Sport

Co zrobi Bayern?

Poważna kontuzja Jamala Musiali to wielki cios dla mistrzów Niemiec. W bawarskich gabinetach zastanawiają się, co zrobić po utracie kluczowego piłkarza.

Monachijczycy liczą, że uda im się zaliczyć kolejne złote trafienie, jak Michael Olise. Fot. Imago/ Press Focus

NIEMCY

Monachijczycy potwierdzili, że Musiala doznał złamania kości strzałkowej wskutek zwichnięcia stawu skokowego i przejdzie operację, którą zaplanowano praktycznie od razu po powrocie ze Stanów Zjednoczonych – z których zawodnik wrócił osobno, przed drużyną. Będzie go czekać kilkumiesięczna przerwa w grze i nie można wykluczyć, że w 2025 roku już go na boisku nie zobaczymy. Mówi się o około 5 miesiącach, ale trudno przewidzieć, jak będzie przebiegała rehabilitacja. Celem Musiali będzie spokojny powrót, by mieć kilka miesięcy na przygotowanie się do mundialu – i powrót do USA.

Co by było gdyby?

– Poważna kontuzja i długa nieobecność to prawdziwy szok dla Jamala i nas wszystkich. To mocno uderza w Bayern, bo wszyscy wiedzą, jak ważny jest on dla naszej gry i że jest centralną postacią w naszej taktyce. Wszyscy mu współczujemy. Dopiero co wyzdrowiał po poprzedniej kontuzji, a teraz znowu będzie wyłączony przez długi okres. Zapewnimy mu wszystko, czego potrzebuje, będziemy go wspierać, będziemy razem z nim – mówił kierownik pionu sportowego FCB Max Eberl.

Musiala od kwietnia nie grał w piłkę z powodu kontuzji i na Klubowych Mistrzostwach Świata dopiero stopniowo wracał na boisko. W meczu z PSG, gdy doszło do zdarzenia z udziałem bramkarza Gianluigiego Donnarummy, wystąpił w pierwszym składzie po raz pierwszy od 3 miesięcy (i jednego dnia, by być precyzyjnym). Dla monachijczyków jego strata to gigantyczny cios, bo Musiala był motorem napędowym zespołu. Nie zagrał m.in. w ćwierćfinałowym dwumeczu Ligi Mistrzów z Interem Mediolan, gdzie zdziesiątkowany kontuzjami Bayern nieznacznie uległ późniejszemu finaliście, mimo że (z tymi wszystkimi absencjami) dominował Włochów. Czy z Musialą Bayern byłby skuteczniejszy? Niewykluczone. Jego kontuzja to tak jak transfer odchodzący, a tych już kilka w Bawarii zaobserwowaliśmy.

Za mało do grania

Definitywnie do Tottenhamu (za 35 mln euro) przeniósł się wypożyczony tam wcześniej skrzydłowy Mathys Tel. Dodatkowo zgodnie z zapowiedzią z Monachium po latach sukcesów pożegnał się Thomas Müller, a po wygaśnięciu kontraktu do Galatasaray przeniósł się Leroy Sane. Dwóch Niemców zwolniło sporo miejsca w budżecie płacowym, ale jednocześnie zostawiło wyrwę w ofensywie. Obecnie do gry na cztery najbardziej wysunięte pozycje (skrzydła, ofensywny pomocnik i napastnik) jest więc zdrowych w praktyce... tylko czterech piłkarzy – Michael Olise, Serge Gnabry, Kingsley Coman i Harry Kane.

Klub cały czas próbuje ściągnąć skrzydłowego, ale kolejne opcje się wysypują. Nico Williams podpisał nowy kontrakt z Athletikiem Bilbao, a Jamie Gittens przeniósł się ostatecznie do Chelsea - dla Bayernu może to i lepiej, Anglik miał za sobą fatalną wiosnę, a ogółem tylko jedną dobrą rundę. Teraz na pierwszym planie znalazł się więc Rafael Leao z Milanu, z tym że jeszcze niedawno była to dość odległa opcja na liście życzeń FCB. Hiszpańskie media doniosły zaś, że Bawarczycy mogą kupić ustępujących w walce o wyjściową jedenastkę piłkarzy Barcelony lub Realu Madryt – Fermina Lopeza bądź Brahima Diaza. Na razie jednak te doniesienia nie znalazły potwierdzenia w niemieckich przekazach. Przewinął się też Luis Diaz z Liverpoolu, ale The Reds nie mają zamiaru go sprzedawać. Wszyscy ci piłkarze to skrzydłowi, a w grze pozostaje jeszcze temat Nicka Woltemade, napastnika, mogącego też grać nieco niżej.

Bez kokosów

W Monachium jest jeszcze jeden problem – chimeryczność skrzydłowych. W ostatnich latach trójka Gnabry-Sane-Coman miała to do siebie, że gdy jeden łapał formę, dwóch wpadało w dołek. Tak było w kółko, wywołując łezkę wspomnień za duetem Ribery-Robben. Ratunkiem okazał się Olise, który przyszedł do klubu rok temu i był kluczową postacią całego sezonu, notując 17 goli i 21 asyst w 50 występach (bez Klubowych MŚ). Przydałby się jednak jeszcze jeden piłkarz na tym poziomie, ale czy to się uda? Leao z równości formy bynajmniej nie słynie, a w budżecie Bayernu wcale nie ma nie wiadomo jakich kokosów. Eberl zapowiedział, że klub nie będzie reagował panicznie w przypadku każdej kontuzji, ale potrzeba transferów i tak jest oczywista.

Piotr Tubacki