Sport

Dobre czasy nastały dla mnie

Rozmowa z Anną Wielgosz, halową mistrzynią Europy w biegu na 800 metrów, reprezentantką w Drużynowych Mistrzostwach Europy

Anna Wielgosz czuje się doceniana i coraz szybsza. Fot. PressFocus

Proszę laikom wytłumaczyć, czym różni się bieganie w hali od tego na stadionie - poza temperaturą powietrza.

- No jest jeszcze wiatr, a przede wszystkim w hali są krótkie kółka i mało czasu na podejmowanie decyzji. Co 200 metrów trzeba myśleć o taktyce, więc czas ucieka szybciej, i sam dystans jakby też.

Czy złoty medal mistrzostw Europy w marcu pod dachem z Apeldoorn coś zmienił w pani życiu?

- Tak, udowodnił mi, że właściwie dobierane otoczenie, dążenie do poprawiania się, wiara w naukę, w fizjologię, bardzo nam, sportowcom, pomaga. Że należy pracować nie tylko z jednym trenerem, ale z całym sztabem - fizjologiem, fizjoterapeutą, z wszystkimi, którzy chcą nam pomagać i nie zamykać się na wiedzę. Że należy testować, sprawdzać, ale z głową, żeby to nie było coś wymyślone z kosmosu, jakieś eksperymenty, tylko jednak poparte naukowo. I że warto mieć do tego cierpliwość, a my bardzo dużo cierpliwości w mój trening włożyliśmy, bo na początku nie wiedzieliśmy, gdzie nas to zaprowadzi. Po prostu wierzyliśmy, że jeśli to działa u kogoś innego, jeśli działa na grupach badawczych, to zadziała też na nas. No i faktycznie działa!

Nie odczuwa pani niedosytu, że w świetle jupiterów stali wtedy jednak mistrz na 60 m przez płotki Jakub Szymański czy srebrny na 400 metrów Maksymilian Szwed, a pani złoto było nieco w cieniu?

- Nie miałam takiego wrażenia, wręcz przeciwnie. Myślę, że to chyba zależy od tego, w jakim środowisku się ktoś obraca. Moje miasto, Rzeszów, bardzo mi kibicowało, rodzinne Jeżowe tak samo, lotnisko w Jasionce przygotowało ogromny billboard powitalny na lotnisku. Byłam w szoku, czułam się jak superstar. To było bardzo miłe, w moim regionie moje złoto było bardzo ważnym wydarzeniem, wszyscy widzieli, wszyscy oglądali. I w domu aż odetchnęłam z ulgą, że Boże, jak dobrze, że mam ten medal, że wszyscy liczyli na mnie i to zobaczyli, i że był taki pozytywny odbiór. Mnie to wystarcza, że w moim środowisku mnie doceniają, i jest się z czego cieszyć.

Co jest dla pani największą nagrodą po udanym starcie?

- Kiedy mogę na chwilę usiąść spokojnie, wypić herbatkę, porozmawiać o biegu z najbliższymi, cieszyć się tą chwilą. I powrót do domu, kiedy mogę się wyspać, bo najbardziej nie lubię, kiedy się nie wysypiam. Wtedy jestem mniej zadowolona z wszystkiego (śmiech). Największą nagrodą jest, gdy bliscy się cieszą, gdy inni też mają z tego frajdę i poczucie, że nie jestem w tym wszystkim sama.

Dla wielu sportowców życie może zacząć się po trzydziestce. Pani jest tego dobitnym przykładem, w wieku prawie 32 lat bije rekordy życiowe!

- Oczywiście, że tak. Myślę, że każdy ma swój moment. Jedni mają go w wieku 20 lat, inni 30, a jeszcze inni 36-37. Na przykład rekordzistka świata miała 32 lata (Czeszka Jarmila Kratochvilova, w 1983 roku - przyp. red.). Mistrzynie olimpijskie też niejednokrotnie były po trzydziestce. Myślę, że 800 metrów nie jest dystansem dla samych młodzików i mamy tutaj szansę. Jeśli nie wywalczymy swoich celów w młodszym wieku, to nie należy nas od razu przekreślać. Jeśli nie jesteśmy wypaleni, czujemy się na siłach, by osiągać lepsze rezultaty, to trzeba o to walczyć.

Mistrzostwa świata w Tokio dopiero we wrześniu. Jak utrzymać dobrą formę do tego czasu?

- To trudne, bo praktycznie po hali nie miałam czasu, by odpocząć, nie wiem, czy miałam jeden tydzień wolnego. A oczekujemy bardzo dużo, bo osiągać „życiówki” to zawsze jest duże wyzwanie. Gdy już uda mi się uzyskać minimum na MŚ (powiodło się we wtorek w Ostrawie - przyp. red.), będę już mogła spokojnie startować w biegach taktycznych, niekoniecznie na wynik, bo gonitwa za wynikiem jest najbardziej wyczerpującą rzeczą, na ogół zabija w nas szansę na dobry występ na koniec sezonu. Ale myślę, że dobre czasy nastały dla mnie.

Pojawiły się może zaproszenia do mityngów Diamentowej Ligi?

- Na razie nie mam potwierdzonych startów, myślę, że to się jeszcze wyklaruje. Jest opcja startu w Memoriale Kamili Skolimowskiej 16 sierpnia w Chorzowie, więc to jest dobra wiadomość.

Oprócz złota pod dachem, ma pani też w dorobku brąz mistrzostw Europy na stadionie z Monachium w 2022 roku.Pewnie marzy się pani medal mistrzostw świata?

- Oczywiście, że tak. Już wywalczyłam finał MŚ w hali, zbliżyłam się do elity, więc kolejnym celem będzie finał na stadionie. Obecnie mamy tak wysoki poziom na świecie, że sam finał jest sukcesem, chciałabym bardzo w nim wystąpić. Świat biega coraz szybciej i mam nadzieję, że dziewczyny w Polsce też będą coraz szybsze. Ale nie ukrywam, że ja zawsze myślę o medalach i nawet jeśli nie jadę na zawody jako faworytka, choćby w oczach kibiców, to staram się mile zaskoczyć, dać z siebie wszystko i sprawić niespodziankę.

Rozmawiał Tomasz Mucha

Najlepsze Polki w historii na 800 metrów

◾  1:56,95 Jolanta Januchta (1980)
◾  1:57,26 Elżbieta Katolik (1980)
◾  1:57,37 Joanna Jóźwik (2016)
◾  1:58,41 Angelika Cichocka (2017)
◾  1:58,51 Anna Bukis (1980)

◾  1:58,69 Anna WIELGOSZ (2025)

* rekord świata 1:53,28 Jarmila Kratochvilova (Czechosłowacja, 1983)
* najlepszy wynik w 2025 na świecie 1:56,64 Tsige Duguma (Etiopia)