. 22-letni Amerykanin po raz pierwszy dotarł do ćwierćfinału na All England Club.
(t)