Sport

Choć rower był szosowy

TOUR DE FRANCE

Tadej Pogačar właśnie zobaczył linię mety... Fot. PAP/EPA

KOLARSTWO

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) wygrał 13. etap Wyścigu Dookoła Francji, wymagającą jazdę indywidualną na czas długości 10,9 km z Loudenvielle do Peyragudes. Słoweniec, który już przed imprezą był wielkim faworytem, umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.

To była druga czasówka podczas tegorocznej Wielkiej Pętli. Tym razem krótka, ale wyczerpująca, przez większość trasy pod górę (z ośmiokilometrowym podjazdem o nachyleniu 7,9 proc.).

Pogačar odniósł czwarte etapowe zwycięstwo w obecnej edycji. Pokonał dystans równo w 23 minuty. Wyprzedził o 36 sekund wicelidera klasyfikacji łącznej, Duńczyka Jonasa Vingegaarda (Visma-Lease a Bike), nad którym ma teraz 4:07 przewagi. Trzecie miejsce zajął doświadczony Słoweniec Primoż Roglić (Red Bull-Bora-hansgrohe) – 1:20 za swoim rodakiem.

Dopiero dwunasty był dwukrotny mistrz olimpijski z Paryża. Belg Remco Evenepoel z grupy Soudal Quick-Step, zwycięzca poprzedniej jazdy indywidualnej na czas w tej edycji TdF (5. etap). Stracił do Pogačara aż 2.39.

25-letni Evenepoel, wciąż trzeci w klasyfikacji generalnej, to pięciokrotny medalista mistrzostw świata w czasówce, w tym dwukrotnie złoty (2023, 2024), a także mistrz igrzysk z 2024 roku. W piątek widać było jednak, że nie jest w idealnej dyspozycji, miał chyba również kłopoty z rowerem w końcówce trasy. Pogačar szybko pozbawił rywali złudzeń. Uzyskał najlepszy czas już na krótkim, płaskim odcinku przed głównym podjazdem, po czym jeszcze bardziej powiększył swoją przewagę.

- Jestem bardzo szczęśliwy. Ta czasówka była dla mnie kilka miesięcy temu znakiem zapytania. Chciałem, żeby wszystko poszło idealnie i mój zespół to zapewnił, każdy element stał na najwyższym poziomie. Zamierzałem dać z siebie wszystko od startu do mety. Moja taktyka była prosta: jechać na całego od dołu do góry. Prawie się wypaliłem na końcu, ale kiedy zobaczyłem, że zwyciężę na mecie, dało mi to dodatkowego kopa - cieszył się utytułowany Słoweniec, który na piątkowy etap, w przeciwieństwie do kilku wielkich rywali, wybrał zwykły rower szosowy, a nie specjalny do jazdy na czas.

- Najważniejszą decyzją było to, na jakim rowerze dzisiaj pojechać. Oczywiście rywalizujemy na rowerach szosowych przez cały rok, ale zrobiliśmy obliczenia i czas wyszedł mniej więcej taki sam. Postanowiłem więc wybrać ten, na którym czułem się pewniej - wytłumaczył 26-letni Słoweniec.

Kamil Gradek (Bahrain-Victorious), jedyny Polak w stawce, uplasował się na 154. pozycji, ze stratą prawie siedmiu minut do zwycięzcy.

13. etap, Loudenvielle - Peyragudes (10,9 km): 

1. Tadej Pogačar (Słowenia/UAE Team Emirates-XRG) 23:00, 
2. Jonas Vingegaard (Dania/Visma-Lease a Bike) strata 36 sek., 
3. Primoż Roglić (Słowenia/Red Bull-Bora-hansgrohe) 1:20, 
4. Florian Lipowitz (Niemcy/Red Bull-Bora-hansgrohe) 1:56, 
5. Lucas Plapp (Australia/Team Jayco AlUla) 1:58, 
6. Matteo Jorgenson (USA/Visma-Lease a Bike) 2:03, 
7. Oscar Onley (W. Brytania/Team Picnic PostNL) 2:06, 
8. Adam Yates (W. Brytania/UAE Team Emirates-XRG) 2:15, 

9. Lenny Martinez (Francja/Bahrain Victorious) 2:21, 10. Felix Gall (Austria/AG2R La Mondiale) 2:22... 154. Kamil Gradek (Bahrain-Victorious) 6:57

Klasyfikacja generalna: 

1. Pogačar 45.45:51, 
2. Vingegaard 4:07, 
3. Remco Evenepoel (Belgia/Soudal Quick-Step) 7:24, 
4. Lipowitz 7:30, 
5. Onley 8:11, 
6. Kevin Vauquelin (Francja/Arkea-B&B Hotels) 8:15, 
7. Roglić 8:50, 
8. Tobias Halland Johannessen (Norwegia/Uno-X Mobility) 10:36, 
9. Gall 11:43, 10. Jorgenson 14.15... 164. Gradek 2.48:32