Sport

Do ostatniej syreny...

O tym, kto zdobędzie mistrzostwo, zadecyduje mecz numer siedem w Oklahoma City.

Indiana pozostała w grze, a Tyrese Haliburton odebrał zasłużone gratulacje. Fot. PAP / EPA

NBA

W czwartek w Indianapolis Thunder mogli zapewnić sobie mistrzostwo. Wystarczyło tylko wygrać... Ale innego zdania byli Pacers, którzy chcieli doprowadzić do meczu numer siedem. I to im się udało! Pierwsza kwarta była wyrównana, goście zaczęli nieco lepiej, ale potem stopniowo inicjatywę przejmowali miejscowi. Indiana wygrała pierwsze 12 minut 28:25. Prawdziwy popis gospodarze dali w drugiej ćwiartce, w której absolutnie zdominowali rywali. Gracze Thunder byli pogubieni, stracili jakikolwiek pomysł na grę, mieli w tym okresie aż 7 strat, spudłowali wszystkie 5 prób za trzy. Indiana robiła na boisku, co chciała – tercet Aaron Nesmith, Tyrese Haliburton i rezerwowy T.J. McConnell zdobył w tym czasie 25 punktów, a cały zespół z Oklahoma City tylko 17! Pacers wygrali tę kwartę 19 punktami (36:17) i mecz już był rozstrzygnięty. W trzeciej kwarcie przewaga gospodarzy sięgała 31 „oczek”. – Nie chcieliśmy oglądać, jak świętują mistrzostwo w naszej hali. Przyparci do muru zareagowaliśmy, jak należało, świetną zespołową grą – mówił rozgrywający Pacers Tyrese Haliburton.

Po raz kolejny w tej serii sześciu graczy Indiany miało dwucyfrowy dorobek punktowy. Dobrze spisali się dublerzy – Obi Toppin zdobył 20 punktów, a wspomniany McConnell dodał 12 punktów, 9 zbiórek, 6 asyst i 4 przechwyty.

– Uznanie dla Indiany, zasłużyła na zwycięstwo. Rywale przez większość meczu po prostu byli lepsi – komentował trener Thunder Mark Daigneault. W jego zespole najwięcej punktów zanotował Shai Gilgeous-Alexander – 21, ale ten typowany do tytułu MVP finałów zawodnik grał słabo, miał aż 8 strat, nie trafił z dystansu (0/1 za trzy). Z jego kolegami było jeszcze gorzej – Chet Holmgren był cieniem samego siebie, trafił tylko 2 z 9 rzutów z gry! Goście w całym meczu na potęgę pudłowali, zwłaszcza zza łuku (8/30).

Przed startem finałów bukmacherzy i eksperci zgodnie typowali pewny sukces Oklahoma City. Mało kto stawiał na to, że rywalizacja potrwa siedem spotkań. Teraz nie ma już pewniaka. Siódme spotkanie to loteria. To pierwszy mecz numer 7 od roku 2016! Spotkanie odbędzie się w niedzielę w Paycom Center w Oklahoma City.

◼  Indiana Pacers - Oklahoma City Thunder 108:91 (28:25, 36:17, 26:18, 18:31)

Stan rywalizacji 3-3

(p)