Dama-ske!
Biało-czerwone po raz trzeci znalazły się w strefie medalowej Ligi Narodów. O finał zagrają z Włoszkami.
Agnieszka Korneluk, kapitan drużyny, w końcu poprowadziła nasz zespół do zwycięstwa. Fot. PAP/Marian Zubrzycki
LIGA NARODÓW KOBIET
Przestrzegam przed nadmiernym optymizmem, bo czeka nas z Chinkami twarde spotkanie - powiedział nam prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Sebastian Świderski, podczas spotkania w Sosnowcu. I istotnie było bardzo ciężko: polskie siatkarki w ćwierćfinale Ligi Narodów w Łodzi dopiero po tie-breaku pokonały rywalki z Państwa Środka. Mecz obfitował w wiele zwrotów i był niesłychanie emocjonujący. W sobotnim półfinale nasz zespół zmierzy się z Włochami.
Pierwszy set potwierdził słowa prezesa. Chinki nie tylko dobrze przyjmowały, ale również solidnie broniły. Wyszły na prowadzenie 10:8 i już go nie oddały. Świetnie prezentowała się niespełna 17-letnia rozgrywająca Zixuan Zhang, która umiejętnie rozdzielała piłki i wykorzystywała wszystkie opcje w ataku. W połowie tej odsłony nasze siatkarki miały stratę dwóch punktów, ale w drugiej części Chinki zdecydowanie dominowały.
Również w kolejnej partii szło nam jak po grudzie. Chinki prowadziły – do momentu, w którym Martyna Łukasik odważnym atakiem doprowadziła do remisu 14:14. Natomiast druga Martyna - Czyrniańska - blokiem wyprowadziła nasz zespół na prowadzenie 16:15. A potem nasz zespół mozolnie, krok po kroku, pracował i w końcowych fragmentach nikt nie miał wątpliwości, kto zwycięży w tym secie.
A w kolejnym role znów się odwróciły. Azjatki od pierwszej piłki przejęły inicjatywę, spychając nasze panie do głębokiej defensywy. Wprawdzie straty zostały nieco zniwelowane, ale wygrana Chinek nie była zagrożona.
Biało-czerwone stanęły pod ścianą, ale po wejściu na boisko Pauliny Damaske i Alicji Grabki gra nabrała inne wymiaru. Tym razem nasze panie przeprowadzały skuteczne akcje i ostatecznie doprowadziły do tie-breaka. A w nim cały czasy prowadziły kilkoma punktami, choć emocji i nerwów nie brakowało do samego końca. Decydujący punkt zdobyła Paulina Damaske, która w trakcie meczu zastąpiła Łukasik i zagrała na najwyższym poziomie.
Biało-czerwone solidnie zapracowały na awans do półfinału. A trzeba przyznać, że Chinki rozegrały bodaj najlepszy mecz w tegorocznej edycji LN.
◼ Polska – Chiny 3:2 (17:25, 25:20, 19:25, 25:19, 15:12)
POLSKA: Wenerska (1), Łukasik (1), Korneluk (13), Stysiak (24), Czyrniańska (16), Gryka (2), Szczygłowska (libero) oraz Grabka (1), Smarzek (2), Łysiak, Jurczyk, Damaske (10). Trener Stefano LAVARINI.
CHINY: Zhang, Wu (25), Y. Y. Wang (11), Gong (12), Y.S. Zhuang (19), Chen, Ni (libero) oraz Yin (1), Dong, Tang(1), Fan. Trener Yong ZHAO
Sędziowali: Juraj Mokry (Słowacja), Karina Noemi Rene (Argentyna). Widzów 9976.
Przebieg meczu
I: 8:10, 13:15, 15:20, 17:25.
II: 6:10, 14:15, 20:18, 25:20.
III: 5:10, 7:15, 12:20, 19:25.
IV: 10:8, 15:11, 20:15, 25:19.
V: 5:3, 10:6, 15:12.
Bohaterka – Paulina DAMASKE.
◼ Włochy – USA 3:0 (25:22, 25:21, 28:26)
WŁOCHY: Orro (5), Degradi (6), Fahr (8), Egonu (20), Sylla (4), Danesi (8), De Gennaro (libero) oraz Cambi, Antropowa (9), Giovannini, Nervini (1). Trener Julio VELASCO
USA: Poulter (2), A. Skinner (11), Rettke, M, Skinner (5), Franklin (8), Igiede (5), Rodriguez (libero) oraz Eggelston (1), Samedy (7). Trener Erik SULLIVAN.
Sędziowały: Stanislava Simić (Serbia) i Marie-Catherine Boulanger (Belgia). Widzów 3989.
Przebieg meczu
I: 7:10, 15:13, 20:16, 25:22.
II: 10:9=8, 15:13, 20:19, 25:21.
III: 8:10,11:15, 17:20, 28:26.
Bohaterka – Paola EGONU.
Dzisiaj kolejna dwa ćwierćfinały: Japonia – Turcja (16.30), Brazylia – Niemcy (20.00).
(sow)