Sport

Do trzech razy sztuka

Polonia Nysa po wygranych barażach jako ostatnia uzupełniła skład 3. grupy III ligi na najbliższy sezon.

Kibice z Nysy liczą, że tym razem przygoda piłkarzy w trzeciej lidze potrwa dłużej niż jeden sezon. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Na Opolszczyźnie liczą, że w końcu nysaninom uda się w trzeciej lidze zagrzać miejsce na dłużej niż jeden sezon. - Będziemy występować pod nazwą Polonia, a nie Stal - na początku wyjaśnia dyrektor organizacyjny klubu z Nysy, Marek Byrski. W IV lidze klub występował jeszcze pod nazwą Stal, co było wynikiem fuzji z klubem siatkarskim. Zostało jednak ustalone, że klub piłkarski zachowa nazwę, barwy klubowe oraz herb. - Weszliśmy w rozgrywki, które prowadzi PZPN i początkowo nie zostało to ujęte. Wszędzie w terminarzach występujemy już jednak jako Polonia Nysa - uściśla dyrektor.

Barażowe emocje

Klub z Nysy jest jednym z beneficjentów wprowadzonych przed poprzednim sezonem baraży w niższych klasach rozgrywkowych. Przypomnijmy, że Polonia zajęła drugie miejsce w IV lidze opolskiej i w poprzednich latach musiałaby obejść się smakiem. Drugie drużyny w poszczególnych województwach teraz mogły jednak skorzystać z furtki, jaką były dwuetapowe oraz mocno loteryjne baraże. - Naszym planem było awansować z pierwszego miejsca. Po rundzie jesiennej mieliśmy sporą przewagę, ale pierwsze mecze na wiosnę nie poszły po naszej myśli. Rywale ze Starowic nadrobili zaległości i wypracowali sobie przewagę. Nie pozostało nam nic innego jak walczyć w barażach, a zadanie było z gatunku naprawdę ciężkich. Stres był, bo przed sezonem zakładaliśmy ten awans. W półfinale zagraliśmy ze Zbąszynkiem (1:0), okazało się, że grają naprawdę nieźle. Do Sułowa na finał na pewno nie jechaliśmy jako faworyt. Mają tam bardzo dobrą drużynę, i jak na czwartą ligę to można też powiedzieć, że to potentat finansowy. Baraże to jednak jest jeden mecz, gdzie wszystko się może wydarzyć. Z takim nastawieniem tam pojechaliśmy i szybko strzelona bramka dodała nam wiary. Udało się jednobramkowe prowadzenie dowieźć do końca - wspomina barażowe emocje Byrski.

Do trzech razy sztuka

Piłkarze z Nysy w ostatnich latach dwa razy awansowali do III ligi - kolejno w 2020 oraz 2022 roku, ale za każdym razem spadali po jednym sezonie. - Mamy świadomość jak duży to jest przeskok. Pierwsza przygoda była zupełnie nieudana. Za drugim podejściem już dużo lepiej to wyglądało, ale spadliśmy przez spadkowiczów z II ligi akurat z naszego makroregionu. W innych okolicznościach miejsce, które zajęliśmy dałoby nam utrzymanie. Z każdego sezonu staramy się wyciągać wnioski. Zdajemy sobie sprawę, jak ciężkie zadanie przed nami, bo w III lidze zagrają bardzo mocne zespoły. Jest dwóch spadkowiczów z II ligi, awansowały również kluby z potencjałem, zarówno piłkarskim, jak i finansowym. Takim klubem jest choćby Sparta Katowice - ocenia dyrektor Polonii Nysa.

Wzmocnienia lada chwila

Działacze Polonii są zadowoleni z drużyny, która wywalczyła awans, ale zdają sobie sprawę, że chcąc tym razem skutecznie powalczyć o pozostanie na szczeblu centralnym wzmocnienia są niezbędne. - To najmocniejsza drużyna spośród tych, które wywalczyły awans w ostatnich latach. Będziemy robić wszystko, aby tym razem nie skończyło się na jednorocznej przygodzie, dlatego na dniach powinniśmy ogłosić transfery. W kilku przypadkach zostało nam dopełnienie formalności, pięciu nowych zawodników właściwie mamy dogadanych. Na ten moment konkretnych nazwisk oraz pozycji nie chciałbym jednak zdradzać - mówi Marek Byrski.

Nysa w pierwszej kolejności kojarzy się z siatkówką. To sport, który cieszy się w tym 40-tysięcznym mieście największym zainteresowaniem. - O kibica na pewno ze sobą nie rywalizujemy, jesteśmy teraz jednym klubem i wspieramy się nawzajem. Część kibiców lubi tylko siatkówkę lub tylko piłkę nożną, są też tacy, którzy chodzą zarówno na stadion, jak i na halę. Pchamy ten wózek w jednym kierunku i chcemy, aby obie drużyny odnosiły jak najlepsze wyniki. Fuzja miała temu zresztą pomóc - wyjaśnia dyrektor Polonii.

W nowym sezonie budżet klubu ma wzrosnąć o około 10-20 procent. Położenie Nysy sprawia, że piłkarze na wiele wyjazdów będą mieć wyjątkowo daleko, ale niekoniecznie będzie wiązać się to z dwudniowymi wyjazdami. - Kiedy ostatni raz graliśmy w III lidze, to chyba tylko raz pojechaliśmy na wyjazd z noclegiem - kończy Byrski.

(raj)