Sport

Co jest lepsze

Zagłębie Lubin w polskich warunkach to dziś fenomen.

Marcel Reguła trafił do Zagłębia jako 11-latek. Podczas meczu w Katowicach najpierw strzelił gola, a potem wypracował drugiego: po tym strzale przewrotką piłka trafiła w rękę Lukasa Klemenza i sędzia podyktował karnego. Fot. Tomasz Folta / PressFocus

ZAGŁĘBIE LUBIN

Starcie w zeszłej kolejce było nietypowe, zważywszy na tendencję w polskiej ekstraklasie. Zmierzyły się dwie drużyny - Zagłębie Lubin z GKS-em w Katowicach - w których na boisko w podstawowym składzie wyszło ledwie po jednym zagranicznym piłkarzu. W Zagłębiu był tu ukraiński obrońca Roman Jakuba. Pozostali to Polacy. W Zagłębiu od dłuższego czasu panuje tendencja, by stawiać na własnych młodych piłkarzy, często wychowanków swojej akademii, w którą Zagłębie mocno od kilku lat inwestuje. 

Robi to wrażenie

Zwróćmy uwagę na część składu z ostatniego meczu. W bramce 29-letni wychowanek, urodzony w Lubinie - Dominik Hładun. Na prawej obronie 23-letni wychowanek, urodzony w Lubinie - Bartłomiej Kłudka. Na stoperze 26-letni Aleks Ławniczak, urodzony w Poznaniu, który do Zagłębia przyszedł jako 23-latek. Na prawą pomoc po przerwie wszedł Jakub Sypek, urodzony w Nysie 24-latek, który w Zagłębiu pojawił się jako 15-latek, tak że jest też wytworem akademii. Na środku pomocy 32-latek Damian Dąbrowski, który zaczynał w Lubinie w Salezjańskim Centrum Sportowym Amico, ale do Zagłębia przeszedł jako 14-latek i w jego barwach 15 lat temu zadebiutował w ekstraklasie. Po wielu latach w Cracovii i Pogoni - wrócił. Inny środkowy pomocnik, 20-letni Filip Kocaba, to kolejny wychowanek Zagłębia. 18-letni napastnik Marcel Reguła, który w Katowicach strzelił jedną z bramek, urodził się w Legnicy, jego pierwszym klubem był Park Targoszyn, ale do akademii Zagłębia trafił jako 11-latek.

Zwraca uwagę, że nawet jeśli piłkarz w pewnym momencie kariery opuszcza Lubin, to nadal jest na radarze tego klubu i zdarza się, że po latach, a czasem szybciej - wraca. Efekt taki, że nawet starsi zawodnicy, ci, którzy wnoszą spokój i doświadczenie, ci od których mają uczyć się młodsi - w tym wypadku wychodzili w świat z Lubina.  To ich klub. Być może wkrótce będzie na to już kolejny dowód - być może do drużyny lada moment dołączy Patryk Szysz, który choć ze wschodniej ściany Polski, do Lubina dołączył w 2018 roku jako 20-latek. Grający na skrzydłach lub w ataku zawodnik odszedł z Zagłębia w połowie 2022 roku. Po wypełnieniu kontraktu dołączył do tureckiego Istanbulu Basaksehir, z którym niedawno, po trzech latach, się rozstał. Pozostaje wolnym zawodnikiem.

- Z Patrykiem jest temat od sześciu tygodni. Liczyłem, że już wtedy do nas dołączy. Wiemy, że miał perypetie zdrowotne, ale po badaniach medycznych i wydolnościowych mielibyśmy przegląd. Byśmy go przygotowywali po swojemu. Teraz te sześć tygodni minęło, trwa drugi tydzień ligi - stwierdził Leszek Ojrzyński w niedawnej rozmowie z Canal+ Sport. Na razie nic nie jest jeszcze przesądzone, ale potwierdza się: piłkarze, który wyszli z Lubina, chcą do niego wracać. Wiedzą widocznie, że... warto. Ojrzyński chce kontynuować filozofię wprowadzania młodych piłkarzy do pierwszej składu, ale przy założeniu, że rywalizacja jest zdrowa: tacy gracze muszą zdaniem trenera, to rozsądne - okazać się zwyczajnie lepsi od swoich starszych konkurentów. 

Wyrazy ubolewania

Jest jednak oczywiste, że akademia spełnia zadanie: wytwarza piłkarzy zdolnych do gry w pierwszej drużynie. Jej kibice mogą jednak ubolewać, że odbywa się to na zasadzie działalności merkantylnej, że to sposób na życie, że czasem odbywa się to na zasadzie zakupów w Lidlu. Lubin opuścił  właśnie inny produkt tamtejszej akademii, bardzo  utalentowany Tomasz Pieńko. Za 1,5 mln euro (plus bonusy) przejmuje go Raków Częstochowa. 

Fani Zagłębia ubolewają... Z drugiej strony: co lepsze? Wychować i dobrze sprzedać czy nie wychować i kupić? No właśnie...

Paweł Czado