Cudowny dzieciak po przejściach
Dijon Kameri, który jest wychowankiem Red Bulla Salzburg, ma pomóc Cracovii wskoczyć na wyższy poziom. Może mu w tym przeszkodzić podatność na kontuzje.
Czy Dijon Kameri zagra z Cracovią w europejskich pucharach? Ma już doświadczenie w Lidze Mistrzów z Red Bullem Salzburg. Fot. Fabrizio Andrea Bertani/Pacific Press/SIPA USA / Press Focus
CRACOVIA
Krakowski klub nie spieszy się, robi przemyślane transfery. W tym tygodniu zaskoczył, pozyskując 21-letniego ofensywnego pomocnika, który przeszedł przez wszystkie szczeble szkolenia w jednej z najlepszych akademii piłkarskich na świecie. Austriak z kosowsko-albańskimi korzeniami ma szansę zostać gwiazdą polskiej ekstraklasy, o ile pozwoli mu zdrowie.
Rozwój w zawrotnym tempie
6 września 2022 roku, kilka miesięcy po 18. urodzinach, Dijon Kameri zadebiutował w wyjściowym składzie pierwszej kolejki Ligi Mistrzów przeciwko Milanowi. Przy niemal 30 tysiącach kibiców zastąpił nieobecnego, o dwa lata starszego Lukę Suczicia. To pierwszy z jego pięciu występów w tych elitarnych rozgrywkach, ale jedyny od początku. Z austriackich zawodników szybciej w jedenastce debiutował jedynie David Alaba. „Został rzucony na głęboką wodę (...) i od samego początku prezentował spokój” – chwalił go później internetowy serwis klubu. Pomocnik ma rodzinę w kosowskim Podujevie, gdzie odwiedzał babcię. Dziennik „Koha” nie ukrywał wówczas dumy. „Dijon Kameri rozwija się w Red Bullu Salzburg w zawrotnym tempie. Kilka tygodni po debiucie w barwach mistrza Austrii 18-latek wystąpił w meczu Ligi Mistrzów. Oczekuje się, że wkrótce będzie grał w reprezentacji A” – można było przeczytać.
Brakuje tylko jednego
Występuje w reprezentacji do lat 21, ostatni mecz zagrał w czerwcu przeciwko Węgrom. Jego wartość jednak spadała. Serwis Transfermarkt najwyżej wyceniał go na 4 mln euro, obecnie jest to czterokrotnie mniejsza kwota. Ostatnie minuty w Red Bullu Salzburg łapał w grudniu 2023 roku. Niedługo później został wypożyczony do Grasshopper Club Zurich ze szwajcarskiej ekstraklasy, gdzie jego występy przerwała kontuzja łąkotki. Po operacji i rehabilitacji trafił na kolejne wypożyczenie – do SC Rheindorf Altach, dla którego w ostatnim sezonie rozegrał 24 mecze w austriackiej Bundeslidze, strzelił dwa gole i zanotował asystę. Jego strzał przeciwko TSV Hartberg wygrał w konkursie na gola kwietnia.
Ma duży talent, nie boi się pracy, wspierają go rodzice i rodzeństwo. By już był dziś gwiazdą w najlepszych ligach, zabrakło mu zdrowia. Urazy co jakiś czas hamują jego rozwój. W 2023 roku serwis internetowy klubu z Salzburga napisał: „Jedynym cieniem na tle tego udanego debiutanckiego sezonu w Bundeslidze były kontuzje braku i kolana”. Drugi uraz wykluczył go z gry na kilka miesięcy. – Najbardziej brakowało mi piłki – nie ukrywał zawodnik.
Godziny w klatce
Mieszkał w Taxham, jednej z dzielnic Salzburga. – Na trzecie urodziny dostałem piłkę. Mama mówiła, że zawsze miałem ją przy nodze. To było naprawdę piękne dzieciństwo, pełne radości. Mały Dijon kochał piłkę – to było całe moje życie – wspominał zawodnik. Wolny czas najczęściej spędzał w klatce z boiskiem obok Red Bull Areny. Wstawał o ósmej, jadł śniadanie, wsiadał na rower i grał z kolegami do godzin wieczornych. Skauci wypatrzyli go podczas turnieju przedszkolaków. W kultowej akademii przeszedł przez wszystkie szczeble. Występował także w FC Liefering, partnerskim klubie Red Bulla, grającym na zapleczu Bundesligi. – To było niesamowite, gdy po raz pierwszy trafiłem do akademii. Wszystko było takie ogromne i nowoczesne. To było niesamowite. Masz tam wszystko, czego potrzebujesz, by osiągnąć sukces – mówił.
Michał Knura
Powrót z USA
Niebawem do Cracovii ma dołączyć Mateusz Klich, który pod Wawelem wypłynął na szerokie wody i w 2011 roku trafił do Wolfsburga. W tym tygodniu 35-latek został wolnym zawodnikiem po rozstaniu z Atlanta United. W obecnym sezonie amerykańskiej MLS zagrał w 16 spotkaniach.
Ponad dekadę temu Mateusz Klich grał już w koszulce w biało-czerwone Pasy. Fot. Tomasz Błaszczyk / Press Focus