Co z tą strzelbą?
Transfer Viktora Gyokeresa do Arsenalu przeciąga się, a piłkarz... strajkuje.
Kiedy szwedzki supersnajper zawita na Emirates Stadium? Fot. Imago/PressFocus
ANGLIA
Szwedzki napastnik w zeszłym sezonie omal nie zdobył Złotego Buta. Ustąpił tylko Kylianowi Mbappe, bo choć strzelił więcej goli (39 w 33 meczach ligi portugalskiej, a w sumie 54 w 52 spotkaniach), to zdobył mniej punktów, bo trafienia w La Liga są wyżej „notowane”. Uwagę największych klubów przyciągał już przed rokiem, ale Sporting CP przekonał go do pozostania w Lizbonie jeszcze na sezon, by pomógł zdobyć kolejne mistrzostwo (co się udało). W zamian Portugalczycy mieli nie robić mu problemów z odejściem bieżącego lata do mocniejszego klubu, ale... robią.
Dziwny impas
Zdaniem zachodnich mediów umowa między stronami była tylko słowna i teraz Sporting się z niej nie wywiązuje. Gyokeres ma w kontrakcie klauzulę odstępnego i lizbończycy nie mają zamiaru schodzić poniżej tej kwoty – a wynosi podobno 63,5 mln euro (w skali dzisiejszych transferów nic specjalnego). Od dłuższego czasu na czele zainteresowanych 27-latkiem jest Arsenal i już od paru dni wydaje się, że Szwed lada dzień przeniesie się do Londynu. To się jednak nie dzieje, Sporting nie ułatwia bowiem transferowu, przez co napastnik jest wściekły. Ostatnio, gdy zespół rozpoczął przygotowania, Gyokeres się na nich nie pojawił, bo... zaczął strajkować. Nie trenuje z drużyną i czeka na transfer. Z Arsenalem jest już dogadany, teraz porozumieć się muszą tylko kluby, choć z jakiegoś powodu panuje na tej linii dziwny impas. Mimo tego londyńczycy są przekonani o sukcesie tej transakcji i nawet wysłali napastnikowi specjalną rozpiskę treningu indywidualnego przygotowaną przez klubowych specjalistów. W Londynie mają też już przyszykowany dom dla Gyokeresa, by ten po przylocie od razu mógł skoncentrować się na przygotowaniach do nowego sezonu. W środę Kanonierzy rozegrają w Singapurze pierwszy sparing (z Milanem) w ramach letniego tournee, a trener Mikel Arteta liczy, że nowy snajper będzie już do jego dyspozycji.
Wrzucili i usunęli
Jednocześnie Arsenal dokonuje innych ruchów na rynku transferowym. Poza Martinem Zubimendim (70 mln euro) i Kepą Arrizabalagą (niecałe 6 mln) do zespołu dołączyli już 23-letni skrzydłowy z Chelsea Noni Madueke (55,5 mln) oraz doświadczony, 31-letni defensywny pomocnik rozkupywanego Brentfordu, Christian Norgaard (11,5 mln). Londyńczycy oprócz tego „ogłosili" transfer Cristhiana Mosquery z Valencii. Oficjalnej informacji w tej sprawie nie ma, lecz podczas prezentacji Madueke Arsenal przypadkiem udostępnił zdjęcie 21-latka z Valencii na podobnej prezentacji. Oczywiście krótko potem zostało ono usunięte, ale jak to się mówi – internet nie zapomina. Zresztą transfer Hiszpana o kolumbijskim pochodzeniu potwierdził też słynny transferowy spec Fabrizio Romano. Kwota? 15-20 mln euro, czyli znacznie poniżej wartości rynkowej Mosquery, reprezentanta kraju w kategorii U-21.
Co z Kiwiorem?
Transfer Mosquery to jednak fatalna wiadomość dla Jakuba Kiwiora, któremu przybędzie kolejny rywal do walki o skład. Arsenal opuścili już co prawda lewy defensor Kieran Tierney (Polak czasem grał na tej pozycji) i prawy Takehiro Tomiyasu, ale Hiszpan w przeciwieństwie do nich gra na środku, tak jak i „Kiwi”. Do zdrowia wraca już Gabriel Magalhaes, więc należy spodziewać się, że 25-letni tyszanin znowu wróci na ławkę rezerwowych. No chyba... że zmieni pracodawcę, co ciągle jest możliwe. Kierunki? Głównie Włochy, choć wewnętrzny transfer w Premier League nie jest wykluczony. Ostatnio w plotkach dotyczących klubów zainteresowanych polskim defensorem przewinęło się na przykład Crystal Palace.
Piotr Tubacki