Sport

Dbał także o sprzątaczki

Rozmowa z Rafałem Janickim, obrońcą Górnika Zabrze, byłym piłkarzem m.in. Lechii Gdańsk

Dla Rafała Janickiego (w środku) mecz z Lechią będzie szczególny; obok Rifet Kapić. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

Mecz z Lechią na starcie nowego sezonu to dla pana coś szczególnego? Przed 15 laty w gdańskim klubie debiutował pan w ekstraklasie i trochę piłkarskiego życia pan w nim spędził...

- Nie mogę skłamać, że tak nie jest. Na początku, gdy grałem przeciwko Lechii, serce biło mi trochę mocniej, ale teraz jest nieco inaczej. Parę znajomych osób ze sztabu technicznego, organizacyjnego, jeszcze tam jest, więc fajnie się będzie znów zobaczyć. Zresztą gdy jestem w Gdańsku, a często mam okazję, to zawsze idę na mecz Lechii. Robię to z wielką przyjemnością, bo jej kibicuję.

Czyli ucieszył się pan, że Biało-zieloni utrzymali się w ekstraklasie?

- Oczywiście! Można też na to spojrzeć inaczej... Żyję w Gdańsku, więc słyszę, co się tam dzieje i wiem, jaka jest sytuacja. Organizacyjnie dalej nie wygląda to najlepiej. Wiadomo, człowiek nie chce rozsiewać plotek, za wiele mówić, ale z tego, co słychać, to nie jest tak, że jak się utrzymali, to już wszystko pójdzie do przodu... Powiem tak: szkoda by było, gdyby z Lechią coś się działo złego. Mimo że teraz kibiców na mecze może wiele nie chodzi, to jednak klub ma rzeszę sympatyków i wielu czeka z nadzieją na dobre wieści.

Z żoną i dwójką synów - Maksymilianem i Ksawerym - mieszkacie w Gdańsku?

- Żona pochodzi z Gdańska, a mieszkamy pod Gdańskiem. Nasze życie jest tam:  gdy będę kończył przygodę z piłką, to oczywiście wrócimy tam na stałe.

Ma pan już 380 meczów w ekstraklasie i ten licznik bije. Ledwie 15 występów brakuje panu do 10. pozycji w „Klubie 300”, a więc tych, którzy mają 300 i więcej gier w najwyższej klasie rozgrywkowej. Obecnie, z 395 spotkaniami, na 10. miejscu jest wielka legenda Górnika, Zygfryd Szołtysik. Zwraca pan na to uwagę?

- Śmiałem się ostatnio z Erikiem Janżą, że za 20 meczów będzie miał 200 gier w lidze, a ja 400. Dobrze byłoby taką liczbę osiągnąć, ale powiem tak - nie planuję się zatrzymać na 400 występach. Dobrze się czuję, zdrowie dopisuje, więc jak trener będzie na mnie stawiał, to chcę grać jak najwięcej, jak najdłużej!  

Jak pan widzi nowy zespół Górnika, w którym pojawiło się latem aż 11 nowych graczy? Z tej mąki będzie chleb?

- Mąka jest, ale rzeczywiście tych zmian było dużo... Nie zawsze jest tak, że wszystko szybko zatrybia. Jasne, gdyby tak było, to byłaby to piękna sprawa. Z drugiej strony to dla mnie już 5. sezon tutaj i chyba tylko Erik Janża pamięta dobry start. To było jeszcze w czasie, kiedy trenerem był Marcin Brosz (pandemiczny sezon 2020/21, kiedy Górnicy wygrali na początek swoje pierwsze cztery mecze, w tym z Legią przy Łazienkowskiej -przyp. red.). A tak, to nie pamiętamy, kiedy naprawdę dobrze weszliśmy w sezon... Wypadałoby to w końcu zmienić. Za nami ciężko przepracowany okres przygotowawczy. Każdy wie, co ma robić na boisku, przypadkowi nic nie jest zostawione, więc jesteśmy gotowi na wyzwanie.

Jak pan ocenia kalendarz? Nie jest chyba łatwy, bo w niedzielę Lechia, a potem dwa wyjazdy, derby w Gliwicach i pojedynek w Poznaniu z mistrzem Polski...

- Patrząc na skład ligi, to w żadnym meczu nie będzie łatwo. Zwróćmy uwagę choćby na beniaminków, czyli Wisłę Płock, Niecieczę i Arkę. Każdy z nich przychodzi do ekstraklasy z własnym pomysłem. To mogą być jedne z bardziej wyrównanych rozgrywek ekstraklasy w ostatnim czasie.

Czym różnił się ostatni okres przygotowawczy, już pod okiem trenera Michala Gasparika, od poprzedniego i jak to wszystko w defensywie będzie wyglądało?

- Wiadomo, że każdy trener ma własny pomysł na zespół. Trener Gasparik przyszedł z konkretnym planem na nas. Robiliśmy wszystko według jego zaleceń. Czasami to wyglądało lepiej, czasami gorzej, ale każdy te nowe założenia starał się jak najszybciej przyswoić. Jest rzeczywiście różnica w pomyśle na grę trenera Gasparika w stosunku to tego, co preferował trener Urban. My musimy pokazać to wszystko już w niedzielę. Mam nadzieję, że pójdzie to w dobrym kierunku. Na to w drużynie liczymy.

