Dokąd dopłynie?
Drużyna Mariusza Misiury zanotowała rewelacyjny start sezonu. Czy ma szansę pozostać w ligowej czołówce?
Trener płocczan ma powody do radości. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
WISŁA PŁOCK
Nafciarze awansowali do ekstraklasy jako ostatni, po barażach, ale już są jedną z największych rewelacji sezonu. Na inaugurację wygrali z Koroną (2:0), ale pokaz mocy zademonstrowali w niedzielę w Częstochowie. Wygrać z drużyną Marka Papszuna na jej terenie w sposób bezdyskusyjny nie zdarza się zbyt często, a gdy jeszcze Raków dość szybko obejmuje prowadzenie jest to zadanie ultratrudne. Płocczan nie załamał nawet rzut karny obroniony przez Kacpra Trelowskiego. - Od początku mieliśmy plan na ten mecz, wiedzieliśmy jak chcemy grać. Po straconej bramce się nie załamaliśmy, tylko dalej wierzyliśmy w siebie. Wiedzieliśmy, że to może być moment na pokonanie Rakowa, bo mają teraz puchary, rotują składem - mówił po wygranym 2:1 spotkaniu defensor Wisły Marcin Kamiński.
Mam świetny zespół
Wisła po awansie dokonała nieoczywistych transferów z ligi słowackiej czy węgierskiej. Największą wartością dodaną jest jak na razie sprowadzenie Polaków: Rafała Leszczyńskiego ze Śląska Wrocław, Wiktora Nowaka z Górnika Zabrze (wypożyczenie) oraz Marcina Kamińskiego z Schalke. Pierwszy dobrze broni, drugi zdobył gola na wagę wygranej z Rakowem, trzeci jest podporą defensywy. Tajemnicą sukcesu wydaje się podejście szkoleniowca, który potrafi wykrzesać maksimum ze swoich podopiecznych oraz przekonać ich do swojej filozofii. - Od dłuższego czasu mówię, że pracuję z bardzo mądrą grupą ludzi. Moim zawodnicy są świetni na boisku i kluczem jest, aby uwierzyli w to, jak dobrymi są piłkarzami - mówił w niedzielę Mariusz Misiura schodząc do szatni.Istotną kwestią jest niezwykle staranne przygotowywanie się do kolejnych meczów. - Obejrzeliśmy mecz z Rakowa Żyliną, cofnęliśmy się też do poprzedniego sezonu, żeby zobaczyć jak Raków grał przeciwko takiemu systemowi jak nasz - dodaje szkoleniowiec, który w Polsce wcześniej pracował w Warcie Gorzów Wlkp. oraz w Zniczu Pruszków, a trenerskiego fachu uczył się m.in. w Realu Madryt, Chinach i w Niemczech. Co ciekawe, gdy był jeszcze zupełnie nieznanym trenerem kobiet, Raków zaprosił go na rozmowę kwalifikacyjną. Wybór padł jednak na Marka Papszuna.
Cel? Najpierw 10 punktów
Świetna postawa Wisły jest kolejnym potwierdzeniem tego, jak ogromny przeskok jakościowy dokonuje się w ostatnich latach w I lidze. Już w poprzednim sezonie beniaminkowie wnieśli do ekstraklasy realną wartość. Wiele wskazuje na to, że w tym może być podobnie. - Fajnie jest zacząć sezon od dwóch wygranych, dodaje to pewności siebie i pokazuje, że jesteśmy w stanie w ekstraklasie rywalizować bez kompleksów - mówi były gracz Schalke.- Zupełnie szczerze mówię, że do Częstochowy przyjechaliśmy wygrać. Moi zawodnicy byli niesamowici na boisku i wygrali zupełnie zasłużenie. O co powalczymy? Najważniejsze dla nas jest, aby jak najszybciej zdobyć 10 punktów, a potem zobaczymy o co możemy zagrać - odpowiada dość bezpiecznie trener Misiura. W Płocku jak ognia chcą uniknąć bowiem pompowania balonika i popadania w hurraoptymizm, ponieważ świeżo w pamięci mają jeszcze sezon 2022/23, gdy po siedmiu kolejkach byli liderem, a skończyło się spadkiem. Patrząc na grę Wisły powtórzenie takiego scenariusza wydaje się jednak bardzo mało prawdopodobne.
Mariusz Rajek