Sport

Dawid i trzy Goliatki

Debiut kobiecej reprezentacji na Euro mógł wywołać kołatanie serca. Cóż za dreszczowiec!

To był mecz walki! Paulina Tomasiak (z lewej) i Sylwia Matysik oraz Klara Buehl z Niemiec w meczu grupy C. Fot. PAP/Marcin Bielecki

To był bardzo trudny mecz. Niemcy to typ zespołu, który od razu narzuca własny styl i rytm. Było to też widać podczas meczu w szwajcarskim St. Gallen. Rywalki cisnęły, ile wlezie, Polki broniły się dzielnie, do przerwy bardzo skutecznie. Widowisko trzymało w napięciu i - doprawdy - nieważne, że nie stało na niebotycznym poziomie. Nie o niebotyczny poziom w meczach otwarcia przecież chodzi. 

Co za rywalki, brakuje tchu...

Już przed meczem reprezentantki Polski z trudem powstrzymywały wzruszenie. Owszem, były skupione, gromko odśpiewały, co do jednej, Mazurka Dąbrowskiego. Wiedziały doskonale, że zapisują się w annałach historii polskiej piłki. Chciały/chcą/będą chciały wypaść jak najlepiej, ale los ich nie oszczędził. Za nimi przecież być może było to najtrudniejsze losowanie Euro dla jakiegokolwiek teamu piłkarskiego z Polski. Biało-czerwone od razu trafiły na trzy potęgi, jedna potężniejsza od drugiej, ale każda zasłania słońce. Trzy Goliatki!

Niemcy to  jedyny kraj, którego zarówno męska, jak i żeńska reprezentacja wygrywała na mundialu. Ponadto już ośmiokrotnie (w tym cztery razy z rzędu) niemiecka reprezentacja kobiet świętowała zwycięstwo na Euro. Szwedki to mistrzynie Europy z 1984 roku, oprócz tego mają grad srebrnych i brązowych medali z Euro i mistrzostw świata, te ostatnie dwa razy z rzędu kończyły na trzecim miejscu. Dunki? Zdobywały wicemistrzostwo Europy, są zajadłe, potrafią walczyć o swoje, w 2017 roku po zdobyciu srebrnych medali skutecznie walczyły w związku o... podwyżkę. Co za rywalki, brakuje tchu...

Polki nie chciały jednak chować się za podwójną gardą. Z miejsca zaatakowały, jakby chcąc pokazać, że się nie boją. Jak zresztą mogą się bać, skoro kilka z nich występowało, bądź występuje w niemieckiej lidze? Bilardowe wstrzelenie piłki z ostrego kąta w pole karne Niemek Adrianny Achcińskiej w 3 minucie obroniła bez zarzutu Ann-Katrin Berger. Zgodnie z oczekiwaniami rywalki przejęły zaraz inicjatywę. Polki starały się grać spokojnie, choć momentami obrona pod kierownictwem Pauliny Dudek, piłkarki PSG, gubiła się. Przy błędach dopisywało jej jednak szczęście. W dodatku na miejscu była bramkarka - spisująca się bez zarzutu Kinga Szemik. Parę razy jak profesorka na środku obrony pokazała się również 19-letnia, najmłodsza w naszej reprezentacji Emilia Szymczak. Niemki cisnęły ile wlezie, ale do przerwy były nieskuteczne.

Mało tego: Polska mogła w pierwszej połowie objąć prowadzenie. Najpierw, po niespełna dwóch kwadransach.  Natalia Padilla-Bidas zepsuła sytuację sam na sam z bramkarką, a poza tym i tak... był spalony. Podobnie jak po chwili Ewa Pajor, która ruszyła do dalekiego podania Martyny Wiankowskiej. Oddała mocny strzał, bramkarka odbiła strzał nad poprzeczkę, ale i asystentka podniosła chorągiewkę. Trudno w to uwierzyć, ale w pierwszej połowie niemiecka bramkarka miała nie mniej pracy niż polska!

Zdjęta pajęczyna

Na drugą połowę Polki wyszły z jedną roszadą - Oliwia Woś zastąpiła na środku obrony Paulinę Dudek. Początek sugerował, że po przerwie też może być dobrze. Było - ale tylko przez kilka minut... Doświadczenie rywalek wzięło tym razem górę. Wspaniałą bramkę z dystansu zdobyła Jule Brand. Ścięła do środka i przymierzyła w samo okienko. Pewnie nawet Wojciech Szczęsny tego by nie obronił! Kilka minut później sprawę załatwiła Lea Schuller, która popisała się celną główką po centrze Brand. Polki też miały szanse, kilkakrotnie polscy kibice podnosili się,za każdym razem czegoś jednak zabrakło. Ułańskie szarże Ewy Pajor mogły imponować, choć tym razem konkretów nie przyniosły. Niemkom przestało się śpieszyć, spokojnie czekały na końcowy gwizdek. Doczekały się i... mogły zameldować wykonanie zadania.


◼  Polska - Niemcy 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Brand (52), 0:2 Schuller (66) 

Polska: Szemik - Matysik, Szymczak, Dudek (46. Woś), Wiankowska - Achcińska, Pawollek (80. Grabowska), Kamczyk (68. Słowińska) - Tomasiak (80. Krezyman), Pajor, Padilla (59. Adamek).

Niemcy:  Berger - Gwinn (40. Wamser), Minge, Knaak, Linder - Senss (70. Lohmann), Nusken, Brand - Dallmann (70. Freigang), Bühl (85. Censi), Schuller (70. Hoffmann).

Sędziowała: Stephanie Frappart (Francja). Żółte kartki:  Achcińska (70. faul), Słowińska (90. +2 faul). Widzów: 15 972.

Derby dla Szwecji

Przed meczem Polek spotkały się dwie inne reprezentacje z naszej grupy. W skandynawskich derbach Szwedki wygrały z Dunkami, ich zwycięstwo jest zasłużone, oddały więcej strzałów, częściej były przy piłce. Jedyną bramkę wbiła  Filippa Angeldal, zawodniczka Manchesteru City


◼  Szwecja - Dania 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Angeldal (55.)

Paweł Czado