Co tu się działo!
Zespoły, które bez punktów i bez bramek po inauguracji otwarły w Pruszkowie drugą serię pierwszoligowych zmagań, urządziły w piątek kanonadę, jakie w hokeju rzadko się ogląda.
Fot. Artur Kraszewski/ Pressfosus.pl Kapitalne widowisko zobaczyliśmy wczoraj w Pruszkowie.
W niewyobrażalnie szalonym meczu padło 9 bramek, oddano 35 strzałów, 13 celnych, przy 11 rzutach rożnych i 30 faulach! Goście czterokrotnie obejmowali prowadzenie, trzykrotnie je tracili, a o końcowym ich sukcesie zadecydowało większe doświadczenie i fatalna dyspozycja 18-letniego bramkarza Znicza, który, mówiąc oględnie, źle zachował się przy wszystkich straconych bramkach...
Początek należał do gospodarzy, którzy od razu przejęli kontrolę i już w 7 minucie mieli świetną okazję, gdy Michał Borecki z trzech metrów główkował nad poprzeczką. Stal odgryzła się w pierwszym kwadransie strzałem w słupek, ale objęła prowadzenie za sprawą koszmarnego błędu bramkarza. Naciskany przez nadbiegającego Mario Losadę wybił piłkę prosto pod nogi Josta Piska, więc młodzieżowy reprezentant Słowenii skorzystał z prezentu i strzałem z 15 metrów pokonał Kacpra Napieraja. Znicz stracił koncept, a Stal, mając to, co chciała, przejęła kontrolę. I gdy wydawało się, że goście podwyższą wynik, to... stracili bramkę. Mózg pruszkowian, Radosław Majewski, przelobował mielecką linię obrony, a Paweł Moskwik z pierwszej piłki lewą nogą huknął pod poprzeczkę nie do obrony. To nie był jednak koniec emocji w szalonej, lecz dobrej, toczonej w bardzo żwawym tempie pierwszej połowie. Na jej finiszu goście po raz drugi wyszli na prowadzenie, gdy Adrian Bukowski w ogromnym zamieszaniu dosłownie wepchnął piłkę do siatki miejscowych, a po raz kolejny nie popisał się w tej sytuacji młody golkiper Znicza, rozgrywający dopiero czwarte spotkanie na tym szczeblu rozgrywek.
Po przerwie gospodarze natychmiast rzucili się do odrabiania strat i szybko im się ta sztuka udała za sprawą Boreckiego. I teraz dopiero zaczęła się wymiana ciosów trwająca dosłownie do ostatniego gwizdka Szymona Łężnego. Mecz był idealny do oglądania, bo oba zespoły grały już bez gardy, nie kalkulowały, szły w trupa po trzy punkty. Na koniec ze zwycięstwa cieszyli się spadkowicze z ekstraklasy, choć i pruszkowianom należą się brawa za otwartą, ambitną postawę.
Zbigniew Cieńciała
CZY WIESZ, ŻĘ...
◼ Z naszych niepotwierdzonych jeszcze informacji wynika, że Stal dogaduje kwestię zostania filialnym klubem Rakowa. Podobno umowa pomiędzy spadkowiczem a wicemistrzem Polski o ogrywaniu zawodników niemieszczących się w kadrze Marka Papszuna leży już na stole w Częstochowie i czeka na decydujące podpisy.
◼ W Mielcu pojawił się w środę lewy wahadłowy - Matija Kavcic. To 28-letni Słoweniec wypożyczony do Stali na najbliższy sezon z NK Celje. Nowy defensor na debiut w nowych barwach musi jednak poczekać przynajmniej do następnej kolejki.
◼ W Pruszkowie niezmiennie bryluje doświadczony były zawodnik Lecha Poznań czy Pogoni Szczecin - Radosław Majewski. To 38-letni pomocnik ze sporym doświadczeniem z gry w Polsce i za granicą. Jest to także wychowanek Znicza, który wrócił do niego po latach w sezonie 2023/24 i od tamtej pory jest bardzo ważną częścią zespołu z Pruszkowa. Nie inaczej było w piątek.
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Znicz Pruszków – Stal Mielec 4:5 (1:2)
0-1 – Pisek, 17 min, 1:1 – Moskwik, 37 min, 1:2 – Bukowski, 41 min, 2:2 – Borecki, 51 min, 2:3 – Domański, 69 min, 3:3 – Sokół, 77 min (głową), 3:4 – Losada, 81 min, 3:5 – Pisek, 87 min (wolny), 4:5 – Majewski, 90+3 min
ZNICZ: Napieraj – Koprowski, Pawlik, Moskwik – Okronchuk, Sokół (83. Proczek), Ciepiela (83. Nadolski), Borecki (83. Mak) – Majewski, Kazimierczak (63. Tabara), Lorenc. Trener Marcin MATYSIAK.
STAL: Jałocha – Senger, Bukowski (72. P. Kwiatkowski), Kowalik – Diez, Pisek, Wlazło (83. Niedźwiedź), Szeliga (69. Mazurek) – Domański, Losada (83. Sadłocha), Kruszelnicki. Trener Ivan DJURDJEVIĆ.
Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork). Żółte karki: Pawlik, Mak – Kowalik, Szeliga, Diez, Wlazło.