Dobra strategia kadrowa
TRYBUNA KIBICA - Górnik Zabrze
Czasem trudno jest pojąć, dlaczego bardzo dobre pod wieloma względami transfery bramkarzy znajdują tak wielu hejterów. Użyto tu słowa hejterzy, bo krytyką tego, co często widzimy w sieci, nazwać nie można. Górnik tego lata zdecydował się ściągnąć na „jedynkę” bardzo zdolnego Marcela Łubika, czym pokazano, że w tym wypadku liczy się wartość dodana na boisku, a nie wirtualne pieniądze z późniejszej ewentualnej sprzedaży. Nie bez przyczyny młody bramkarz jest tak wysoko wyceniany i Augsburg odrzucał oferty grubo powyżej miliona euro.
Decydując się na takie rozwiązanie, należało poszukać bramkarza, który weźmie na siebie ciężar bycia drugim bramkarzem z małymi szansami na powąchanie murawy. Szkoda na tę pozycję wrzucać młodego Soberkę czy Jelenia, gdzie dla nich najważniejsze są minuty w seniorskiej piłce i wożenie ich po to, by siedzieli na ławce, byłoby po prostu najzwyklejszym marnotrawstwem.
Dlatego świetnie wygląda pomysł z doświadczonym Tomkiem Loską, który ma Górnika w sercu i zapewne wiele wniesie do szatni, a gdy będzie trzeba, wskoczy między słupki i zrobi to, co należy. W Niecieczy grał dużo i solidnie, a w dwóch meczach w barwach Śląska nie zaprezentował się źle, co tylko pokazuje, że świetnie radzi sobie z rolą drugiego bramkarza przy małej liczbie szans.
Strategia z Łubikiem jest grą wartą świeczki, bo ciężko w rozsądnych pieniądzach znaleźć bramkarza o takim profilu. Gra bardzo nowocześnie, nie boi się uczestniczyć w rozgrywaniu piłki krótkimi i długimi podaniami, a do w I lidze tego miał bardzo dobre statystyki dotyczące stricte bramkarskiego fachu. Jak w każdej decyzji tak i tu występują ryzyka, ale na litość boską, sportowo powinniśmy tylko zyskać. Szkoda wielka, że kontuzje złapali Barbosa i Zahović, ale tu nadal trener może korzystać z Tsirigotisa, Poldiego, Sow’a czy Buksy, a urazów nie zalicza się do wykluczających na całą rundę i nie zanosi się na to, by napastnicy stracili więcej niż dwie lub trzy kolejki. Wiele dobrego dzieje się w samym Górniku jak i otoczeniu, więc nie nie ma co lamentować. Jadymy durś.