Dopełnić formalności
Mistrz Polski poleciał na Islandię, będąc pewnym awansu.
Kibice Kolejorza liczą, że na Islandii odniesie on kolejne pucharowe zwycięstwo. Fot. Gleb Soboliev / Press Focus
Ciężko nawet wyobrazić sobie, że Lech Poznań roztrwoni przewagę z pierwszego spotkania, które wygrał 7:1. Z całym szacunkiem do rywali, ale Breidablik to nie jest zespół, którego mistrzowie Polski powinni się obawiać. Tym bardziej że Kolejorz urósł po ostatnim spotkaniu w lidze z Lechią Gdańsk. Odwrócenie wyniku z 0:2 na 4:3 podniosło pewność siebie zawodników Nielsa Frederiksena. Duńczyk sam przyznał w szatni, że podobało mu się to, co zaprezentowali jego zawodnicy po przerwie. – Pokazaliśmy charakter. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy, a w drugiej odrobiliśmy straty. I to była reakcja, to była cholernie dobra reakcja! – wykrzykiwał Frederiksen, co można usłyszeć, oglądając kulisy z tego spotkania.
Lechici nie grają jednak tylko dla siebie. Oczywiście liczy się awans, ale chodzi także punkty do rankingu UEFA. Z każdą rundą poziom zespołów będzie wzrastał, więc warto będzie teraz spokojnie wygrać. Zadanie będzie utrudnione, ponieważ mecz rozegrany zostanie na sztucznej murawie, ale nie powinno to stanowić problemu dla zawodników Dumy Wielkopolski. Mecz z Breidablik może być także zamknięciem pewnych etapów w historii. Lech czeka już prawie dwa lata na wyjazdowe zwycięstwo w europejskich pucharach. Ostatni raz miało to miejsce 3 sierpnia 2023 roku przeciwko Żalgirisowi Kowno (2:1). Ponadto ostatnim polskim klubem, który strzelił gola i wygrał na Islandii była Legia Warszawa w... 2006 roku – 2:0 i 1:0 z FH Hafnarfjordur. W następnych latach dwukrotnie 0:1 przegrał tam... Lech oraz raz Pogoń Szczecin, trzy lata temu także 0:1 z KR Reykjavik. W takim razie Kolejorz może dzisiaj zapoczątkować nową erę starć polsko-islandzkich.
Rewanż z Breidablik to także dobra okazja, by dać odpocząć niektórym zawodnikom, którzy grają od początku sezonu. Już przed meczem w lidze trener Frederiksen wspomniał, że bierze taką możliwość pod uwagę. – Najprawdopodobniej wprowadzę kilka zmian na mecz z Lechią, ale nie wymienię pięciu-sześciu zawodników. Może taka sytuacja zaistnieje w meczu na Islandii – mówił duński szkoleniowiec.
Zmiany mogą zacząć się już od bramkarza, ponieważ Bartosz Mrozek jest niekwestionowanym numerem jeden i Krzysztof Bąkowski raczej nie będzie miał wielu okazji do gry w tym sezonie. Oprócz meczu w Pucharze Polski wydaje się, że takie spotkanie może być idealne dla 22-latka. W obronie do składu może wrócić Alex Douglas, który został zastąpiony przez Mateusza Skrzypczaka. Drugim stoperem może być Bartosz Salamon albo 18-letni Wojciech Mońka. Niewykluczone, że większą liczbę minut dostaną nowi zawodnicy z Joao Moutinho i Luisem Palmą na czele. Być może w pierwszym składzie wystąpi także Bryan Fiabema, ponieważ Mikael Ishak prawdopodobnie usiądzie na ławce rezerwowych. Wszystko spowodowane jest wysokim wynikiem z pierwszego spotkania i rozwagą sztabu szkoleniowego, który nie chce narazić zdrowia kluczowych piłkarzy. Czy Lechici w dosyć eksperymentalnym ustawieniu wygrają mecz z Breidablik? Odpowiedź poznamy około 23.00.
Miłosz Cebo
Breidablik – Lech Poznań
Sędzia Adam Ladeback (Szwecja)
Stadion Kopavogsvollur
Środowe pary eliminacji LM:
◾ Karabach – Shelbourne (18.00; pierwszy mecz 3:0)◾ Malmo – RFS (19.00; 4:1)
◾ FCSB – Shkendija Tetowo (19.30; 0:1)
◾ Łudogorec Razgrad – HNK Rijeka (19.30; 0:0)
◾ Ferencvarosi – Noah (20.00; 2:1)
◾ Maccabi Tel Awiw – Pafos (20.00; 1:1)
◾ Panathinaikos – Rangers (20.00; 0:2)
◾ Salzburg – Brann (20.45; 4:1)
◾ Servette – Viktoria Pilzno (21.00; 1:0)