Czujemy niedosyt
TRZY PYTANIA DO... MARCELA WĘDRYCHOWSKIEGO, zawodnika GKS-u Katowice
Marcel Wędrychowski dobrze czuje się na nowej pozycji. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
1. W meczu z Zagłębiem Lubin wszedł pan na boisko w drugiej połowie, w której GieKSa musiał odrabiać dwubramkową stratę. Jak mecz wyglądał z perspektywy ławki i z perspektywy boiska?
– Pierwsza połowa nie była rozegrana pod nasze dyktando. Nie potrafiliśmy wyprowadzać piłki i nie byliśmy w stanie przeciwstawić się Zagłębiu, które wiedziało, jak grać przeciwko nam. Rywale grali długie piłki za plecy obrońców i dobrze im to wychodziło. W drugiej połowie mieliśmy lepszy start, Bartosz Nowak zdobył dwie bramki, a my graliśmy po swojemu. Utrzymywaliśmy się na połowie przeciwników, stwarzaliśmy okazje. Po drugiej bramce powinniśmy pójść za ciosem i tego nam zabrakło. Pomimo tego, że szanujemy punkt, szczególnie po trudnej pierwszej połowie, jest pewien niedosyt, bo był moment, w którym widać było, że możemy jeszcze wygrać. Szkoda, że się nie udało… Zdobyliśmy pierwszy punkt, trzeba wyciągnąć wnioski z tego meczu i pojechać na Widzew mądrzejszym.
2. Za GKS-em dwa wymagające spotkania. Mecze z Rakowem i Zagłębiem pokazały wam, że ten sezon będzie bardzo trudny?
– Musimy wymagać od siebie jeszcze więcej. Żaden mecz w ekstraklasie nie będzie łatwy i nie będzie można przejść obok niego. Trzeba dawać z siebie wszystko, żeby zdobywać punkty. Jestem jednak spokojny o GieKSę. Uważam, że zmierzamy w dobrą stronę. Musimy na spokojnie spojrzeć na to, co nie zagrało w meczu z Zagłębiem. Ponadto ważna będzie obserwacja tego, co dzieje się na boisku i szybka reakcja.
3. Po przejściu z Pogoni do GKS-u gra pan na pozycji ofensywnego pomocnika, a nie na skrzydle. Jak wielka jest to zmiana?
– W GieKSie gra się zupełnie inaczej niż w Pogoni. Zadania, które mam do wykonania w GKS-ie, są dla mnie nowością i wciąż się tego uczę. Zresztą Adrian Błąd powiedział mi, że on jest w klubie siedem lat i on też ciągle musi się uczyć. Wiem więc, że przede mną sporo pracy, ale podoba mi się pozycja, na której widzi mnie trener. Z każdym meczem będę czuł się coraz lepiej na boisku, będę widział wolne przestrzenie. Czuję, że to, co do tej pory zaprezentowałem, nie jest pełnią moich możliwości. Wymagam od siebie bardzo dużo. Mam nadzieję, że kolejne spotkania przyniosą konkrety – gola lub asystę.
Rozmawiał Kacper Janoszka