A ten okres przygotowawczy da się porównać z tym, co było wcześniej u trenera Jana Urbana?

- Na pewno było intensywniej niż w poprzednich latach, ale piłka jest prostą grą, wszystko sprowadza się do tego, żeby wygrywać. Powtórzę - w niedzielę musimy pokazać wszystko co najlepsze z naszej strony.

Jeśli chodzi o mecz z Lechią, to warto przypomnieć jesień zeszłego roku: wy graliście, a przeciwnik strzelał bramki i w efekcie wygrał w Zabrzu 3:2. Piętą achillesową były wtedy tracone bramki po stałych fragmentach gry. Poprawiliście ten element?

- Ja w tamtym meczu akurat nie grałem (śmiech). Pamiętam, że bodajże dwa gole straciliśmy w ten sposób. Rywale byli wtedy mocni w kontrataku i właśnie przy stałych fragmentach. Trener Michal zwrócił uwagę, że sporo bramek traciliśmy w ten sposób i dlatego teraz pracowaliśmy nad tym elementem. Teraz każdy wie, jakie ma zadanie i mam nadzieję, że teraz to będzie wyglądało o wiele lepiej niż wcześniej.

Co do trenera Jana Urbana... Był SMS z gratulacjami objęcia przez niego posady selekcjonera?

- Tak, napisałem trenerowi gratulacje. Trzymam za niego kciuki i mam nadzieję, że wyprostuje trochę tę polską piłkę, z korzyścią dla wszystkich. Tak żeby fajnie się to oglądało i żeby o futbolu dobrze się mówiło.

Pierwsze co selekcjoner Urban musi zrobić to przywrócenie dobrej atmosfery wokół reprezentacji. Zdarzały się u was takie „zakręcone” sytuacje, jak ma to miejsce w kadrze?

- Raczej nie. Trener nie angażował się aż tak mocno w życie drużyny. Nie musiał, bo widział, jaka była u nas dobra atmosfera, jak to wyglądało. Nie było konfliktów i to jest jego atut, że wie kiedy ingerować, a kiedy nie. Jak będzie to wyglądało w reprezentacji tego nie wiem, ale na pewno musi rozwiązać najważniejszy problem w naszym kraju i... wiadomo co o chodzi. Co zrobi - nie wiem, ale stoi za nim doświadczenie. Sam grał w piłkę, jest tyle lat w futbolu, kadrowicze z pewnością zrozumieją, że jak podejmuje decyzje, to za bardzo gadki z nim nie ma. Tak ma być i koniec. Zazwyczaj wszystko się sprawdzało.

A gdy był jakiś problem w zespole, to jak to wtedy wyglądało?

- Czasami brał delikwenta do siebie i z nim rozmawiał, czasami brał na rozmowę kapitana, Erika Janżę, a czasami – jak trzeba było – to mówił o tym na forum, przed całą drużyną. Prezentował różnorodność w podejmowaniu decyzji i dobrze to wychodziło, dawało efekty.

A były jakieś sytuacje, które trenera Urbana irytowały?

- Były. Widział, że jeden zawodnik wychodził z klubu bez pożegnania. Odebrał to jako brak szacunku i następnego dnia do sytuacji wrócił. Powiedział kogo to dotyczy, co mu się nie podobało i dla niego sprawa była rozwiązana. Tak naprawdę po tym zdarzeniu ten zawodnik odżył, wskoczył do składu i wyjechał nawet potem za granicę! Może to był przypadek, ale tak faktycznie było. Trener Urban ma to „coś”. Był zawodowym piłkarzem i wie jak postępować.

Czyli ogólnie chodzi o kindersztubę?

- Dokładnie. Nawet o coś takiego, jak oczyszczanie butów przed wejściem do klubu po treningu. Wszystko po to, żeby panie, które sprzątają korytarze, miały mniej roboty. Zwraca uwagę na takie detale i oby jego podejście sprawdziło się w naszej reprezentacji. Jak wszystko się wyjaśni, to potem drużyna sama sobie poradzi, a trener będzie interweniował tylko wtedy, kiedy będzie taka potrzeba. Tak jak było to u nas.

Rozmawiał Michał Zichlarz         

380 MECZÓW rozegrał na boiskach ekstraklasy Rafał Janicki. W „Klubie 300” daje mu to 14. miejsce, za Tomaszem Jodłowcem (382), a przed Ryszardem Czerwcem (378). Najwięcej meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej zagrał w Lechii, w której zadebiutował w ekstraklasie w listopadzie 2010 roku w meczu przeciwko Widzewowi. W biało-zielonej ekipie zaliczył 176 gier. W Górniku ma ich 108. Do tego 45 w barwach Lecha Poznań, 38 w Wiśle Kraków i 13 w Podbeskidziu wiosną 2021 roku, skąd trafił do Zabrza,gdzie gra do dziś. Z górniczym klubem 33-latek ma ważny kontrakt do czerwca przyszłego roku. Najwięcej meczów na boiskach ekstraklasy - 559 -ma Łukasz Surma, z którym Rafał Janicki grał razem w Lechii na początku poprzedniej dekady.      

Rafał Janicki. Fot. gornikzabrze.pl