Sport

Czas na test generalny

Jeśli jakiś sparing ma odpowiedzieć na pytanie, w jakim miejscu znajduje się obecnie Ruch, to tylko ten z Wisłą w Krakowie.

Tym razem kibice nie obejrzą z trybun przy Reymonta twardej walki chorzowsko-krakowskiej. Fot. Krzysztof Porębski/Press Focus

RUCH CHORZÓW

Pierwotnie mówiło się, jakoby sobotni mecz Wisły z Ruchem przy Reymonta w Krakowie miał być połączony z prezentacją ekipy Białej Gwiazdy. Na trybunach miało pojawić się wiele tysięcy kibiców i choć nie byłby to wynik tak imponujący jak w lutym, gdy ligowe spotkanie tych wielkich firm na Stadionie Śląskim obejrzało ponad 53 tysiące fanów, to i tak zapowiadano wielkie święto. Na zapowiedziach się jednak skończyło.

Ruch niczego nie ukrywa

Wisła przekazała bowiem informację, że sparing (godz. 11.00) odbędzie się... bez publiczności. Na stadion będą mogli wejść dziennikarze, ale kibicom pozostanie tylko transmisja na wiślackim YouTube. Taka decyzja nie spotkała się z entuzjazmem fanów, choć niektórzy cieszyli się, że krakowianie chociaż nie utajnili całkowicie meczu kontrolnego.

Bo jeśli chodzi o Ruch – on akurat tego lata był całkowicie otwarty, bo poza jubileuszem LKS-u Wisła Wielka w minioną niedzielę wszystkie starcia były pokazywane i komentowane na chorzowskim YT (tam transmisja byłaby trudna do przeprowadzenia z technicznego punktu widzenia, ale wszyscy chętni kibice mogli zjawić się na tym spotkaniu, zrobić zdjęcie z piłkarzami, zebrać autografy itp.). – Wszystkie nasze sparingi są otwarte, grane przy kibicach, są transmitowane, nie mamy nic do ukrycia. Na pierwszy ligowy mecz z Puszczą na pewno przygotujemy jeszcze jeden czy dwa główne stałe fragmenty gry i będziemy chcieli zaskoczyć rywala. Mamy różne sposoby budowania akcji i wybierzemy sobie dwa lub trzy, które w tydzień poprzedzający ligę będziemy pielęgnować – przekazał ostatnio trener Ruchu Dawid Szulczek.

Trudne okoliczności

Dla chorzowian spotkanie z krakowianami będzie sprawdzianem generalnym. Oczywiście, dla Wisły również, obie drużyny nie mają już potem zaplanowanych sparingów, ale dla Niebieskich to spotkanie większej wagi. Po pierwsze, Biała Gwiazda miała wyżej notowanych sparingpartnerów. Po drugie, w poprzednim sezonie Wisła wygrała z Ruchem dwa razy, osiągając łączny bilans bramkowy 8:1. Ślązacy na pewno nie będą dzisiaj faworytem i z tego właśnie powodu sprawdzenie tego, jak będą radzić sobie w trudnych okolicznościach, będzie dla sztabu tak istotne.

– Jest parę rzeczy, które będziemy poprawiać, chociażby stałe fragmenty gry w ataku, auty w strefie środkowej i jeszcze kilka innych rzeczy związanych z organizacją gry. Dużo było też rzeczy na lepszym poziomie niż w poprzednim sezonie. To optymistycznie. Fajnie, że nowi zawodnicy szybko wkomponowują się do drużyny, co widać po sposobie porozumienia. Przeprowadzają dużo dobrych akcji. Cieszy mnie to, że na boisku funkcjonujemy lepiej niż wiosną. Pierwsze mecze odpowiedzą, kto z młodzieżowców przedostanie się do pierwszego składu, bo na ten moment nie mamy ściśle sprecyzowanej pozycji dla zawodnika młodzieżowego – powiedział Szulczek.

Zastanawiająca kadra

Pod względem liczbowym kadra Ruchu jest taka, jak należy, ale cały czas pod znakiem zapytania stoi jej balans. Nie brakuje w niej piłkarzy uniwersalnych i choć można się domyślać, kto będzie predestynowany do jakich zadań, to jednak znaki zapytania zostaną rozwiane dopiero w pierwszych kolejkach. Pewne przesłanki może dać mecz z Wisłą, w którym Szulczek powinien wystawić najmocniejszy skład na dany moment. Nie wiadomo jedynie, jak potraktuje wspomnianą kwestię młodzieżowca, bo chorzowianie... nie mają w zespole żadnego pewniaka na tę „pozycję”, a kilku najwyżej notowanych to gracze różnych formacji. Mówiąc inaczej – młodzieżowcy są porozrzucani po całym boisku.

Kilku chcemy sprawdzać: Mateusz Rosół, Kacper Dyduch, Kuba Sobeczko, Marcel Potoczny. Oni zaprezentowali się z dobrej strony, tak jak na obozie również Nikodem Leśniak-Paduch. Mieliśmy kilku piłkarzy, którzy wyglądali całkiem pozytywnie, gdy dostali szansę. Teraz musimy wybrać 4-5. Ktoś zagra z Wisłą od początku, a ktoś z ławki. Po tym spotkaniu usiądziemy i ustalimy kadrę, jakie mamy jeszcze ewentualne zapotrzebowania na kolejną część okienka. Na dzisiaj transfery, które udało nam się przeprowadzić i 3 tygodnie pracy, która za nami, dają dużo pozytywnego „powera” – ocenił Szulczek.

Ciekawa jest sprawa Potocznego, w praktyce czwartego bramkarza, który miał (a właściwie nadal ma) iść na wypożyczenie, ale nie bez powodu został wymieniony przez trenera. W jego przypadku wszystko się może jeszcze zdarzyć. Dodatkowo spodziewa się, że dzisiaj w Krakowie gotowi do gry będą nowi w drużynie Shuma Nagamatsu i Przemysław Szymiński, a także wspomniany Sobeczko, który z powodu urazu stracił trzy ostatnie sparingi.

Piotr Tubacki