Ciężki początek
W Poznaniu unosi się czarny dym, mistrz Polski bardzo słabo zaprezentował się na początku sezonu.
Niels Frederiksen musi szybko poukładać klocki, żeby nie doszło do katastrofy. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
LECH POZNAŃ
Kibice odpoczęli po zakończeniu poprzedniego sezonu, stęsknili się za futbolem i do ostatniego dostępnego miejsca wypełnili stadion przy ul. Bułgarskiej. Jednak po tym, co zobaczyli w wykonaniu mistrzów Polski, mogli się załamać. Zwłaszcza w pierwszej połowie. Nieporadność i niedokładność, to słowa, które od razu cisną się na usta.
Element przygotowania
Mecz o Superpuchar Polski nie jest najważniejszym spotkaniem, wręcz jest dodatkiem do sukcesu, jakim było mistrzostwo Polski, i po nim można było słyszeć głosy, że to element przygotowania do walki o następne cele w sezonie. – Całościowo to spotkanie było niezwykle istotne dla nas. Ruszyliśmy już, teraz możemy zacząć czynić kroki naprzód – stwierdził trener Niels Frederiksen. – Mogłem zmienić pięciu piłkarzy w przerwie, ale nie taki był plan na ten mecz. Potraktowaliśmy go też jako etap przygotowań do sezonu. – dodał duński szkoleniowiec.
W podobnym tonie wypowiedział się Filip Szymczak – To jest pierwsze spotkanie i nie chcę szukać żadnych wymówek, ale dopiero się rozkręcamy. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej – powiedział 23-letni napastnik. Kibice wierzą, że zespół przez najbliższe kilka dni przygotuje się lepiej do meczu otwarcia nowego sezonu w ekstraklasie przeciwko Cracovii (w piątek o 20.30).
Fatalny Norweg
Falstartem Kolejorza nie jest sam wynik tego meczu, a przede wszystkim sposób, w jaki Lechici przegrali starcie o to trofeum. Widać było, że wielu z nich nie jest w optymalnej formie. Taka gra nie wróży dobrze na przyszłość. Tym bardziej że trener Niels Frederiksen nie mógł liczyć na wielu kluczowych zawodników i w najbliższej przyszłość to się nie zmieni. Plaga kontuzji dotknęła Kolejorza i uwydatniła braki w kadrze. Przez brak Daniela Hakansa, Patrika Walemarka i Aliego Gholizadeha, z konieczności na skrzydłach grać musieli Joel Pereira, czyli nominalny… prawy obrońca, oraz Norweg Bryan Fiabema. I zwłaszcza w kontekście tego drugiego zawodnika padło wiele nieprzychylnych słów.
Nikt nie odbiera 22-latkowi, że się stara, ale po prostu brakuje mu umiejętności. W meczu z Legią większość jego prób dryblingów kończyła się stratami. Przez ostatni rok Fiabema nie zagrał ani jednego dobrego spotkania. Norweski napastnik kompletnie nie umie się odnaleźć na boisku i nie daje zespołowi przewagi. Na konferencji pomeczowej trener Frederiksen bronił swojego podopiecznego. – Fiabema dobrze pracuje podczas treningów i zdobywa bramki. Może w to nie wierzysz, ale tak jest. Pracuje dobrze bez piłki w pressingu i ma dużo jakości. Był dzisiaj bliski strzelenia gola i potrzebował do tego trochę więcej szczęścia. To ciężko pracujący gracz z piłką i bez piłki – powiedział Duńczyk przy wymianie zdań z jednym z dziennikarzy.
Szybki debiut
W 70 minucie Bryana Fiabemę zmienił Leo Bengtsson, który zaliczył debiut w Lechu Poznań po 3 dniach od podpisania kontraktu. 27-letni skrzydłowy to 122 obcokrajowiec, który zagrał w Kolejorzu i ósmy Szwed. Oznacza to, że ta skandynawska narodowość została liderem wśród przedstawicieli, którzy występowali w niebiesko-białych barwach. W niektórych spotkaniach może dojść do sytuacji, że trio ofensywne będzie… szwedzkie. W ataku niekwestionowanym liderem jest Mikael Ishak, a na pozycjach skrzydłowych mogą w jednym momencie zagrać Leo Bengtsson oraz Patrik Walemark. Zatem nikt w Poznaniu nie może narzekać, bo zawodnicy powinni doskonale się rozumieć.
Poniedziałkowy sparing:
◼ Lech Poznań - Sokół Kleczew 2:2 (1:2)
Bramki: Filip Szymczak (18 z karnego i 56) - Mateusz Sopoćko (32), Nikodem Stachowicz (40)