Czy prezydent pomoże?
Najważniejsze pytanie jakie zadają sobie szefowie polskiej federacji: czy Andrzej Duda zaakceptuje w nadchodzącym tygodniu obywatelstwo dla dwóch czołowych europejskich koszykarzy?
Jordan Loyd na razie odpoczywa z rodziną w USA. Czy dostanie polski paszport i zagra na EuroBaskecie? Fot. Nicholas Muller/SOPA Images/SIPA USA/PressFocus
W Polsce od kilku miesięcy trwa wyścig z czasem. Chodzi o to, by zdążyć z naturalizacją kolejnego zawodnika z USA przed startem EuroBasketu. W grze pozostają Jordan Loyd (AS Monaco) oraz Jerrick Harding (MoraBanc Andora). Ten pierwszy dokumenty złożył w Ambasadzie RP w Paryżu, ten drugi w naszej placówce w Madrycie. Trener Igor Milicić bardzo liczy, że przynajmniej jeden z tych koszykarzy dołączy do kadry jeszcze w tym miesiącu, ale procedura mocno się opóźnia.
Dokumenty są od pewnego czasu w Kancelarii Prezydenta RP, działacze PZKosz liczyli, że podpisze je Andrzej Duda przed złożeniem urzędu. Plan przewidywał, że stanie się to jeszcze w maju lub najpóźniej w czerwcu, tymczasem jest prawie połowa lipca i wciąż żaden z tych graczy nie ma polskiego paszportu. Bez naturalizowanego gracza nasza kadra może mieć duże kłopoty, bo przypomnijmy, że w minionym roku klapą kończyły się turniej kwalifikacyjny do igrzysk (porażki z Finlandią i Bahamami) oraz eliminacje do EuroBasketu (pogrom z Litwinami, porażki z Macedończykami).
W kadrze bardzo dobrze wspominają AJ Slaughtera. Z całej plejady graczy naturalizowanych (Joe McNaull, Thomas Kelati, Lewis Lofton, Eric Elliott, Jeff Nordgaard, David Logan, Geoffrey Groselle, Luke Petrasek) to właśnie ten pochodzący z Kentucky rozgrywający zrobił dla Polski najwięcej - bez szemrania przyjeżdżał na wszystkie zgrupowania, pomógł w awansie na mistrzostwa świata w Chinach, a na parkietach Szanghaju czy Pekinu poprowadził Biało-czerwonych do historycznego miejsca w ósemce.
Powstrzymajmy to szaleństwo!
W świecie koszykówki temat naturalizacji od lat budzi wielkie kontrowersje. Liderami ruchu przeciwników wciągania do zespołów narodowych obcokrajowców są Hiszpan Josep "Pep" Claros Canals oraz Argentyńczyk Pablo Prigioni. Ten pierwszy prowadzi reprezentację Angoli, ten drugi od trzech lat jest trenerem kadry Argentyny.
- FIBA powinna zatrzymać ten proceder tak szybko jak to możliwe - mówił w trakcie ostatnich mistrzostw świata Claros Canals. - Każdy kraj potrzebuje swoich rodzimych zawodników. Niektórzy z naturalizowanych koszykarzy nie potrafią nawet mówić w języku kraju, który reprezentują. to zaprzeczenie całej idei drużyn narodowych. Powstrzymajmy to szaleństwo - dodał.
To samo stanowisko podtrzymuje Prigioni, swego czasu zawodnik Realu Madryt, Houston Rockets oraz New York Knicks, obecnie także asystent trenera Minnesoty Timberwolves.
- Dopóki jestem trenerem reprezentacji Argentyny, w kadrze będą tylko Argentyńczycy. Nie jestem przeciwko drużynom narodowym, które to robią, ale przeciwko przepisom. Wolę przegrać z naszymi zawodnikami niż próbować wygrać z graczem w składzie, który nie jest Argentyńczykiem - tłumaczył w jednym z wywiadów.
Najlepsi w historii
Swego czasu portal BasketNews przygotował zestawienie 10 najlepszych graczy naturalizowanych w całej historii EuroBasketu. Pierwsze miejsce zajął JR Holden, którego trafienie w ostatnich sekundach wielkiego finału ME 2007 między Rosją i Hiszpanią zapewniło tym pierwszym złote medale. Drugą lokatę zajął Gregor Fučka, Słoweniec, który w barwach Włoch uczestniczył w czterech turniejach mistrzostw Starego Kontynentu. Mierzący 215 cm środkowy posiadał cechy rasowego obrońcy, w 1999 zdobył tytuł mistrza Europy oraz statuetkę MVP turnieju. Trzecie miejsce w rankingu BasketNews zajął Anthony Randolph. W wielkim finale Słoweńcy pokonali Serbów 93:85, a kluczową rolę odegrał właśnie naturalizowany Amerykanin.- Gratulacje dla Słowenii za rozegranie niesamowitego turnieju, dla trenera (Igora) Kokoskova, który spisał się bardzo dobrze, nawet jeśli mieli pomoc (Anthony'ego) Randolpha. Jeśli zawodnik jest wystarczająco dobry, powinien grać w swojej drużynie narodowej. Ta historia fałszywych paszportów musi się skończyć - zgryźliwie podsumował tamten finał trener Serbów Aleksandar "Saša" Đjorđjević.
Przyjedzie Petrasek?
Wracamy do Polski. Według zapowiedzi szefa PZKosz prezydent miałby podpisać stosowne dokumenty najpóźniej do najbliższego wtorku. Ten scenariusz wydaje się coraz mniej realny. - Czekamy na ostateczne decyzje kancelarii prezydenta. Mam nadzieję, że do 15 lipca stosowne dokumenty ujrzą światło dzienne - twierdzi Grzegorz Bachański, prezes Polskiego Związku Koszykówki.
Przygotowania rozpoczynają się 24 lipca. Na razie obaj gracze brani pod uwagę pod kątem gry w kadrze przebywają na wakacjach, zapewne z rodzinami w Stanach Zjednoczonych.
- Te sprawy lubią ciszę, wierzymy, że wszystko się skończy dobrze i naturalizowany zawodnik będzie do dyspozycji trenera podczas EuroBasketu. Przygotowaliśmy się na różne rozwiązania, mamy plan A, plan B, a może i C - zapewnia Łukasz Koszarek, dyrektor reprezentacji.
Nieoficjalnie mówi się, że jeśli ani Loyd, ani Harding nie dostaną polskiego paszportu, wtedy do kadry dołączony zostanie Luke Petrasek. To były gracz Anwilu, który opuścił Orlen Basket Ligę i podpisał kontrakt z hiszpańskim Surne Basket Bilbao.
(pp)