Chłop od Bundesligi
MÓJ SPORT
Piotr Tubacki
Nie opowiem romantycznej historii o tym, jak to wychowałem się na „Sporcie” – bo tak nie było. Raz, że jestem trochę za młody, by ukształtować się w złotym czasie prasy codziennej. Dwa, na moich tyskich przedmieściach, skąd pochodzę, nie było nawet miejsca, gdzie dałoby się kupić „Sport”. Jego rola dla śląskiego sportu była jednak od początku znana – i wyjątkowa. Swoje życie związałem z gazetą na studiach, kiedy – początkowo – trafiłem tu jako chłop od Bundesligi. Minęło raptem siedem lat, a pracuję już u trzeciego właściciela, co pokazuje dwie rzeczy. Raz, że to nie jest lekki kawałek chleba i łatwy rynek. A dwa, że „Sport” trwał, trwa i trwać będzie, bo nigdzie nie ma takiego potencjału sportowego jak na Górnym Śląsku. Wszystkie media pchają się do Warszawy, ale my Warszawy nie potrzebujemy. Nam w Katowicach dobrze!
Piotr Tubacki